Rok 1945

Portret użytkownika hlebek

Najbardziej dramatyczny i bogaty w wydarzenia rok w historii Trzcianki rozpoczął się raczej spokojnie. Mieszkańcy nie spodziewali się szybkich i gwałtownych zmian. Front w początkach stycznia oddalony był o kilkaset kilometrów, a w mieście życie toczyło się w miarę normalnie. Dopiero początek ofensywy wojsk radzieckich od 21 I rozpoczął lawinowe przyspieszenie faktów.

W kierunku Trzcianki przesuwać się zaczął z ogromną szybkością 1 Front Białoruski. Niemcy mieli się tu bronić siłami Grupy Armii „Wisła”, wykorzystując naturalne przeszkody i umocnienia Wału Pomorskiego. W naszej najbliższej okolicy pas niemieckich umocnień od Krzyża do Piły (zamienionej w twierdzę) szedł doliną Noteci, przez Białą, Radolin i Kuźnicę Czarnkowską.

Od 20 I zaczęto przygotowywać w Powiecie Noteckim ewakuację. Plany zakładały całkowite wysiedlenie ludności cywilnej w okolice Szczecina. Z Trzcianki dotarło tam ostatecznie kilkanaście osób. Jeszcze 25 I przebywał w Trzciance gauleiter NSDAP i wygłosił w ratuszu uspakajające przemówienie do mieszkańców. Trzcianka nie była w planach niemieckich wyznaczona do jakieś szczególnej obrony, nie dziwi więc fakt, że samego miasta miała bronić tylko grupa 50 żołnierzy, w większości rekonwalescentów miejscowych szpitali polowych.

Ostatni numer trzcianeckiej gazety powiatowej z 26 stycznia 1945r. Fot. ze zbiorów Kreisarchiv Nordfriesland w HusumZupełnie niespodziewanie 26 I po południu sześć sowieckich czołgów pojawiło się na szosie od strony zajętego dzień wcześniej Czarnkowa. Wcześniej, o 10 rano, grupa 40 czołgów przekroczyła dawną granicę polsko – niemiecką po zbudowanym moście pontonowym na Noteci i pognała w kierunku Kuźnicy Żelichowskiej. W czasie tego wypadu Rosjanie stracili 4 czołgi. Drugi mniejszy rajd pancerny wyruszył w kierunku Trzcianki około godziny 15.  Wywiązała się walka, w której czołgi ostrzelały stację kolejową, jeden z nich został zniszczony, pozostałe zaś zawróciły. Według niemieckich relacji wybuchła wtedy w mieście panika i gwałtowna, bezwładna czasami ewakuacja. Droga kolejowa została jednak odcięta. Pociąg z ewakuowanymi z miasta cywilami wyjechał wprawdzie ze stacji, ale musiał zawrócić w okolicach Siedliska, gdyż tory były dalej zniszczone. Pozostała tylko ucieczka piesza, konna lub samochodowa na północny zachód. Pogoda była silnie niekorzystna (mrozy do  -20º), nie dziwią więc dramatyczne relacje np. o śmierci 41 dzieci z domu małego dziecka podczas tej ucieczki. Większość prób zakończyło się zresztą niepowodzeniem. Armia Radziecka zatrzymała najliczniejszą pieszą ucieczkę mieszkańców Trzcianki na szosie w okolicach Dębogóry.

Wtedy też pojawił się pomysł poddania miasta. Burmistrz Erich Froese w towarzystwie byłego członka socjaldemokratów niemieckich, robotnika Paula Plumbauma udał się w kierunku Czarnkowa na rozmowy w sprawie kapitulacji. Po dotarciu na miejsce Plumbaum został rozstrzelany.

27 I wzmocnione oddziały radzieckie znowu podeszły do miasta. Atakowały ją dwie brygady gwardyjskie (33 piechoty i 47 pancerna) pod dowództwem półkowników Pawła Szamardina i Mikołaja Kopyłowa oraz 668 pułk artylerii mjr Borysa Koczkarenki.  Rozpoczął się gwałtowny ostrzał artyleryjski Trzcianki. Mimo, że nie napotkano na większy opór, ostrzał był intensywny i długotrwały. Zniszczono lub uszkodzono wtedy ok. 30% budynków mieszkalnych, głównie w centrum. Miasto dostało się w ręce radzieckie, co następnego dnia potwierdziły saluty artyleryjskie w Moskwie. Armia Radziecka  potraktowała  Trzciankę jako zdobycz wojenną , z wszystkimi tego konsekwencjami. Decyzje polityczne co do tej ziemi, i tego konkretnego miasteczka podjęte zostaną później po konferencji jałtańskiej.

Władze radzieckie ustanawiają już w końcu stycznia Obwodową Komendanturę Wojenną . Wiemy że komendantem, prawdopodobnie drugim, został w marcu major Borys Rubcow. Początkowo w organizowaniu nowej administracji pomagał dotychczasowy burmistrz Froese Po kilku tygodniach został jednak aresztowany i wysłany do obozu na Wschód, dokąd zresztą nie dotarł,  zmarłszy po drodze. Wówczas mianowano tymczasowego burmistrza, którym został najpierw Niemiec Otto, a później Białorusin Popowicz. Cały  czas przybywają do Trzcianki żołnierze radzieccy, których będzie w maju około 500. Krótko stacjonuje w okolicach stacji kolejowej również oddział wojsk polskich. Inne, wchodzące również w skład przeprawiającej się na Pomorze II Armii Polskiej, oddziały stacjonowały także w okolicznych miejscowościach.Trzcianecki czołg, w zimowym kamuflażu, na tle zniszczonej pierzei rynku, zapewne jesień 1945. Fot. ze zbiorów Kreisarchiv Nordfriesland w Husum

Zadaniem radzieckiej komendantury wojennej było zapewnienie spokoju na tyłach frontu, ochrona linii kolejowej, zwalczanie szpiegostwa czy sabotażu, aprowizacja przechodzących wojsk, ale przede wszystkim demontaż maszyn i wszystkiego co da się wywieść w głąb ZSRR. Komendanci stawali się bowiem w imieniu Związku Radzieckiego dysponentami całego majątku państwowego i prywatnego na zarządzanym terenie.

