Upadek i odbudowa. Trzcianka w XIX i XX w.

Kongres Wiedeński, Tańczący Kongres, jak nazwano to spotkanie wielkiHerb wielki Księstwa Poznańskiegoch ówczesnego świata, zadecydował, że Wielkopolska pozostanie w granicach Prus. Król pruski uszanował, przynajmniej w jakimś stopniu, odrębność etniczną tego terytorium, powołując do życia Wielkie Księstwo Poznańskie, mające posiadać pewną autonomię w ramach pruskiej monarchii: między innymi język polski, oprócz niemieckiego, został dopuszczony do używania w urzędach. Ponadto na terenie Księstwa obowiązywały nadal niektóre rozwiązania prawne, wprowadzone w czasach Księstwa Warszawskiego. Dotyczyło to również ustawy o miastach, regulujących ustrój władz miejskich. Wielkie Księstwo Poznańskie podzielone zostało na rejencje, te na powiaty, którymi zarządzał landrat, powiaty zaś na gminy, z wójtami na czele. Jednostką administracyjna pośrednią między gminą a powiatem był, składający się z kilku gmin, obwód (dystrykt), na którego czele stał komisarz.

W tym czasie Trzcianka, podobnie jak w systemie administracyjnym Księstwa Warszawskiego, należała do rejencji (zwanej tradycyjnie departamentem) bydgoskiej i powiatu czarnkowskiego. Ta ustalona w zarysie jeszcze w czasach Księstwa Warszawskiego przynależność administracyjna miejscowości nie uległa zmianie aż do 1920r. Widomym znakiem nowych czasów stał się garnizon [5 oficerów i 28 żołnierzy z 1 batalionu 5 poznańskiego regimentu Landwehry] stacjonujący w mieście od 1817 do 1819 roku.

Informację o ponownym włączeniu miasta w granice Prus mieszkańcy Trzcianki uczcili kilkudniowym świętem. Po uciążliwych czasach rządów Berthiera, a później okresie niepewności za Rady Najwyższej Tymczasowej, berło Hohenzollernów wydawało się gwarancją stabilizacji. Już w lipcu 1815 r. zjechali do miasta pruscy urzędnicy, by zapoznać się z jego stanem. Po wizycie tej pozostał obszerny raport, dający doskonały obraz miejscowości. Miasto liczyło prawie trzy tysiące mieszkańców, z czego zdecydowaną większość [1677 osób], stanowili protestanci (katolicy 628, Żydzi 610). Głównym zajęciem mieszkańców miejscowości nadal było sukiennictwo. W branży tej zatrudniona była jedna trzecia mieszkańców miasta. Pozostali trudnili się bądź to innymi gałęziami rzemiosłami, bądź też rolnictwem. Uprawiano przede wszystkim żyto, jęczmień owies, groch oraz ziemniaki. Właśnie ziemniaki stały się wówczas podstawą diety mieszkańców. Niewiele było w mieście zwierząt hodowlanych. Wizytujący naliczyli zaledwie 380 krów, 2 konie, 120 owiec i 23 świnie, co niewątpliwie było skutkiem francuskich a później rosyjskich rabunków. Dokument ten przynosi również informacje o kształcie ówczesnych władz miejskich. Na ich czele stał burmistrz (burmistrz policyi – wówczas Wincenty Cywiński), miejskiego sekretarza (Ullmann), dwóch ławników (Buchholz i Froelich) oraz czterech rajców (Kuhn, Mittelstadt, Giese i Radke). Ta niewielka ilość miejskich urzędników powodowała, że zasiadanie we władzach miejscowości przynosiło ogromny prestiż, choć, zgodnie z ustawodawstwem Księstwa Warszawskiego, płatny z kasy miejskiej, był tylko urząd burmistrza.

Dotychczasowy burmistrz zgotował niedługo później mieszkańcom miasta nieprzyjemną niespodziankę: w styczniu 1816r. uciekł nie wskazując nawet oficjalnego zastępcy. Tymczasem władzę przejął sekretarz Ullmann, a już wkrótce stanowisko burmistrza objął Martin Polzin.

Na czasy rządów Polzina przypadł początek kryzysu miejscowości. Miasto straciło na znaczeniu, jako ośrodek administracyjny. Przestało być centrum znacznego kompleksu dóbr, a po włączeniu w granice Prus likwidacji uległa komora celna. Nie udało się również miejscowości uzyskać statusu stolicy powiatu. W miejsce funkcjonującego w czasach Księstwa Warszawskiego sądu ziemiańskiego (Landesgericht), umieszczono w Trzciance sąd pokoju (niższej instancji). Dopiero na skutek reformy sądownictwa z 1835 r.  miejscu sądu pokoju powstał sąd ziemańsko-miejski (Land-und Stadtgericht) właściwy dla powiatu czarnkowskiego.

Na domiar złego główna gałąź miejscowej gospodarki – sukiennictwo chyliło się wówczas ku upadkowi. Prócz zniszczeń wojennych, gwóźdź do trumny wbiła wojna celna między połączonym unią z Rosją Królestwem Polskim a Prusami z 1822r. Minister skarbu Królestwa,  Franciszek Ksawery Drucki – Lubecki zablokował, podnosząc cła, napływ produktów pruskich. Prusy odpowiedziały podniesieniem ceł na polskie zboże. Wojna celna zakończyła się sukcesem Królestwa, obniżone zostały cła na zboże oraz ograniczono import produktów pruskich, zwłaszcza sukna. To zaś zahamował eksport trzcianeckich produktów na główny rynek zbytu. Upadek rzemiosła przypieczętował jednak postęp technologiczny. W tym czasie w Nadrenii, Saksonii czy na Łużycach warsztaty tkackie zostały już zastąpione przez maszyny. Niestety, małe ośrodki, niedysponujące odpowiednim kapitałem, mimo pomocy państwa, nie były w stanie przestawić się na produkcję maszynową. W Trzciance pojawiły się one dopiero w połowie XIXw., ale wówczas było już zbyt późno. Od drugiej dekady XIXw. produkcja i sprzedaż sukna sukcesywnie spadała.

Także wieś Trzciankę ogarnęły przemiany. W 1821 r. rozpoczęto regulację stosunków własnościowych na wsi. Likwidowano relikty dawnej wspólnej własności mieszkańców, przeliczano wysokości obciążeń tak na rzecz państwa jak i właściciela, regulowano wreszcie układ pól poszczególnych gospodarzy. Prace te prowadził specjalny urząd: Pruska Komisja Generalna dla Prowincji Zachodnio-Pruskiej i Poznańskiej, której podporządkowane zostały działające przy powiatach komisje specjalne. Dzięki działalności Komisji dokonano podziału ziemi, trzymanej wspólnie przez trzcianeckich chłopów zależny, a w1833r. ludność ta otrzymała prawo do uprawianych gruntów, w zamian za określoną rentę. Niekiedy działania Komisji Generalnej powodowały niezadowolenie mieszkańców. I tak, np. w 1829 r. trzcianeccy hodowcy bydła skarżyli przeprowadzoną przez ten urząd separację gruntów. Prace regulacyjne w Trzciance zakończyły się w 1875r. przyjęciem przez obie strony – państwo pruskie (reprezentowane przez bydgoską rejencję) oraz mieszkańców miejscowości ugody – tzw. recesu.

Mimo ciężkiej sytuacji mieszkańców podejmowano w mieście inwestycje. Od 1825 r. trwała budowa nowego, murowanego, kościoła katolickiego. Miernikiem zamożności mieszkańców – katolików, jest fakt, że mimo dotacji rządowej budowa tej niewielkiej świątyni ciągnęła się dziesięć lat. W tym samym czasie gmina żydowska wybudowała nową, szachulcową synagogę [1820-1823 r.], która zastąpiła drewniany dom modlitw oraz szkołę [1827 r.]. W latach trzydziestych zaczęły się również pojawiać w pełni murowane domy prywatne.

Pieczęć miasta Trzcianki z I poł. XIXw.W 1836r. miasto uzyskało zgodę na wprowadzenie nowej, tzw. rewidowanej, ordynacji miejskiej, tj. ustawy nadającej ramy zarządowi miast. Aż do tej pory, jako niespełniające wymagań, rządziło się prawem ustanowionym jeszcze w Księstwie Warszawskim. Ono zaś uzależniało w dużym stopniu władze miejskie od państwa. Zgoda na wprowadzenie ordynacji oznaczała faktycznie przywrócenie miejscowości ograniczonego samorządu. Ograniczonego, bowiem ordynacja wprowadzała wysoki cenzus majątkowy: prawa miejskie przysługiwały jedynie osobom, którzy byli w danej miejscowości właścicielami nieruchomości o wartości przekracającej 300 talarów, a roczny dochód był wyższy niż 200 talarów. Jednocześnie zmianie uległ kształt władz miejskich. Ilość rajców w miastach liczących mniej niż 2500 mieszkańców urosła do 9 [w 1815r. rada Trzcianki liczyła 4 osoby]. Magistrat zaś składał się burmistrza i trzech członków. Burmistrza zatwierdzał król spośród trzech kandydatów przedstawianych przez radę, a pozostali członkowie kolegium musieli być zaakceptowani przez rejencję. W Trzciance proces wprowadzania ordynacji trwał aż pięć lat i zakończył się w 1841r. zatwierdzeniem przez władze państwowe miejskiego statutu. Jednak zmiany w strukturze władz miejskich dokonywały się wcześniej. I tak w 1838r. odbyło się pierwsze zebranie nowej rady miejskiej. W tym samym roku, 27 czerwca rada przedstawiła władzom nowego kandydata na burmistrza. Był nim Ludwig Matzky. Został on zatwierdzony przez nie 1 VIII, a urząd zaczął sprawować 18 września tego roku. Dotychczasowy burmistrz - Martin Polzin - przegrał z Matzkim, bowiem przez cały okres sprawowania urzędu nie zdobył sobie uznania mieszkańców. Wybór nowego burmistrza oznaczał jednocześnie zmianę siedziby władz miejskich. Ponieważ Trzcianka nie posiadała wówczas ratusza, magistrat i rada spotykali się w domu burmistrza Polzina, leżącym przy miejskim rynku. Od 1838r. miejscem spotkań rady miejskiej stała się apteka należąca do jej przewodniczącego – Tietzego. Matzky zaś sprowadzając się do Trzcianki nabył dom najpierw przy ul. Poznańskiej (dziś Dąbrowskiego), później zaś przy Lipowej 32 (dziś Żeromskiego 32 – tzw. burmistrzówka, dziś jedna z siedzib trzcianeckiego Muzeum). W każdym z domów jedna z izb była przeznaczona na cele urzędowe. Stanowił on siedzibę magisTrzcianecki ratusz przed przebudowątratu aż do zakupu w 1854 r. osobnego budynku przeznaczonego dla władz miejskich. Ulokowano w nim zresztą również mieszkanie burmistrza. Burmistrz Matzky stał na czele władz miejskich przez następne niemal 60 lat; odszedł z urzędu w 1895r. Jednym z ostatnich kroków, poprzedzających przedłożenie miejskiego statutu do zatwierdzenia był wybór herbu. Dokonano go na posiedzeniu Rady 1 maja 1840r.

Bodaj najważniejszym zadaniem, które stanęło przed nowym burmistrzem, było zażegnanie niebezpieczeństwa związanego z upadkiem sukiennictwa. O głębokim kryzysie tego rzemiosła nie tylko w Trzciance, ale i całym regionie, najlepiej świadczy fakt, że na targach sukienniczych w Pile, które miały miejsce w 1839, z wystawionych 2500 sztuk sukna sprzedano zaledwie 50, a żadnemu z trzydziestu wystawiających się tam trzcianeckich producentów nie udało się sprzedać swoich wyrobów. Pojawiały się jednak w mieście jaskółki zwiastujące nowe czasy. Już w 1816r. Szymon Markus, który w 1838r. przyjął nazwisko Rosenbaum, uruchomił w mieście zakład zajmujący się obróbką tytoniu, a w dwadzieścia lat późnej powstał pierwszy prywatny browar. Kolejny – Browar Zamkowy (Schlossbrauerei) został założony w 1846 r. przez Juliusza Thomasa z Międzychodu. Zakład ten, zmieniając właścicieli, przetrwał aż do 1945r. W połowie XIXw. krótkotrwały rozkwit przeżywały w mieście inne rzemiosła: produkcja butów i garncarstwo. Cech szewski powstał w Trzciance już w końcu XVIIw. i, jak się wydaje, długo był w Trzciance drugim, po sukiennikach, bractwem rzemieślniczym. Ale dopiero w interesującym nas okresie zasięg jego produkcji wyszedł poza ramy regionalne. Ukoronowaniem sukcesów trzcianeckich szewców były przychodzące z Anglii zlecenia na produkcję butów marynarskich. Były to jednak sukcesy krótktorwałe. Niedługo i szewcy musieli ustąpić wobec przemian technologicznych, za którymi nie mogli nadążyć. W II połowie XIXw. pozostało ich już w mieście zaledwie kilku, którzy w zupełności zaspokajali miejscowe potrzeby. Podobnie jak szewcy, tak i garncarze w okolicach Trzcianki poświadczeni są już okresie przedrozbiorowym. Jednak ich warsztaty, być może ze względu na zagrożenie pożarowe, rozlokowane były w okolicznych wioskach. Dopiero w 1851r. doszło do założenia trzcianeckiego cechu garncarzy, skupiającego również rzemieślników zamieszkujących w Niekursku i Łomnicy. Jednak tak, jak zakład tytoniowy Rosenbauma, mógł osiągnąć większe znaczenie, podobnie jak – tymczasowo – produkty szewców, tak browary i warsztaty garncarskie produkowały raczej na lokalny rynek.

Nie może więc dziwić, że w pierwszym okresie rządów Matzkyego dwie najważniejsze inwestycje budowlane w mieście niemal w całości zostały sfinansowane przez państwo. Mecenasem budowanej w latach 1843-1847 okazałej świątyni ewangelickiej był król pruski. W tym samym czasie resort sprawiedliwości rozpoczął przygotowania do budowy nowego budynku sądowego i aresztu, ukończonej w 1851r.. Ponadto miasto wybudowało jedynie magazyn soli. Przedsięwzięcie to zrealizowano w 1844r.

Niespodziewanie w sukurs miastu przyszła decyzja władz państwowych o budowie linii kolejowej mającej łączyć Berlin ze wschodnimi prowincjami Prus. Z trzech przedstawionych ministerstwu koncepcji budowy połączenia Berlin-Królewiec wybrano tę, która zakładała, że będzie ono biegło z Gorzowa północnym brzegiem Noteci. Linia kolejowa miała zatem przechodzić przez Trzciankę.

Budowa drogi żelaznej zbiegła się z ogólnoeuropejskimi niepokojami na tle społecznym i narodowościowym, zwanymi Wiosną Ludów. W Trzciance do pierwszych protestów doszło już w marcu 1848r. Ich podłożem była zapewne trudna sytuacja ekonomiczna mieszkańców. Kwestie narodowe miały w przypadku Trzcianki, inaczej zresztą niż w Czarnkowie, raczej znaczenie drugorzędne. Świadczy o tym fakt ewakuacji władz landrackich z Czarnkowa właśnie do Trzcianki, gdzie nie miało im grozić polskie powstanie, które ogarnęło wówczas znaczną część Księstwa Poznańskiego. Jednak celem zapobieżenia rozruchom ulicznym powołano do życia straż obywatelską. Jej oznaką stał się cylinder z czerwoną kokardą. Do stałej czujności zmobilizowano też bractwo kurkowe. O nastrojach narodowych panujących wówczas w Trzciance świadczy fakt, że mieszkańcy oficjalnie protestowali przeciw polskim wichrzycielom. Wiosną 1848r. rewolucja rozlała się na pozostałe prowincje Prus. Władze centralne postanowiły wykorzystać budowę Kolei Wschodniej do rozładowania nastrojów rewolucyjnych w Berlinie, wysyłając tamtejszych robotników do pracy przy tej inwestycji. Pierwsze transporty berlińczyków przybyły w okolice Łokacza [miejscowość Krzyż jeszcze nie istniała] w 26 czerwca 1848 r. Do września tego roku przywieziono z głębi Niemiec na plac budowy około 1300 osób, z czego niemal 500 było rodowitymi berlińczykami. Znajdowali się wśród nich przedstawiciele najróżniejszych zawodów: drukarze, malarze, grawerzy, kupcy a nawet literaci. Praca na budowie była niezmiernie wyczerpująca. Jak donosiła Gazeta Bydgoska z 7 VII 1848r. : Robotnicy pracują od 6 rano, z dwugodzinną przerwą obiadową, do 18 wieczorem.  Ponadto odbywała się ona pod więziennym niemal rygorem: Zatargi są usuwane poprzez przekonywanie o ich niesłuszności, lub poprzez energiczne wkraczanie strażników lub wojska […] pisała ta sama gazeta. Rzeczywiście, skąd inąd wiemy, że dla zabezpieczenia przed wybuchem rewolucyjnym budowę ochraniała kompania IX pułku piechoty ze Szczecina, rozlokowana w Wieleniu, oraz kilka szwadronów ułanów skierowanych do Trzcianki. Mimo tego od 9 do 28 lipca tego roku trwały niepokoje wśród robotników sprowadzonych na budowę. Być może w jakiś sposób prowokowali je także miejscowi mieszkańcy, którzy wobec znacznego bezrobocia sami liczyli na zatrudnienie przy tej budowie, a interwencje tak landratów jak i rejencji u władz centralnych nie przyniosły rezultatu. W tym czasie Trzciance umieszczono siedzibę Biura Budowlanego Kolei Wschodniej, którą w rok później przeniesiono do Bydgoszczy. Paradoksalnie wydarzenia Wiosny Ludów przyspieszyły budowę Kolei Wschodniej. Linię kolejową na odcinku Krzyż-Bydgoszcz uruchomiono 25 VII 1851r. Zainaugurował ją przejazd króla Prus – Fryderyka Wilhelma IV wraz małżonką.Wszystkie stacje, przez które przejeżdżał ów pociąg specjalny były uroczyście udekorowane, a mieszkańcy miejscowości, w pobliżu których miał przejeżdżać tłumnie wylegli na pola przylegające do torów by podziwiać owo niezwykłe widowisko.

Kolej WschodniaKolej miała istotne znaczenie dla rozwoju trzcianeckiej gospodarki. Z jednej strony ułatwiła transport produkowanych tu towarów do odległych ośrodków, z drugiej zaś przyspieszyła postęp technologiczny umożliwiając przywóz ciężkich elementów maszyn parowych niezbędnych do uruchomienia fabryk. Jednocześnie dzięki budowie szosy łączącej Czarnków z Wałczem (1847) oraz bliskości portu rzecznego w Czarnkowie stała się Trzcianka węzłem komunikacyjnym o istotnym znaczeniu dla regionu.  O tym, jakie znaczenie miała wówczas trzcianecka kolej pokazuje statystyka z 1853r.: do miasta pociągami przyjechało 7500 podróżnych, wyjechało zaś 7300, a łączna waga przewiezionych towarów wahała się od 23 000 cetnarów do niemal 40 000 cetnarów (od ok. 1200 do 2060 ton) i to przy czterech kursach pociągów dziennie. Nic więc dziwnego, że miejscowe władze podjęły inicjatywę rozbudowy tego węzła. Pod koniec XIXw. władze Trzcianki zaproponowały budowę linii kolejowej mającej łączyć Czarnków z Wałczem, w Trzciance przecinającej nitkę Kolei Wschodniej. Mimo, iż zainteresowanie projektem wyraziły władze powiatu wałeckiego, pomysł upadł, ze względu na wysokie koszta. Być może w związku z uruchomieniem kolei pozostaje założenie fabryki macy, które datuje się na lata pięćdziesiąte XIXw., w tym samym czasie umacnia się przetwórstwo tytoniu- powstaje firma Eppstein, Levy i Willy, która w początkach XXw. będzie należała do sześciu największych w Cesarstwie Niemieckim. Wzrosła też ranga fabryki macy, która osiągnęła status najważniejszego tego typu zakładu na niemieckim wschodzie, a jej wyroby trafiały aż do Australii. Jak już wspomniano kolej umożliwiła sprowadzanie ciężkich maszyn na potrzeby fabry.k Pierwszą maszynę parową przywiózł do Trzcianki Ludwik Spude na potrzeby uruchamianej odlewni żeliwa. Jak pisała Emmelline Stegmann zakład Spudego był tym, którego gwizdek maszyny wezwał rzemieślników i robotników do pracy. Niestety zakład upadł już w 1875r. na skutek strajku robotników. Próby modernizacji technologii produkcji podjęli także miejscowi sukiennicy. W 1855 r. podjęli oni, przy wsparciu finansowym władz centralnych budowę nowoczesnej przędzalni.Nie zapobiegło to jednak upadkowi tego rzemiosła. W 1877 cech sukienników odsprzedał ją Ludwigowi Wiese, ten zaś zamknął zakład w we wrześniu 1880r. W końcu, w 1888 r. sukiennicy podjęli decyzję o samorozwiązaniu cechu. W ten sposób upadła gałąź rzemiosła, która długo wywierała wpływ na charakter miejscowości. Tymczasem w miejscu sukiennictwa wyrastać zaczęła nowa gałąź przemysłu, która miała stać się siłą pociągową trzcianecMax Zindlerkiej gospodarki. Jak już wspomniano, w I połowie XIXw. rozwijać się zaczęły w Trzciance zakłady stolarskie, co było związane z budową drewnianych narzędzi do warsztatów sukienniczych. Mimo upadku sukiennictwa branża ta okazała się rozwojowa, a stolarze z budowy krosien przestawili się szybko na produkcję mebli. Ułatwiało ją korzystne, śródleśne, położenie miejscowości. Co więcej, producenci mebli okazali się bardziej czuli na nowinki technologiczne, z czasem przekształcając swe rzemieślnicze zakłady w zmechanizowane fabryki. Już w 1894r. Rudolf Bunk jako pierwszy producent mebli wyposażył swój zakład w maszynę parową. W ten sposób Trzcianka stała się ośrodkiem przemysłu drzewnego. W II połowie XIXw. oprócz zakładów produkujących meble uruchomiano w mieście kilka tartaków (ich właścicielami byli Zindler, Herrmann, Gebhardt, Korehnke, Levy i Oberlander). Obsługiwały one głównie dostawy drewna z zagranicy, przede wszystkim z Kongresówki. Posiadacz jednego z nich, Max Zindler, przy okazji właściciel majątku w Nowej Wsi, był od 1903r. posłem do Reichstagu z ramienia konserwatystów. Wreszcie w 1906r. powstała w Trzciance wytwórnia cegły silikatowej, działająca tu aż do 1945r. W ten sposób ukształtował się profil gospodarczy miejscowości.

 Ponieważ intensywny rozwój przedsiębiorstw wymagał większej ilości pieniędzy, o których zdobycie pojedynczym osobom było trudno, z inicjatywy mieszkańców powstało w Trzciance Towarzystwo Zaliczkowe (Vorschussverein). Jego fundusze miały umożliwić finansowanie handlu i przemysłu, w tym mechanizację miejscowych przedsiębiorstw. Jednym z inicjatorów założenia tej swoistej spółdzielni był szewc Stegemann, a pierwszym przewodniczącym nauczyciel Trippensee. By zostać członkiem Towarzystwa należało wnieść wkład własny w wysokości 10 srebrnych groszy. Towarzystwo, które w momencie założenia miało 29 członków, już w 1874 r. liczyło ponad 700 udziałowców. Początkowo mieściło się ono w niewielkim kantorze, ale w 1907 r. wybudowało okazały gmach, powiększony po raz kolejny w roku 1922 (w jego części mieści się dziś Zespół Szkół Technicznych), a w latach czterdziestych XXw. przeniosło się do jednej z kamienic przy rynku. Towarzystwo Zaliczkowe  aż do początków XXw. było jedyną lokalną instytucją finansową w Trzciance. Dopiero około 1910r. powstała Miejska Kasa Oszczędności, zajmująca się podobną działalnością.

Rozwój gospodarczy pozwolił miastu na poczynienie istotnych inwestycji. Wspomniano już, że w 1854r.Pomnik bohateróKw wojny francusko-pruskiej miasto zakupiło budynek z przeznaczeniem na ratusz. W 1908r. został on rozbudowany [dobudowano skrzydło od strony szpitala], przyjmując dzisiejszy kształt. W 1875 r. uruchomiono naftowe latarnie uliczne, a w 1884r. zaczęto brukowanie ulic. Inwestycja ta trwała do 1886r., a pochłonęła ogromną sumę 33 000 marek. Na przełomie XIX i XXw. z reparacji po wojnie francusko-pruskiej wystawiono istniejący po dziś dzień gmach poczty, zaś około 1900 r. założono miejskie rzeźnię i elektrownię. Inwestycje te spowodowały skok cywilizacyjny Trzcianki, która z "drewnianego miasteczka" stała się nowoczesną miejscowością. Pojawiłą sie również lokalna prasa: od 1853 do 1853 Trzciance zaczęto wydawano pierwszą gazetę powiatową, a od 1880 r. ukazywać się zaczęła pierwsza gazeta miejska - Schönlanker Zeitung. Ukoronowaniem procesu modernizacji było pojawienie się w przestrzeni miejskiej elementów wcześniej niespotykanych: pomników. Po serii zwycięskich wojen prowadzących do Zjednoczenia Niemiec   u zbiegu dawnych ulic Dworowej i Bismarcka (w miejscu dzisiejszego kamienia upamiętniającego budowniczych Trzcianki) postawiono pomnik upamiętniający to wydarzenie. Nieco później z inicjatywy Towarzystwa Gimnastycznego (Turnier Verein), na dzisiejszym placu Sienkiewicza wzniesiono drewniany pomnik Friedricha Ludwika Jahna dłuta miejscowego stolarza i rzeźbiarza Nuczkowskiego. Tak jak pierwszy z monumentów istniał do 1945 r. (a właściwie nawet dłużej, bowiem orzeł wieńczący ów pomnik stał się następnie elementem założenia mającego upamiętniać żołnierzy radzieckich którzy zginęli w okolicach Trzcianki), tak drugi przetrwał zaledwie kilkadziesiąt lat i, ze względu na zły stan techniczny, został w 1901r. zlikwidowany. Jednocześnie między 1895 a 1910 liczba mieszkańców wzrosła o 60 %. Nawet wliczając w to mieszkańców włączonej do miasta wsi, przyrost jest imponujący

Gustav Rosentreter, zasłużony pedagog, działacz Towarzystwa Śpiewaczego, Honorowy Obywatel Trzcianki, fot. ze zbiorów Kreisarchiv Nordfriesland w HusumWraz z poprawą sytuacji gospodarczej miasta pojawiać się w nim zaczęły różne organizacje społeczne. Prócz stowarzyszeń religijnych powstawały związki mające propagować najróżniejsze formy aktywności. Już w 1846r. powstało kółko śpiewacze, które dało początek kilku stowarzyszeniom tego typu działającym później w mieście. W latach siedemdziesiątych XIXw. założono z kolei Towarzystwo Gimnastyczne, działające aż do 1945r. Mniej więcej równocześnie doszło do reaktywacji bractwa kurkowego. Jak się wydaje to aktywne jeszcze w latach czterdziestych owego stulecia stowarzyszenie, mogące się poszczycić znacznymi sukcesami (nagroda na konkursie strzeleckim w 1831r. mającym miejsce przed królewskim obliczem), w okresie późniejszym zawiesiło działalność. Odnowione bractwo otrzymało od cesarza własny herb, nawiązujący do miejskiego znaku: był nim złoty ciołek na czarnym tle. Z kolei w latach dziewięćdziesiątych powstał pierwszy trzcianecki klub rowerowy. Oczywiście nie wszystkie z powstających wówczas stowarzyszeń miały na celu propagowanie różnych form kultury fizycznej. Zupełnie innego typu działalność prowadziła założona w 1889r. ochotnicza straż pożarna, która oprócz walki z różnego rodzaju zagrożeniami organizowała również życie towarzyskie swych członków. Powstałe dwadzieścia lat wcześniej Ojczyźniane Towarzystwo Kobiet. Zajmowało się ono pomocą ubogim, a w okresie późniejszym prowadziło własne przedszkole.

Rozwój przemysłu, oprócz pozytywnego wpływu na sytuację gospodarczą miejscowości, spowodował też skutki negatywne. Należało do nich rozwarstwienie ekonomiczne społeczności miejskiej. Oprócz zamożnych fabrykantów, czy średniozamożnych rzemieślników i inteligentów, pojawiła się w mieście rzesza słabo opłacanych robotników. Ich zarobki były znacznie niższe niż w większych miastach czy w analogicznych zakładach na zachodzie Rzeszy. Zatrudnione w fabrykach tytoniowych kobiety zarabiały przy tym połowę męskiej stawki. Według regulaminu trzcianeckiej fabryki mebli Brunona Paxa (z 1897 r. Fabryka mieściła się na dzisiejszym osiedlu Kasprowicza) czas pracy robotnika wynosił dziennie 10 godzin i 45 minut. Pracę rozpoczynano o 6 rano, a kończono o 19, z półgodziną przerwą śniadaniową o 8, półtoragodzinną obiadową o 12 oraz piętnastominutową przerwą o 16 na podwieczorek. Nie może więc dziwić, że ta część społeczeństwa miejskiego była otwarta na propozycje socjalistów. Nic też dziwnego, że przez miasto przetaczały się raz na jakiś czas fale strajków i manifestacji. Pierwszy strajk miał miejsce już w 1875 r. Doprowadził on do upadku odlewni żeliwa należącej do Ludwika Spudego. W 1904 r. przez cztery miesiące strajkowały pracownice trzcianeckich zakładów tytoniowych, które postulowały podwyżkę płac. Protest zakończył się niepowodzeniem. W latach 1905-1914 niemal co roku wybuchały w mieście jakiś robotnicze protesty. Największe z nich miały miejsce w 1912r., kiedy to zastrajkowało prawie 250 osób, na około 550 zatrudnionych w ogarniętych niepokojami przedsiębiorstwach. Jednocześnie już od 1894r. pracownicy trzcianeckich fabryk starali się obchodzić święto pracy (1 maja). Z reguły nie byłyo to tolerowane przez władze. Planowanej na maj 1910r. manifestacji władze zakazały, a w roku następnym policja rozpędziła uczestników pochodu. Warto może wspomnieć, że wówczas jego trasa prowadziła aż do Radolina.

Koniec XIXw. to równocześnie koniec epoki Matzky’ego. Po trwającej bez mała sześćdziesiat lat służbie, pierwszego października 1895 został on emerytowany. Mimo tego jeszcze trzy kolejne miesiące sprawował funkcję burmistrzaBurmistrz Trzcianki Emil Rentel komisarycznego. Zmarł w miesiąc po ostatecznym ustępieniu z urzędu, 8 lutego 1896r. Następcą Matzky'ego został pochodzący z Berlina, Oskar Lessing. Jego czteroletnie rządy nie zapisały się w dziejach miasta niczym szczególnym. Warto odnotować jednak, że miasto po raz kolejny zmieniło wówczas statut, powiększając personel magistratu z 4 do sześciu osób, a ilość radnych z 9 do 18 (po 1919r. do 24). W czasach Lessinga doszło także do pierwszej numeracji domostw w Trzciance. Oskar Lessing zmarł 7 lipca 1900r. W listopadzie zaś zastąpił go Emil Rentel, sprawujący analogiczny urząd w Pillkallen (dziś Dobrowolsk w Obwodzie Kaliningradzkim). Jednak i jego kadencja okazała się niespodziewanie krótka. Burmistrz Rentel zmarł w Trzciance 31 stycznia 1910r. W pierwszym miesiącu sprawowania przezeń urzędu doszło do zakończenia inwestycji rozpoczętej jeszcze za poprzednika. Nastąpiło bowiem otwarcie miejskiej elektrowni oraz miejskiej rzeźni.  Dla miasta szczególne znaczenia miało głównie pierwsze z przedsiębiorstw. Pozwoliło on na elektryfikację oświetlenia oraz uruchomienia elektrycznych maszyn w niektórych przedsiębiorstwach. W przeciągu ośmiu lat po śmierci Matzky'ego, wypełnionych kadencjami burmistrzów Lessinga i Rentela ilość mieszkańców miasta niemalże podwoiła się: z 4400 w 1895r. do 7850 w roku 1910. Wzrost liczby mieszkańców miasta spowodowany był z jednej strony włączeniem w jego granice obszarów wiejskich (1905r.) ale też, a może przede wszystkim, intensywnym rozwojem przemysłu.

Trzcianka przełomu stuleci stała się lokalnym ośrodkiem kulturalnym. Działało tu kilka szkół prywatnych i komunalnych różnego szczebla, a w 1908 r. założono Niemieckie Towarzystwo Sztuki i Nauki (Deutsche Gesellschaft für Künst und Wissenschaft), mające ułatwić mieszkańcom kontakt tak z nauką jak i sztuką. Jego uruchomienie zbiegło się chyba nieprzypadkowo, z otwarciem w Trzciance szkoły realnej, która z czasem uzyskała uprawnienia do wydawania świadectw dojrzałości. Co ciekawe, szkoła ta wydawała jako ząłączniki do corocznych sprawozdań ze swej działalności rozprawy naukowe własnych pracowników. Na polu kultury intensywnie działało też  Towarzystwo Śpiewacze, istniejące od 1846r. Na przełomie wieków organizowało ono konkursy, w których uczestniczyli śpiewacy z różnych powiatów Prowincji Poznańskiej.

 Następcą burmistrza Rentela został Erich Froese, wcześniej pełniący analogiczny urząd w Kcyni. Kontynuował on politykę swych poprzedników, stawiając na rozwój gospodarczy miejscowości. W 1912 r. utworzona została miejska kasa oszczędnościowa, mająca pomóc w zdobyciu kapitału na inwestycje. Nieco później, z połączenia działających w Trzciance i Wieleniu fabryk macy, powstało przedsiębiorstwo pod nazwą Zjednoczone Trzcianeckie Fabryki Macy, będące, jak już wspomniano, największą tego typu firmą na wschodnich kresach Rzeszy Niemieckiej. W związku ze zwiększeniem liczby mieszkańców podjęto w tym czasie decyzję o rozbudowie katolickiej świątyni.

Niemiecki plakat propagandowy z 1914 r.Ten pomyślny rozwój miejscowości zahamowały jednak wypadki 1914 r. 28 czerwca 1918 r. Serb, Gawriło Princip zastrzelił w Sarajewie austriackiego arcyksięcia Ferdynanda. Ponieważ za zamachem miał stać rząd Serbii miesiąc po zamachu Austro-Węgry wypowiedziały temu państwu wojnę. Zainicjowało to efekt domina. Bowiem wojna między monarchią Habsburgów i Serbią uruchomiła system sojuszy, w którym funkcjonowały oba państwa. Niepozorny początkowo konflikt ogarnął całą Europę, rozszerzając się później na kolonie i wciągając w walki państwa pozaeuropejskie. W ten sposób wybuchła I wojna światowa.

W Trzciance mobilizację ogłoszono 1 sierpnia 1914r. Do armii pruskiej zostało wcielonych 750 mieszkających rezerwistów, w tym urzędujący burmistrz Froese. Odtąd, aż do powrotu Froesego z francuskiej niewoli jego obowiązki pełnili burmistrzowie komisaryczni: rajca Wieczorek, radca prawny Ascher, dr Witte i znów Ascher. Nowe władze miasta, w porozumieniu z Ojczyźnianym Towarzystwem Kobiet przygotwały 5 lazaretów. Służyli w nich miejscowi członkowie Ochotniczej Kolumny Stanitarnej (Freiwillige Sanitaetskolonne).

Mimo wybuchu wojPieniądz zastęczy Trzcianki, emisja z 1914r.ny starano się kontynuować rozpoczęte inwestycje. W latach 1914-1916 wybudowano kościół katolicki, choć wyposażanie jego wnętrza trwało do 1918r. Rok później podjęto budowę nowej szkoły ewangelickiej. Budynek ten powstał przy placu Matzky;ego [dziś Sienkiewicza] i pełni swe funkcjie po dziś dzień. Jednak przedłużający się konflikt powodował też zjawiska niekorzystne: wzrost cen, braki niektórych artykułów, czy wreszcie niedostatek pieniądza zdawkowego. By zaradzić temu ostatniemu władze miasta i Towarzystwo Zaliczkowe rozpoczęły  emisję pieniądza zastępczego. Pierwsze banknoty, o nominale 50 fenigów i 1 marki datowane są na 8 sierpnia 1914r.

Udział w I wojnie światowej był dla niemieckiego społeczeństwa ogromnym obciążeniem. Stąd też kapitulację Rzeszy, złożoną 7 listopada 1918r., przyjęto z niedowierzaniem. Tym bardziej, że cały czas w rękach niemieckich znajdowały się ogromne połacie dawnej Rosji. Zakończenie wojny na froncie zachodnim nie zakończyło jednak działań zbrojnych w Niemczech. Jeszcze w listopadzie 1918r. wybuchła w Berlinie rewolucja, która doprowadziła do upadku monarchii. Pozostawała ona w związku z radykalizacją nastrojów. Zubożałe społeczeństwo z ciekawością przysłuchiwało się informacjom o walkom rewolucyjnym toczonym w  Rosji i postępach tworzonej tam władzy ludowej. Na ziemach byłej Rzeszy powstawać zaczęły, znane tekże z Rosji Rady Robotniczo-Żołnierskie, w skład których, oprócz miejscowych robotników, wchodzili także powracający z frontu weterani. Często należeli do nich również Polacy. W owym czasie na terenie Niemiec zaistniała swego rodzaju dwuwładza: oprócz administracji państwowej wpływ na decyzje dotyczące lokalnych społeczności zyskały, pochodzące ze społecznego wyboru i często rewolucyjne, Rady.

W Trzciance Rada Żołnierska ukonstytuowała się już 14 listopada 1918r. i funkcjonowała do marca 1919r. Nie miała jednak ona, jak i pozostałe Rady w Wielkopolsce, charakteru rewolucyjnego. Nie wykazywała się też większą aktywnością. Jej członkowie dali się podporządkować państwowej administracji i ta prozwiązałą ową instytucję

Oprócz działalności socjalistów, w końcowym okresie Wielkiej Wojny widoczna była aktywizacja mieszkających w granicach Prus Polaków. Obok Rad Robotniczo-Żołnierskich powstawać zaczęły Rady Ludowe, inaczej niż te pierwsze, mające polski, narodowy, charakter. Były one ekspozyturami działającej od 1916r., początkowo w konspiracji, Naczelnej Rady Ludowej. Był to polski rząd dla ziem pruskiego zaboru. W Czarnkowie Rada Ludowa ukonstytuowała się 13 listopada 1918 r. Nie mamy informacji o powstaniu takiej instytucji w Trzciance. Wynikało to nie tyle z powodów ewentualnego zagrożenia przez Niemców – władze rejencji bydgoskiej zalecały daleko idąca tolerancję wobec poczynań Polaków,-ile z niewielkiej ilości osób deklarujących polską narodowość zamieszkałych w północnej, zanoteckiej, części powiatu czarnkowskiego w tym i w Trzciance. Tymczasem wielkopolskie Rady Ludowe, mimo początkowo pokojowego nastawienia, oprócz współpracy w zarządzaniu miejscowościami prowadziły przygotowania do podjęcia akcji zbrojnej. Iskrą, która wywołała wybuch powstania wielkopolskiego, była wizyta Ignacego Paderewskiego w Poznaniu, 27 grudnia 1918 r. W okolice Trzcianki powstanie dotarło w początkach stycznia 1919 r.: Czwartego stycznia powstańcy za pomoca fortelu opanowali Czarnków. Stacjonujący tam 140 osobowy oddział Grenzschutzu został rozbrojony, po czym puszczony wolno. Niemieccy żołnierze skierowali się w stronę Trzcianki i Piły. W Trzciance ogłoszono stan oblężenia. Wkrótce Polacy mieszkający w południowej części powiatu czarnkowskiego wystawili dobrze uzbrojony oddział liczący 1500 żołnierzy. Wykorzystując zaangażowanie sił powstańczych z Czarnkowa w walkach o Chodzież, stacjonujące w Trzciance oddziały niemieckie przeprowadziły ósmego stycznia, zakończoną niepowodzeniem, próbę odzyskania tej miejscowości. Warto w tym miejscu odnotować, że w tym trudnym dla regionu okresie władze obu miast: Czarnkowa i Trzcianki wykazały się poszanowaniem wzajemnych aspiracji oraz dużą troską o powierzonych sobie obywateli. Po nieudanym dla Niemców szturmie na Czarnków, 11 stycznia w tzw. Czerwonym Domku, położonym w pobliżu mostu na Noteci, doszło do spotkania powstańczych władz Czarnkowa i przedstawicieli społeczności niemieckiej (w tym burmistrza Trzcianki i adwokat z Czarnkowa), co ciekawe zamieszkującej obie strony rzeki. Negocjacje te zainicjaował właściciel zamku w Goraju, hrabia Hochberg. Obrady zakończyły się zawarciem lokalnego rozejmu, który granicę między zwaśnionymi stronami ustanawiał na Noteci. Obie strony miały się powstrzymać od działań zbrojnych oraz wycofać siły na „swój” brzeg rzeki. W obu głównycm miastach powiatu ustanowiono straż bezpieczeństwa, mająca odpowiadać za porządek na swoim terenie.

Ów lokalny rozejm przetrwał tylko dwa dni: później został unieważniony przez niemieckie dwództwo z Piły. W tym czasie Niemcy skoncentorwali znaczne siły w okolicach Wielenia, Piły i TrzPowstancy wielkopolscy i zołnierze niemieccy na moście na Noteci. Fot. ze zbiorów Muzeum Ziemi Czarnkowskiej w CZarnkowiecianki. Powstańcy zaś zalali dolinę Noteci zamykając śluzy na rzece. Jednocześnie nad Noteć przybyły wielkopolskie oddziały z Rogoźna. Jednemu z nich,  udało się nawet przeprawić w okolicach Białej na północny brzeg rzeki skąd jednak, po walkach, został wyparty (21 stycznia). Kolejny etap zmagań rozpoczął się trzeciego lutego. Działania toczyły się w okolicach Wielenia, później zaś przeniosły się w rejon Ujścia i Czarnkowa. W tym czasie dowodzone przez por. Kroopa niemieckie natarcie, które wyszło z Trzcianki zagroziło powstańczym pozycjom między Czarnkowem a Ujściem. Niemcy nie wykorzystali jednak przewgi, choć udało im się utrzymać przyczółek na „polskim” brzegu rzeki. Taki stan rzeczy usankcjonował zawarty 16 lutego rozejm w Trewirze, jako tymczasową granicę przyjmujący linię powstańczych pozycji. Ostateczny kształ polsko-niemieckiej granicy na tym odcisnku miała ustalić międzynarodowa komisja.

Według statystyk z 1900 r. (uwzględniających, co prawda, jedynie język narodowy respondentów) na terenie powiatu czarnkowskiego (w granicach sprzed 1919 r.) zaledwie 27% mieszkańców posługiwało się językiem polskim (dane za: http://www.verwaltungsgeschichte.de/fremdspr_krei.html#polnisch). Z tego większość niewPosąg Krzyżaka - symbolu niemieckiej obecności na wschodzie- na moście przy granicy polsko-niemieckiej w Wieleniu. Na cokole herb Powiatu Noteckiegoątpliwie mieszkała na terenach położonych na południe od Noteci. Według obliczeń J. Benykiewicza, opartych na niemieckich statystykach w 1910 terytorium późniejszego Powiatu Noteckiego zamieszkiwało 792 Polaków, zaś w 1919 r. mieszkało tam zaledwie 500 osób deklarujących polską narodowowość. Ów spadek liczby polskich mieszkańców ziem położonych na północ od Noteci spowodowany był niewatpliwie polaryzacją sytuacji politycznej będacą skutkiem wydarzeń przełomu 1918 i 1919r. Przywołane wyżej statystyki pokazują, że ludność polska należała na tych terenach do mniejszości. Mimo tego pierwotne ustalenia traktatu wersalskiego ustanawiały granicę polsko-niemiecką na wysokości siedmiu kilometrów na północ od linii kolejowej z Krzyża do Piły. Trzacianka zatem miałaby przypaść Polsce. Propozycja ta spowodowała oczywiście niemieckiej większości, zamieszkującej owe tereny, W protest ów włączyli się mieszkańcy Trzcianki, wysyłając do Międzynarodwej Komisji list, w którym deklarowali chęć pozostania w granicach Rzeszy Niemieckiej. W lipcu 1920 przedstawiciele mocarstw wchodzących w skład owej Komisji granicznej przjechali do miasta. Po zapoznaniu się z sytuacją na miejscu zadecydowali, że granica będzie przebiegać zgodnie z biegiem Noteci. Wśród niemieckich miszkańców tych ziem, wywołało to oczywiście radość. Niektóre polskie rodziny zdecydował się natomiast na wyjazd. Według przywołanych wyżej badań J. Benyskiwicza do 1921 z okolic Trzcianki chęć wyjazdu zgłosiło 120 osób nardowości polskiej.

Na skutek podziału dawnych Prus i przyłączenia większości terytoriów dawnej Prowincji Poznańskiej do Polski konieczna była reorganizacja reszty tych terenów, pozostających w granicach Niemiec. Z fragmentów dwóch prowincji: poznańskiej i zachodniopruskiej, utworzono w sierpniu 1919r. nową tymczasową jednostkę administracyjną o nazwie Pogranicze Poznańsko-Zachodniopruskie (Westpreussisch – Posensches Grenzland).  Ów twór administracyjny w 1922 r. podniesiony został do rangi prowincji o nazwie Marchia Graniczna Poznań-Prusy Zachodnie. Składała się ona z jednej tylko rejencji pilskiej. Stolicą zarówno rejencji jak i całej prowicji została Piła. Nieco wcześniej, 15 grudnia 1919 r. z północnych, zanoteckich, części dawnych powiatów wieleńskiego, czarnkowskiego i chodzieskiego utworzono nowy powiat, tzw. powiat notecki (Netzekreis). Na jego stolicę wyznaczono Trzciankę, która już wcześniej stała się tymczasową siedzibą ewakuowanych władz powiatu wieleńskiego. Tak, jak powiat notecki przetrwał w systemie administracji do 1945r., tak prowincja o nazwie Marchia Graniczna istniała jedynie do roku 1938. Później uległa likwidacji, a jej poszczególne człony zostały włączone do najbliższych terytorialnie jednostek administracyjnych. Jedynie północna część, z powiatem noteckim, utrzymała status rejencji ze stolicą w Pile, podpoprządkowanej jednak prowincji pomorskiej.Schonlanker Tageblatt, gazeta Powiatu Noteckiego, fot. ze zbiorów Kreisarchiv Nordfriesland w Husum

Okres, kiedy Trzcianka była siedzibą władz powiatu noteckiego był czasem intensywnego rozwoju miasta. Podniesienie miejscowości do rangi miasta powiatowego (w 1936r.  otrzymało nawet od nadprezydenta prowincji Marchia Graniczna i Brandenburgia dokument nadający mu oficjalny tytuł miasta powiatowego - Kreisstadt), a także przygraniczne położenie spowodowało konieczność uruchomienia w nim nowych urzędów. To zaś wiązało się z napływem kadry urzędniczej, dla której potrzebne były odpowienie budynki urzędowe i mieszkania. Powodowało to również wzrost koniunktury tak w zakresie budownictwa jak i usług. Powstawały wówczas całe nowe kwartały miszkalne opracowano także plan przestrzennego rozwoju miasta na najbliższe lata. Na potrzeby nowych urzędów już w latach 1921-1922 wnziesiono budynek starostwa powiatowego [po wojnie dom dziecka], a w latach następnych pobudowano siedzby kolejnych powiatowych instytucji: Urzędu Katastralnego, Urzędu Finansowego i Celnego, Powiatowej Kasy Oszczędnościowej, Urzędu Szkolnego a wreszcie samych szkół. Pod opieką władz powiatowych pozostawało też trzcianeckie muzeum. Ukoronowaniem procesu kształtowania się powiatu było nadanie mu osobnego herbu. Zaprojektował go berliński designer i grafik Paul Winkler-Leers, a decyzja o jego akceptacji przez władze wyższego szczebla zapadła 9 lipca 1928 r. Znak ten przedstawiał godło będące połączeniem znaków Prowincji Poznańskiej i Prus Zachodnich skwadrowane ze srebrną wstęgą w skos.Jedna z i westycji miejskich: kąpielsiko nad jeziorem Sarcz. Fot. ze zbiorów Kresiarchiv Nordfriesland w Husum

Z ważniejszych inwestycji miejskich tego okresu trzeba wymienić rozbudowę elektrowni miejskiej [1926] oraz podłączenie miejscowości do elektrycznej sieci pozamiejskiej. W 1930 r. do sieci elektrycznej, zasilanej z obu źródeł podlączonych było 650 domostw z 2000 odbiorców i 650 urządzeń elektrycznych. W tym samym czasie uruchomione zostały miejskie wodociągi oraz częściowo skanalizowano miasto. Nieco wcześniej przebudowano i powiększono budynek szpitala, tak, że dysponował on 65 łóżkami.

Także władze państwowe dbały, żeby położone na kresach Rzeszy, tuż przy granicy z Polską, miasteczko odpowiednio się prezentowało i rozwijało. Stąd próby zaszczepienia w Trzciance nowych gałęzi przemysłu. Zapewne z inicjatywy władz powstała fabryka dywanów, mająca nawiązywać do dawnych, sukienniczych tradycji. W latach czterdziestych z kolei do Trzcianki przeniesiona została berlińska fabryka odzieżowa Scholar.

Korzystając z dobrej koniunktury w mieście rozwijały się liczne organizacje społeczne o różnorakim charakaterze: od charytatywnych, po sportowe. Z tych pierwszych prym wiodło Ojczyźniane Towarzystwo generał Erich Ludendorff wizytujący trzcianecki Stalhelm, 1925r., fot. ze zbiorów Kreisarchiv Nordfroesland w HusumKobiet z Emmeline Stegmann na czele. Organizacji sportowych było znacznie więcej. Oprócz klubu „Hellas 1919”, prowadzącego - co było jeszcze nowością –sekcję piłkarską, przez jakiś czas funkcjonował klub „Preussen”, a Towarzystwo Gimnastyczne, przy którym w pocz. XXw. uruchomiono sekcję kobiecą, miało jeszcze dziewiętnastowieczne korzenie. A to przecież nie wszystko: były kluby żeglarskie, wioślarskie, tenisowe… Niewątpliwie największym osiągnieciem „trzcianeckiego” sportu były medale Gerharda Stoecka, zdobyte przezeń na berlińskiej Olimpiadzie w 1936r. Oprócz tego w mieście działały też organizacje paramilitarne, w tym Stalhelm.

 Tymczasem w politycznym świecie ówczesnych Niemiec pojawiła się nowa siła: założone przez Adolfa Hitlera NSDAP. Partia, wykorzystując kryzys gospodarczy parła do zdobycia władzy. Osiągnęła to w 1933 r. Jak pokazują statystyki licznych zwolenników miała również na terenie Powiatu Noteckiego. W wyborach do Reichstagu z 1933 r. na 24 000 oddanych na terenie powiatu głosów, NSDAP uzyskałPieczęć trzcianeckiego urzędu satnu Cywilnego, po lata czterdzieste. Fot. ze zbiorów M. Hlebionkaa niemal 16 000. Zajmująca drugie miejsce partia socjalistyczna (SPD) uzyskała jedynie nieco ponad 2000 głosów. Dysproporcja między nimi była ogromna. Wzrost znaczenia NSDAP i powiązanej z nią bojówki S.A. dało się w Trzciance odczuć już wcześniej. Niemieccy badacze przywołują epizod z ok. 1930 r., kiedy to w mieście S.A. pobiło dwóch mężczyzn, stojących zbyt blisko nazistów. Jak się wydaje, agresja hitlerowców skoncentrowała się na ludności żydowskiej. Doskonale ilustruje to, przywoływany w literaturze przypadek urzędniczki pocztowej z Trzcianki, pozostającej w związku z żydowskim kupcem. Po zwycięstwie faszystów, w 1933 r. do ich mieszkania wtargnął oddział S.A., wywlókł ich na ulice, odarł z odzieży, po czym pDodatek do gazet powiatowych dotyczący mody. Lata 30. Fot. ze zbiorów Kresiarchiv Nordfriesland w Husumopędził ulicami miasta z zawieszonymi na szyi tablicami, informującymi, że dopuścili się oni zanieczyszczenia rasy. Gehenna tej pary trwała aż do wieczora, a zakończyła się pod budynkiem kina.

W 1938 r. spłonęła trzcianecka synagoga, a większość mieszkających w mieście Żydów została wysiedlona. Mimo tego urzędowe statystyki notują na terenie Powiatu Noteckiego jeszcze w 1939 r. ponad setkę osób przyznających się do narodowości żydowskiej.

Wybuch wojny polsko-niemieckiej, mimo pogranicznego położenia, nie spowodował istotniejszych zmian w życiu miasta. Późnym latem 1939r. przeciągały przez Trzciankę jednostki Wehrmachtu. Być może jakimś echem odbiły się też trzydniowe walki o sąsiedni Czarnków. Ale aż do 1943 r. samo miasto nie zostało bezpośrednio dotknięte skutkami konfliktu. Co innego jego mieszkańcy, których bliscy od 1939 r. walczyli i ginęli na różnych frontach. Świadectwem niemieckiej przewagi zdawali się być pochodzący z Polski robotnicy, często przymusowi, oraz kolumny jeńców wojennych, które raz na jakiś czas przechodziły przez Trzciankę. W pochodzącej z tego czasu dokumentacji miejskiej zachowały się fragmenty pamiętnika angielskiego żołnierza, który w tych okolicach podjął próbę ucieczki. Został jednak złapany i osadzony w trzcianeckim areszcie.Oddziały Wehrmachtu na trzcianeckim rynku, 30/31 sierpnia 1938r., Fot. ze zbiorów T. Jurczyka W dostępnym fragmencie diariusza, wspomina on, że w czasie pobytu w Trzciance mógł najeść się do syta, a konkaty z nim miejscowe władze utrzymywały za pośrednictwem jakiegoś ucznia, który nieźle posługiwał się językiem angielskim. Jeszcze w grudniu 1943 r. koncertowała w mieście orkiestra symfoniczna z Bochum, a tereny Netzekreis zostały wyznaczone jako miejsce ewakuacji niemieckiego zbioru samolotów z zagrożonego bombardowaniami Berlina.

Ale w tym samym czasie w mieście schronienie znalazło 700 Niemców bałkańskich, których zakwaterowano w barakach położonych w pobliżu stadionu miejskiego. W lipcu 1943r. ewakuowano do trzcianki z bombardowanego przez aliantów Bochum uczniów dwóch publicznych szkół. Stworzyło to ogromne problemy kwaterynkowe, bowiem dzieciom towarzyszyły ich matki. Łącznie z zagłębia Ruhry przybyło do miasta ponad 500 osób. Nie może więc dziwić, że ilość osób zamieszujących wówczas Trzciankę przekroczyła 10 000.

Miejski stadion, fot. ze zbiorów Kreisarchiv Nordfriesland w HusumTymczasem front wschodni zbliżał się nieubłaganie. W 1944 r. miejscowe szkoły zostały zamienione na szpitale polowe, a w połowie tego roku kobiety z Trzcianki zostały wysłane do budowy umocnień w okolicach Jastrowia. Jednocześnie trwały prace nad umacnianiem dawnej granicy niemiecko-polskiej. Jedna z linii obrony, tzw. linia Blüchera biegła w pobliżu trzcianki: wzdłuż Gwdy i dalej od jej ujścia do Noteci wzdłuż biegu tej rzeki.  Doskonale zachowane ich pozostałości oglądać można na skarpie pradoliny Noteci w okolicach Białej, Radolina i Radolinka. Zimą 1944r. przez miasto ciągneły kolumny uchodźców z Kraju Warty przerażonych wiadomościami o zbliżaniu się Armii Czerwonej. Wkrótce front wschodni przekroczył Wisłę i parł dalej ku zachodowi.