W mieście żyło wtedy około 5 tysięcy mieszkańców, w ogromnej przewadze Niemców. Zaczyna się dla nich prawdopodobnie najgorszy okres w życiu. Na porządku dziennym były gwałty, rabunki  i  strzelanie do cywilów, którzy chcieli tego uniknąć. Po zmroku nikt rozsądny nie wychodził z domu, a życie tutaj było przeraźliwie dramatyczne. Mieszkanka Trzcianki szacuje, że do połowy lutego zastrzelono ok. 50  cywilów w mieście.

W marcu wraz z przybywaniem do Trzcianki pierwszych osadników polskich sytuacja w mieście trochę się normalizuje. Oczywiście była to normalizacja w warunkach wojny, bez prądu, kanalizacji, telefonów, z grasującymi szabrownikami i bezwzględnymi żołnierzami radzieckimi – rzeczywistą władzą w Trzciance.

Od samego początku mieszkańcy kierowani byli do prac przymusowych. Większość mężczyzn wywieziona została w pierwszych tygodniach po zdobyciu miasta do innych, większych ośrodków  (Poznań, Gorzów) na roboty. Wrócili tylko nieliczni.

Przy zrywaniu bruku na Rynku, szykowanego do pełnienia roli placu z parkiem i Mauzoleum poległych żołnierzy radzieckich, wczesną wiosną pracowały już zatem tylko kobiety. Mauzoleum zresztą było po wybudowaniu, przez pewien czas jedynym oświetlonym budynkiem w mieście, prąd czerpiąc z agregatu. Niemcy pracowali oczywiście za darmo, dostając tylko skromne racje żywnościowe (300 gram chleba na dzień)

Decyzje polityczne z Jałty, potwierdzone w sierpniu w Poczdamie przekazywały władzę nad terenami byłych ziem niemieckich do Odry i Nysy Łużyckiej polskiej administracji.

13 marca przybyły z Bydgoszczy Marceli Palinkiewicz dostaje zadanie zorganizowania Poczty Polskiej w Trzciance. Dopiero 18 kwietnia zostaje mianowany pełnomocnik rządu na obwód trzcianecki Sławomir Komarnicki, który wraz z kilkoma urzędnikami przybywa z Piły do Trzcianki, tworząc Urząd Pełnomocnika i przejmując formalnie majątek i mienie poniemieckie. Komendant przyjął go dość chłodno, żądając na wejście dokumentów z dowództwa frontu. Wcześniej, 28 marca przybywa z Czarnkowa grupa 60 milicjantów z plutonowym Bolesławem Bogaczem, aby stworzyć miejski posterunek milicji. Wraz z przybyłą 2 tygodnie później drugą grupą milicjantów, będą przez  następne kilka tygodni podlegać radzieckiemu sierżantowi Sieroginowi.

W kwietniu stworzona została przy dzisiejszej ulicy 27 stycznia placówka Państwowego Urzędu Repatriacyjnego. Czas był najwyższy, gdyż oprócz delegowanych urzędników i fachowców pojawiają w Trzciance polscy osiedleńcy. Początkowo są to Polacy za Noteci, potem pojawiają się osadnicy z dalszych terenów. W kolejnych miesiącach przybywać będą repatrianci z  terenów włączonych do ZSRR. W maju Polaków będzie niespełna 150, a we wrześniu już ponad 1000. Niemców jest około 4,5 tysiąca, a Rosjan (głównie żołnierzy) ponad 500.

Pełnomocnik Rządu mianuje również latem pierwszego polskiego burmistrza w powojennej historii Trzcianki. Był to Stanisław Wiza. Pochodził on z Czarnkowa i w relacjach niemieckich mieszkańców Trzcianki jest bardzo pozytywnie wspominany. Poprzednik Popowicz zostaje aresztowany, prawdopodobnie za nadużycia i szaber. Polska administracja rozrasta się. Pod koniec roku będzie pracować z Urzędzie Pełnomocnika ponad 70 osób.

Wysiedlenia Niemców rozpoczynają się latem. Każdemu pozwalano zabrać tylko bagaż do 25 kg na głowę.

W sierpniu włączono w mieście energię elektryczną i uruchomiono centralę telefoniczną. Wówczas też jako oficjalną walutę wprowadzono w Trzciance polskie złote. Przy zarobkach Polaków rzędu 300 – 500 złotych, chleb kosztował wtedy w mieście 10 -15 zł, cukier 180 zł, smalec 120 zł za pół kilo.

W następnych miesiącach zaczną się tworzyć w Trzciance polskie szkoły (niemieckich dzieci do nich nie przyjmowano), kluby sportowe, przedsiębiorstwa i zakłady rzemieślnicze przejmowane przeważnie od poprzednich niemieckich właścicieli.

W listopadzie po likwidacji Komendantury Wojennej i przekazaniu pełni władzy w ręce przedstawicieli Rządu Tymczasowego, miasto staje się prawdziwe polskie, choć ostatni Niemcy, w liczbie 600 – 800 osób, opuszczą Trzciankę w październiku 1946 roku.

Od tego czasu zaczyna się kolejny rozdział w historii miasta.

 

Witrynę napędza Drupal, system zarządzania treścią o publicznie dostępnym kodzie źródłowym

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer