Historia Trzcianki

Ziemia trzcianecka w średniowieczu

Mimo iż nie ma podstaw, by przypisywać Trzciance średniowieczną metrykę, warto przyjrzeć się tej epoce, bowiem wydarzenia z tego okresu  stanowią tło dla wydarzeń późniejszych. Z najwcześniejszego okresu dziejów regionu nadnoteckiego pochodzi niewiele informacji źródłowych. A i te są często pośrednie. Wiemy, że nad terenami tymi paOblężenie grodunował Mieszko I, bowiem do niego należało także leżące na północ od Noteci Pomorze. Po krótkim okresie chaosu w Polsce, panowanie Polski nad Pomorzem przywrócił Kazimierz Odnowiciel, mając przy okazji pokonać w jednej bitwie cztery legiony pomorskich rycerzy. Jak informuje Gall, w trakcie walk z Pomorzanami, Bolesław Szczodry stracił w nurtach pogranicznej rzeki (może Noteci) wielu pancernych. Mimo to odniósł zwycięstwo, choć Polsce nie udało się utrzymać wpływów na Pomorzu. Już Gall Anonim opisywał oblężenie przez Krzywoustego pomorskich wówczas grodów w Czarnkowie i Wieleniu. Właśnie książę Bolesław, próbując ponownie narzucić Pomorzu polskie zwierzchnictwo sporządziwszy machiny różnego rodzaju i wzniósłszy wieże wynioślejsze od obwarowań grodowych obległ i zdoPieczęć Władysława Odonica jako księcia na Ujściubył gród czarnkowski. Na czele obrońców Czarnkowa stał niejaki Gniewomir, który ukorzywszy się przed Bolesławem przyjął chrzest i został namiestnikiem grodu z jego ramienia. Jednak już po roku złamał przysięgę wierności złożoną Bolesławowi i odstąpił od sojuszu z Polską. Krzywousty zareagował błyskawicznie i natychmiast stłumił bunt. Gniewomir zaś został stracony. Jak przypuszczają badacze, zdobycie linii nadnoteckich grodów przez księcia Bolesława, nie oznaczało jeszcze przesunięcia granic Polski dalej na północ. Granicą Wielkopolski, na zachód od ujścia Gwdy, zapewne nadal była Noteć. Ziemia trzcianecka należałaby zatem do Pomorza, czy też, co chyba bardziej prawdopodobne, stanowiła fragment buforowej „ziemi niczyjej”. Później przez puszcze na północnym brzegu Noteci przechodziła misyjna wyprawa Ottona z Bambergu, której celem było nawrócenie Pomorza [punktem jej wyjścia było Ujście]. W początkach trzynastego wieku na ziemiach nadnoteckich powstało osobne księstwo ze stolicą w Ujściu. Władał nim późniejszy książę całej Wielkopolski-Władysław Odonic. Władca ten podjął też pierwsze, nieudane próby, kolonizacji tych terenów przy pomocy cystersów, templaGranice kasztelanii czarnkowskiejriuszy i krzyżaków. Być może też z jego panowaniem należy wiązać powstanie kasztelanii czarnkowskiej i wieleńskiej, do których należały okolice Trzcianki. W 1296r. prawdopodobnie lasami na północnym brzegu Noteci przedzierała się brandenburska rejza zmierzająca w stronę Rogoźna, mająca porwać Przemysła II. Po śmierci tego władcy ziemie na zachód od Gwdy i na północ od Noteci dostały się pod władzę Brandenburgii. W tym czasie grody w Czarnkowie i Wieleniu wraz z przyległymi dobrami trafiły w ręce rodu Nałęczów, protoplastów późniejszych Czarnkowskich. Możni ci, wykorzystując pograniczne położenie nowonabytych posiadłości zaczęli prowadzić dwulicową politykę służąc tak królom Polski jak i margrabiom Brandenburgii. Jednocześnie za sprawą margrabiów brandenburskich właśnie wtedy dokonała się kolonizacja leżącej na północ od Trzcianki ziemi wałeckiej. Powstały Tuczno, Mirosławiec, Wałcz, może Człopa. W tym okresie oba pograniczne grody Czarnków i przede wszystkim Wieleń stały się miejscem częstych rokowań władców Polski i Brandenburgii. Tu zjeżdżali się sami monarchowie bądź też ich przedstawiciele. W II połowie czternastego stulMarchia Brandenburska około 1320 r.ecia ziemia trzcianecka stała się polem prywatnej wojny Czarnkowskich z książętami pomorskimi, w czasie której spłonęła [dziś] podtrzcianecka Biała. W czasie tych zmagań oblegana była również Człopa. W I poł. XVw., wraz z przejściem Nowej Marchii [terenów na zachód od Drawy i na pn. od Noteci] w posiadanie zakonu krzyżackiego okolice dzisiejszej Trzcianki stały się placem dość intensywnych walk polsko krzyżackich. To pod Wieleniem, jeszcze na jesieni 1409r., rozegrała się jedna z pierwszych potyczek Wielkiej Wojny Polsko-Krzyżackiej. Niestety, strona polska ją przegrała tracąc przy tym dwie chorągwie. W latach późniejszych Czarnkowscy często najeżdżali terytorium krzyżackie, a ludzie Zakonu rewanżowali się pustoszeniem dóbr wieleńskich i czarnkowskich. Dopiero powrót Marchii w ręce margrabiów brandenburskich uspokoił pogranicze. Warto w tym miejscu wspomnieć, że przez okolice dzisiejszej Trzcianki przejeżdżał w drodze do Wałcza w 1424r. król Władysław Jagiełło.  

 Działania wojenne w sierpniu 1409

Wpisani w dzieje Trzcianki

Alexander,Michał Salomon

Michał Salomon Alexander pochodził z żydowskiej rodziny, być może angielskiego pochodzenia, osiadłej w Niemczech. Urodził się w Trzciance 1 maja 1799r. Szybko ukończył naukę i już w wieku 16 lat pracował jako nauczyciel talmudu i języka niemieckiego w okolicznych żydowskich szkołach. Mając dwadzieścia lat wyemigorwał do Anglii, gdzie, z polecenia naczelnego rabina Londynu, został prywatnym nauczycielem w Colchester. Niedługo później został rabinem w Norwich, następnie zaś szechitą i nauczycielem w Plymouth. Po przybyciu do Anglii nawiązał kontakty z anglikańskim duchownym Wiliamem Marshem, działaczem Londyńskiego Towarzystwa Krzewienia Chrześcijaństwa wśród Żydów. Pod jego wpływem w 1825r. przyjął chrzest. Wkrótce wraz z żoną przeniósł się do Dublina, gdzie nauczał hebrajskiego. W 1827r. został wyświęcony na pastora kościoła anglikańskiego. Jako duchowny prowadził działalność misyjną wśród wspólnot żydowskich w Niemczech. W czasie owych misji odwiedzał również kilkakrotnie Trzciankę. W czasie jednego z tych pobytów został wieczorem, w hotelu, poproszony przez nieznajomego o opuszczenie miasta. Kiedy nie usłuchawszy wezwania pojawił się następnego dnia na rynku, miejscowu Żydzi przywitali go okrzykiem Zedkoh tazil mimoweth (prawość chroni przed śmiercią), które to słowa wypowiadano podczas składania do grobu zwłok. Miało to oznaczać, że dla nich jest martwy. Od 1831 do 1841 pracował jako profesor hebrajskiego na King's College London. Kiedy w 1841r. na mocy porozumienia rządów Anglii i Prus oraz Kościoła Anglikańskiego i Ewangelickiego Kościoła Unijnego w Prusach powołano do życia pierwsze protestanckie biskupstwo w Jerozolimie, objęcie tej godności zaproponowano Alexandrowi. Na biskupa został wyświęcony 7 grudnia 1842r., zaś do Jerozolimy przybył w 1842r. Urząd ten pełnił do śmierci. Zmarł 23 listopada 1845r. w Bilbeis niedaleko Kairu, kiedy zmierzał z wizytą do Anglii. Pochowany został w Jerozolimie.

Link do portretu Michała Salomona Alexandra:  

http://www.flickr.com/photos/cmjuk/4457741866/sizes/l/in/photostream/

Berthier, Ludwik Aleksander

Ludwik Aleksander BerthierLudwik Aleksander Berthier, urodził się 20 listopada 1753r. w Wersalu. Z wykształcenia był kartografem. W latach 1778-1783 uczestniczył w rewolucji amerykańskiej, gdzie walczył pod rozkazami Lafayett’a. Po powrocie do Francji był dowódcą gwardii narodowej w Wersalu.  W 1789r. opowiedział się po stronie Rewolucji. Później, u boku Napoleona Bonaparte walczył we Włoszech, gdzie osiągnał stanowisko szefa sztabu Armii Włoch. W 1788r. proklamował Republikę Rzymu. Rok później został ministrem wojny Republiki Francuskiej. W czasie wojen napoleńskich wiernie stał u boku cesarza, który nadał mu w 1804 księstwo Neuchâtel, w 1809 tytularne księstwo Wagram, a także mianował Marszałkiem Francji. W 1808r. otrzymał dobra trzcianecko-człopskie, których posiadaczem był do 1813r. Wówczas to, przez tymczasowe władze Księstwa Warszawskiego, zostały one ponownie włączone do domeny państwowej, a ich zarząd objął Generał Intendent Beyl.

Po upadku Cesarstwa Berthier został zmuszony do zrzeczenia się tytułów, ale pozostawiono mu godność Marszałka. Zginął w 1815r., wypadając z okna w kamienicy w Bambergu.

Herb Berthiera

 

Blaschke, Löbel

Blaschke Löbel, ur. się 7 listopada 1782r. w Rawiczu. Nauki pobierał u wybitnych talmudystów Akiwy Egera w Mirosławcu, Abrahama Tiktina w Głogowie, Jakuba Lorbeerbauma (zwanego też Jakubem Lissą) w Lesznie oraz Seeba Wolfa Klasnera w Kcyni. Poznawał też tajniki kabały. W 1818 r. został rabinem w Koźminie, a w 1829 r. powołano go na rabina w Trzciance. Ze względu na wykształcenie zarząd gminy zaproponował mu ogromne wynagrodzenie w wysokości 318 talarów rocznie. Obniżono je dopiero w roku 1856 (do 243 talarów). W Trzciance podjął sie trudnego zadania podniesienia religijności gminy, a także polepszenia poziomu nauki religii. Blaschke stał na czele ostatniej Jesziwy w Wielkim Księstwie Poznańskim, a wśród uczniów znany był jako Schoenlanker Raw. Zmarł 29 kwietnia 1861r. i został pochowany na trzcianeckim kirkucie

Bocheński, Jan Ignacy

Jan Ignacy Bocheński urodził się w Malborku w 1755 roku. Znamy tylko dokładną datę jego chrztu – 14 czerwca. Podstawy wiedzy zdobywał w kolegium jezuickim w Krakowie. Tam też, w 1770 roku, przyjął niższe święcenia kapłańskie. Przez pewien czas związany był z ruchem masońskim. Po kasacie zakonu jezuitów pracował jako guwerner na dworze Radolińskich w Białej. Wyższe święcenia przyjął w 1788 roku i wkrótce został proboszczem w Wałczu. Tutaj powstały niektóre z jego prac historycznych, do których jako pierwszy wykorzystywał księgi wałeckie.

Bocheński pracował na rzecz parafii wałeckiej z dużym poświęceniem. Na własny koszt przeprowadził remont jej budynków. Poszukując nowych źródeł dochodu Bocheński kumulował beneficja (parafie w Wałczu, Białej, Pile i Człopie), co naraziło go na oskarżenia o chciwość. Dopiero dzięki specjalnej dyspensie papieskiej mógł zatrzymać prebendy bialską i pilską. Wszczął także procesy o przywrócenie przywilejów należnych plebanom wałeckim. Zadłużony i zniechęcony przedłużającym się postępowaniem sądowym osiadł w Białej, gdzie objął stanowisko proboszcza.

Bocheński pozostawił po sobie kilka rękopiśmiennych, pisanych po łacinie, prac. Były to „Fragmenty historyczne powiatu wałeckiego”, „Historia kościoła parafialnego w Wałczu” oraz „Notatki o pierwotnym zasiedleniu powiatu wałeckiego i ziem nad Notecią leżących”. Pracował także nad monografią wsi Biała. Natomiast w osobnym dziele zebrał wszystkie istniejące dokumenty parafii wałeckiej

W 1807 roku objął stanowisko kierownika Wydziału Edukacyjnego Izby Administracyjnej Departamentu Bydgoskiego. Pracował tam nad tworzeniem nowych szkół i podniesieniem poziomu szkół już istniejących. Ambitne plany reform w szkolnictwie ściągnęły na Bocheńskiego oskarżenia o deizm i ateizm. Pogarszający się stan zdrowia (silna wada wzroku), a także brak perspektyw na przyznanie stałej posady w Izbie Administracyjnej sprawiły, że w 1811 roku Bocheński wycofał się z życia publicznego. W Białej wiosną 1812 roku, w pożarze spłonęły jego zbiory. Przejęty tym dramatycznym wydarzeniem, straciwszy chęć do życia, zmarł w początkach sierpnia 1812 r.

Bucks, Aloysius Franz

Ks. Aloysius Franz Bucks urodził się 2 listopada 1871 r. w Wałczu. Jego ojcem był stolarz Edward Bucks, a matką Marianne z domu Pass. Miał także sześcioro rodzeństwa, z których czworo zmarło jeszcze jako dzieci.  W latach 1885-1890 uczęszczał do szkoły ludowej (Volksschule) w Wałczu, a po jej ukończeniu do wałeckiego gimnazjum (1890-1899). 16 marca 1899 r. zdał egzamin dojrzałości, po czym rozpoczął studia teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym w Poznaniu. Już w roku 1900 otrzymał niższe święcenia, a dwa lata później wyższe. W marcu 1902 r. zdał w Poznaniu państwowy egzamin naukowy (das wissenschaftliche Staatsexamen), a następnie przeniósł sie do Gniezna na tzw. praktykę seminaryjną. 1 grudnia 1902 r. otrzymał święcenia kapłańskie, po których pracował przez kilka miesięcy jako duszpasterz w Wałczu. 24 marca 1903 r. został wikariuszem w Trzebiszewie koło Gorzowa Wielkopolskiego, ale już w następnym miesiącu przeniesiono go do Sypniewa w ówczesnym powiecie wałeckim, gdzie przez 7 lat posługiwał jako wikariusz pod kierunkiem prałata Friske. 1 maja 1910 r. mianowano go komendarzem parafii w Starym Dworze koło Międzyrzecza. Po pół roku, 1 listopada 1910 r., został proboszczem parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Trzciance, gdzie posługiwał przez 13 lat. W tym czasie, pomimo ciężkiej sytuacji materialnej parafian, spowodowanej obciążeniami wojennymi, udało mu się doprowadzić do budowy nowego kościoła w centrum miasta, który służy parafii do dziś. Ponadto otoczył opieką duszpasterską liczne stowarzyszenia parafialne oraz pracował jako katecheta w trzcianeckiej szkole realnej (Realschule). W tym czasie do parafii należało ok. 3300 katolików, nie było wikariusza. Po tym jak w wyniku przepracowania proboszcz Bucks podupadł na zdrowiu, został ponownie przeniesiony do Sypniewa, gdzie 28 czerwca 1923 r. objął probostwo. Pozostał w tej miejscowości przez następne 23 lata, nawet gdy w styczniu 1945 r. do wsi napływać zaczęli polscy osadnicy, z którymi pozostawał w bardzo dobrych relacjach. Zmarł po długiej i ciężkiej chorobie 31 stycznia 1946 r. w Sypniewie, gdzie został pochowany.

Cywiński, Wincenty

Wincenty Cywiński, pochodził z Galicji, (według E. Spudego z Bukowiny). Według urzędowego życiorysu, wwa lata po przyłączeniu tej prowincji do Księstwa Warszawskiego, w 1811 został wysłany do Warszawy do Korpusu Kadetów. Rok później wstąpił do Piątego Pułku Piechoty Księstwa Warszawskiego. Wraz z nim uczestniczył w obronie Gdańska podczas kampanii 1812 r.  Wówczas też został promowany na stopień oficerski (porucznika). Po kapitulacji twierdzy został zapewne zwolniony ze służby, skoro 19 lutego 1814r. pełniący obowiązki prefekta departamentu bydgoskiego Franciszek Twarowski wyznaczył go na tymczasowego burmistrza Trzcianki. Jednak według raportów władz pruskich z 1815r. Cywiński nie posiadał odpowiednich kwalifikacji. Zdanie na temat jego moralności były podzielone, a mieszkańcy miasta donosili o nieprawidłowościach w sprawowaniu przezeń urzędu. Mimo tego 28 lipca 1815 Cywiński przystąpił do państwowego egzaminu na burmistrza. Dotyczył on znajmości uwarunkowań prawnych i innych związanych z zarządzaniem miastem. Egzamintor Nasse zanotował, że na pytania odpowiadał po niemiecku samodzielnie, bez pomocy osób trzecich. Burmistrzem Trzcianki Wincenty Cywiński pozostawał do stycznia 1816r. Wówczas to, jak donosi pismo przedstawicieli rady i administracji miasta do władz w Bydgoszczy datowane na 24 stycznia tego roku, porzucił on Trzciankę uciekając przez Czarnków do Poznania. Nie wyznaczył przy tym oficjalnie żadnego następcy. Przyczyną ucieczki miały być prywatne długi oraz słabość do kobiet. Dalsze jego losy nie są znane.

Czarnkowski, Adam Sędziwój

Adam Sędziwój CzarnkowskiAdam Sędziwój Czarnkowski, syn Wojciecha Sędziwoja Czarnkowskiego i Jadwigi Sierpskiej z Gulczewa, herbu Nałęcz (Nałonie – Nałęcz niewiązany). Urodził się w 1555r. Jako młodzieniec, za panowania Stefana Batorego, uczestniczył w wojnach z Moskwą. Po śmierci ojca w 1571r. objął godność komandora poznańskich joannitów, którą piastował do 1586r. W 1593r. został starostą generalnym Wielkopolski czyli formalnie stał się zastępcą króla w tej prowincji. Od 1605r. był wojewodą łęczyckim, a w 1611 r. pełnił funkcję marszałka Trybunału Koronnego – najwyższego sądu Rzeczpospolitej. Czarnkowski był jednym z najbogatszych magnatów Wielkopolski. Posiadał 3 miasta, 49 wsi oraz części 17 wsi i 2 miast. W tym Czarnków, Białą, Trzciankę i okoliczne miejscowości. Ponadto trzymał kilka starostw. Pozwalało mu to na aktywne uczestnictwo w ówczesnej polityce. W młodości związał się z obozem kanclerza Jana Zamoyskiego. Później należał do stronników Zygmunta III Wazy. Majątek pozwalał mu na wystawianie nawet kilkusetosobowych oddziałów wojskowych, uczestniczących w wojnach przeciwko Turcji i Szwecji. Sam Czarnkowski uczestniczył w bitwie pod Chocimiem w 1621r.  Był dobroczyńcą licznych instytucji kościelnych. Między innymi w swoim testamencie zapisał na rzecz kapituły gnieźnieńskiej znaczną sumę, mającą pochodzić z dochodów klucza bialsko-trzcianeckiego. Zmarł w 1627r. i pochowany został w czarnkowskim kościele, w cynowym sarkofagu, który jest ozdobiony 6 medalionami przedstawiającymi czyny wojenne Czarnkowskiego oraz portretem zmarłego namalowanym na miedzianej blasze. Na pogrzebie mowy ku czci zmarłego wygłosili kaznodzieja jezuicki Mateusz Bembus oraz dominikanin Jacek Choryński. Zawierają one, między innymi, jedną z pierwszych wersji legendy rodziny Czarnkowskich, w tym informacje na temat Rozdróżki i pozostałych wsi, które ród ten miał uzyskać w 1245r.

 Herb Adama Sędziwoja Czarnkowskiego

Czarnkowski, Franciszek Sędziwój

Portret Franciszka Czarnkowskiego z przywileju erekcyjnego kolegiaty w CzarnkowieFranciszek Kazimierz Sędziwój Czarnkowski, h. Nałęcz (Nałonie – Nałęcz nieprzewiązany). Był synem Adama Sędziwoja Czarnkowskiego z trzeciego małżeństwa, z Katarzyną Leszczyńską. W młodości kształcił się w poznańskiej Akademii Lubrańskiego. Karierę publiczną rozpoczął wkrótce po śmierci ojca, dziedzicząc po nim w 1627r. starostwo międzyrzeckie. Nieługo później, w 1633r. otrzymał starostwo pyzdrskie. W latach 1635, 1641, 1645, 1646, 1648 i 1649 posłował na sejm Rzeczpospolitej. W tym czasie kolejne sejmy wyznaczały go również na komisarza do rozstrzygania sporów granicznych między Koroną a Śląskiem. W 1648r. podpisał się pod elekcją Jana Kazimierza. Rok później został kasztelanem poznańskim. W przedzień szwedzkiego Potopu, w 1655r. województwa wielkopolskie zleciły Czarnkowskiemu organizację obrony przed Szwedami. Jako urzędnik województwa poznańskiego był obecny w obozie pod Ujściem, jednak kapitulacji nie podpisał. Żonaty był dwukrotnie. Po raz pierwszy z Konstancją Lubomirską, po raz drugi z Anną Konstancją Weyherówną. Z drugiego małżeństwa miał córkę Katarzynę Barbarę, zamężną z Andrzejem Gembickim. Zmarł w 1656r. Był ostatnim z męskim przedstawicielem rodu Czarnkowskich posiadającym dobra bialsko-trzcianeckie. Anna z Weyherów Czarnkowska przeżyła męża i zachowała jakieś prawa do tych dóbr, skoro znane są liczne jej dokumenty dla Trzcianki i okolicznych wsi wystawiane po 1656r.

Dalski, Jan

Jan Dalski, ur. w 1776 r., święcenia kapłańskie w r. 1800 w Poznaniu,  ?-1807 komendarz w Człopie, w latach 1807-1828 proboszcz w Trzciance, następnie 1828-1833 proboszcz w Ujściu i jednocześnie w latach 1832-1833 zamiejscowy dziekan dekanatu czarnkowskiego. Zmarł 1 maja 1833 r. w Ujściu

Froese, Erich

Erich FroeseErich Froese urodził się w Tucholi 6 lutego 1880r. Od 1 czerwca 1910r. był burmistrzem Trzcianki. Wcześniej sprawował analogiczny urząd w Kcyni. W czasie I wojny światowej uczestniczył jako oficer w walkach na froncie zachodnim, gdzie był cztery razy ranny i dostał się do francuskiej niewoli. Z Francji powrócił do Trzcianki dopiero w lutym 1920 r. poczym znów objął urząd burmistrza. Stanowisko to piastował do 31 stycznia 1945r., kiedy został zaaresztowany przez Rosjan i wysłany na wschód. Zmarł 3 kwietnia 1945r., w drodze do Rosji, w Kętrzynie lub obozie etapowym pod Łodzią.

Gembicki, Andrzej

Andrzej Gembicki, h. Nałęcz, syn Krzysztofa, kasztelana gnieźnieńskiego i Krystyny z Sapiehów. Data jego urodzenia nie jest znana. W latach 1665, 1666, 1681, 1683, 1685 posłował na sejm Rzeczpospolitej. Był dworzaninem królewskim, od 1670r. łowczym nadwornym koronnym a w 1686r. został podkomorzym poznańskim. W 1670r. posłował z ramienia króla Michała Korybuta do Wiednia. Misja jego musiała zakończyć się sukcesem, skoro niedługo później zyskał liczne łaski królewskie. Nie zawsze jednak był wierny królowi: w 1672r. opowiedział się po stronie królewskich przeciwników, przystępując do konfedreacji szczebrzeszyńskiej. Mimo to w 1673r. otrzymał list przypowiedni na zaciąg chorągwi kozackiej. W czasach Jana III był komisarzem Rzeczpospolitej do spraw załatwienia sporów z elektorem brandenburskim i pertraktacji o pokój z Moskwą. Po ojcu posiadał starostwo nowodworskie, a w 1680 r. otrzymał wraz z drugą żoną, Grzymułtowską, starostwo ujskie i pilskie. Sześć lat później otrzymał z kolei starostwo kościańskie. Był dwukrotnie żonaty. Pierwszy raz wstąpił w związek małżeński z Katarzyną Czarnkowską (1663), dzięki czemu stał się współposiadaczem dóbr bialsko-trzcianeckich. Rozwódł się z nią około roku 1676. Czarnkowska wstąpiła następnie do klasztoru. Po raz drugi Gembicki ożenił się z Katarzyną Grzymułtowską, wojewodzianką poznańską. Z tego związku doczekał się córki Heleny, dziedziczki Trzcianki, późniejszej żony Adama Iwańskiego. Zapewne wykorzystując sukces misji z 1670r. uzyskał Gembicki w 1671 r. od króla Michała przywilej na jarmarki dla wsi Trzcianka. Osiem lat później wydał dokument erygujący trzcianecki cech sukienników. Zmarł w 1688r.

Ginter, Jan

Pieczęć Jana GinteraJan Ginter, urodził się w 1731. Posiadał tytuł doktora obojga praw. Był kanonikiem warszawskim oraz sekretarzem i kapelanem biskupa poznańskiego Teodora Czartoryskiego. Proboszcz trzcianecki od 1754r. do 1778r. Po pierwszym rozbiorze Polski, objął urząd oficjała biskupa poznańskiego dla ziem zabranych wówczas Rzeczpospolitej. W czasie pobytu w Trzciance zamierzał wybudować murowany kościół, jednak nieskutecznie. Bezskutecznie przeciwstawiał się również budowie zboru ewngelickiego, motywując to możliwymi konfliktami między wyznaniami. Próbował, przy współpracy z A. Lasockim, podporządkować sobie trzcianecką gminę ewangelicką.  Około 1765r. otrzymał od Antoniego Lasockiego przywilej na założenie proboszczowskiego folwarku nad brzegiem niestniejącego już jeziora Długiego (w pobliżu Smolarni), dzisiejszego Ginterowa. W 1778r. zrezygnował z trzcianeckiego probostwa i przeniósł się do diecezji chełmińskiej, gdzie w 1785r. został przez biskupa Karola Hohenzollerna mianowany kanonikiem katedralnym chełmińskim. W latach późniejszych był wizytatorem kościołów w dekanatach: wąbrzeskim, łasińskim, chełmińskim, lubawskim, radzyńskim, nowomiejskim i brodnickim, a od 1787r. administratorem generalnym diecezji chełmińskiej i malborskiej. Na skutek intensywnej pracy zaniemógł na zdrowiu, o cz  ym biskup Hohenzollern informował duchowieństwo. Zmarł 27 kwietnia 1795.

Hessler, Richard

Richard Hessler

Richard Hessler, urodził się 22 września 1876r. w Ückermünde. Był pastorem w Fürstenwalde n. Sprewą, później (w latach 1908-1914) w Beerfelde, k. Lubusza, wreszcie od 1914 do 1925r. w Trzciance. Richard Hessler był z zamiłowania archeologiem i kolekcjonerem. Prowadził wykopaliska w okolicach Stradunia, Teresina i Radolina, dzięki którym zgromadził spory zbiór zabytków archeologicznych. Stał się on podstawą dla utworzonego w 1924 r., z inicjatywy Hesslera, Muzeum Regionalnego (Heimatmuseum). Sam pastor został jego pierwszym kustoszem. W tym samym roku doprowadził on do założenia Towarzystwa Badań Regionalnych i Opieki nad Zabytkami w Powiecie Noteckim (Die Gesellschaft für Heimatforschung und Heimatpflege im Netzekreis). Od początku Towarzystwo to wydawało czasopismo popularno-naukowe (Heimatkalendär für den Netzekreis), w którym, oprócz szeroko pojętej historii regionalnej, poruszano także inne zagadnienia dotyczące terenu powiatu (z zakresu geologii, zoologii, botaniki, folkloru). Hessler publikował w nim artykuły dotyczące pradziejów ziem ówczesnego Powiatu Noteckiego. Richard Hessler zmarł w Trzciance 5 grudnia 1925 r. i został pochowany na cmentarzu ewangelickim, przy dzisiejszej ul. Piotra Skargi. Na jego nieistniejącym już nagrobku wyryto inskrypcję: Richard Hessler, pastor i badacz.

Jante, Alfred

Alfred Jante Alfred Paul Heinrich Jante, urodził się w Trzciance 3 czerwca 1908r. Ukończył z wyróżnieniem Studium des Maschinenbaus w Aachen. Dalszą edukację na Rheinisch-Westfälische Technische Hochschule Aachen uniemożliwiły mu częściowo żydowskie korzenie. Od 1933r. związał się z firmą Klöckner Humboldt Deutz, gdzie pracował do 1945r. W 1948r. został zatrudniony jako profesor w Institut für Kraftfahrwesen Technicznego Uniwersytetu w Dreźnie (wówczas NRD), gdzie jako wykładowca i badacz przepracował kolejne 25 lat. Jego zainteresowania naukowe były bardzo szerokie: od planowania ruchu drogowego po termodynamikę silników samochodowych. Uważany jest za nestora niemieckich technologii samochodowych. Zmarł w Dreźnie 26 marca 1985r.

Jarosz, Marcin

Marcin Jarosz, urodził się w Trzciance w 1801r. „z rodziców mieszczen tamtejszych”. Ukończył pojezuicką szkołą w Wałczu, po czym przez jakiś czas był guwernerem w Krostkowie koło Nakła. Następnie wstąpił do seminarium duchownego w Poznaniu, gdzie w 1824r. otrzymał święcenia kapłańskie. Pracował jako wikary w Lesznie, a w roku 1832 uzyskał prezentę na probostwo w Święcichowie. W 1857 został powołany przez arcybiskupa Przysłuskiego na kanonika katedry gnieźnieńskiej. W następnym roku został mianowany radcą konsystorza generalnego gnieźnieńskiego, a kapituła powierzyła mu pieczę nad stanem katedry. Zmarł nagle, w czasie nabożeństwa 25 października 1872r. Pochowany został w katedrze gnieźnieńskiej. W swym testamencie legował kościołom w Trzciance, Święcichowie i katedrze gnieźnieńskiej pewne kwoty na odprawianie dorocznego nabożeństwa za swoją duszę, a także ufundował stypendium dla kształcącej się młodzieży ze swojej rodziny oraz powołał do życia fundację mająca się opiekować trzcianeckim szpitalem.

Kranz, Jakob

Jakob Kranz, ur. 1798, święcenia kapłańskie w r. 1821, 1822-1824 – wikariusz w Sypniewie, 1832-1838 pierwszy wikariusz (mansjonarz) w Czarnkowie, 1838-1861 komendarz, a następnie prepozyt parafii w Trzciance, 1861-1863 kapelan w Wyszynach w dekanacie obornickim, 1863-1864 altarzysta w Michorzewie (dekanat grodziski), od 1866 r. emeryt w Wolsztynie, gdzie zmarł 26 marca 1870 r.

Lando, Mojżesz

Lando Mojżesz (vel. Mojżesz Michel), urodził się w 1761r. Do 1821 r., przez 29 lat, pobierał nauki u znanego berlińskiego rabina Hirschela Lewina. Być może wóczas zyskał przydomek hä-harif (Scharfsinnige – Jasno (ostro) myślący) Z tego względu rejencja bydgoska zwolniła z państwowego egzaminu rabinackiego. Tuż przed śmiercią, zarząd gminy zabronił mu ganienia w czasie modlitw prywatnych praktyk religijnych członków gminy. Mojżesz Lando zmarł 13 marca 1828r. w Trzciance i został pochowany na miejscowym kirkucie.

Lasocki, Antoni

Pieczęć sygnetowa Antoniego LasockiegoAntoni Lasocki, h. Dołęga, syn Józefa i Anny z Grabowskich. Urodził się w 1727r. Kiedy osiągnął 17 lat, jego ojciec, klient Radziwiłłów, umieścił go w I regimencie pieszym buławy wielkiej litewskiej szefostwa hetmana Michała Kazimierza Radziwiłła (Rybeńko). W 1754r. otrzymał swój pierwszy urząd: podczaszego gostyńskiego. Następne dwa lata (1754-1755) spędził na podróżach po Europie Zachodniej. W 1764r. posłował z ziemi gostyńskiej na sejm konwokacyjny, w czasie którego był m.in. członkiem rady interregalnej przy prymasie. Później został wybrany posłem na sejm elekcyjny. Jako poseł ziemi gostyńskiej podpisał elekcję Stanisława Poniatowskiego na króla. W 1765 został szmbelanem dworu królewskiego. W tym samym roku wszedł w skład Komisji Wojskowej Koronnej. Przez sejm rozbiorowy 1772r. został wyznaczony na jednego z komisarzy do wytyczenia granicy z Austrią. Od 1780r. na kolejnych sejmach zabiegał bezskutecznie o przyjęcie do Rady Nieustającej oraz Komisji Skarbu Koronnego. W 1781r. otrzymał Order św. Stanisława, a osiem lat później został kawalerem Orderu Orła Białego. Poparł Konstytucję 3 maja, uchwaloną w 1791r. Zbliżywszy się w tym okresie do króla uczestniczył w sejmie grodzieńskim 1793r., i w tym samym roku, z królewskim poparciem, został członkiem Rady Nieustającej. Dzięki królowi został też w 1794r. wojewodą ciechanowskim.

Lasocki odziedziczył kupione przez ojca, Józefa, dobra trzcianeckie. W jego czasach zaczęto rozbudowywać w Trzciance tzw. Nowe Miasto, co, zdaniem niektórych badaczy  [Z. Kulejewska-Topolska], było równoznaczne z lokacją drugiego organizmu miejskiego. Domysłu tego nie potwierdzają jednak współczesne źródła. W 1778r. Lasocki odsprzedał Trzciankę Mikołajowi Swinarskiemu.

Antoni Lasocki zmarł w roku 1799. Z małżeństwa z Teresą Laskowską miał jedną córkę, Izabelę zamężną ze znanym kompozytorem Michałem Kleofasem Ogińskim.

Lenz, Adalbert

 Adalbert  Lenz, ur. 12 grudnia 1861 r., święcenia kapłańskie 23 marca 1886 r., 1886-1888 wikariusz w Chociszewie (dekanat Babimost), 1888 – wikariusz w Lesznie, 1888-1891 wikariusz w Bydgoszczy, 1891-1907 prepozyt w Trzciance, 1907-1914 proboszcz, kapelan wojskowy i budowniczy dawnego kościoła św. Janów w Pile (obecnie kościół pw. św. Rodziny). Zmarł 17 wrześia 1914 r

Lessing, Oskar

Oskar Lessing urodził się 26 grudnia 1859 w Berlinie. Jego ojciec, Max Lessing był z zawodu kupcem. Również w Berlinie kończył szkoły. Od 12 lipca w 1890r. był burmistrzem Mieszkowic. Po odejściu z urzędu Ludwika Matzky’ego, 31 października 1895 wybrano go na burmistrza Trzcianki. Wybór ten, na okres dwunastu lat, rejencja bydgoska zatwierdziła oficjalnie 11 grudnia tego roku. Nową posadę objął jednak w dopiero w 1896r. Nie było jednak dane Lessingowi piastować go do końca kadencji, zmarł bowiem siódmego lipca 1900r. Zostawił żonę Annę i córkę.

Leszczyński, Stanisław

Stanisław LeszczyńskiStanisław Leszczyński, h. Wieniawa, urodził się 20 października 1677r. we Lwowie. Był synem podskarbiego wielkiego koronnego Rafała Leszczyńskiego i Anny z Jabłonowskich. W młodości pobierał nauki w gimnazjum protestanckim w Lesznie, później zaś wyruszył w podróż po Europie, która miała uzupełnić jego wykształcenie. Początkowo jego działalność publiczna odbywała się pod auspicjami ojca. Z jego woli otrzymał godność starosty odolanowskiego. Po śmierci Jana III, na sejmie elekcyjnym popierał najpierw kandydaturę Jakuba Sobieskiego, by ostatecznie opowiedzieć się po stronie Augusta II. Nagrodą za to był urząd podczaszego wielkiego koronnego. W 1699r. otrzymał z kolei godność wojewody poznańskiego. Po wybuchu wojny północnej i wkroczeniu wojsk szwedzkich do Polski Leszczyński znalazł się wśród stronników króla szwedzkiego Karola XII. Ten, doceniając jego wpływy wśród szlachty, zaproponował Leszczyńskiemu polską koronę. Leszczyński przyjął ją, początkowo w depozyt, obiecując oddać ją we właściwym momencie Jakubowi Sobieskiemu. Nigdy się jednak z tego nie wywiązał. Koronacja Leszczyńskiego na króla odbyła się, wbrew utartemu zwyczajowi w Warszawie, 4 października 1705r. Od momentu, kiedy w 1706r. August II zrzekł się polskiej korony, Leszczyński był jedynym królem Polski. Trwało to do 1709r., kiedy wspierający go Szwedzi wycofali się z ziem Rzeczpospolitej. Na mocy ugody między Leszczyńskim a Augustem II zawartej 1712r., ten pierwszy uznał Wettyna za prawowitego, rzeczywistego króla Polski. W zamian za to zachował królewski tytuł honorowy. Mimo to jeszcze w 1713r. próbował, przy pomocy Turcji, odzyskać wpływy w Polsce. Po fiasku organizowanej przezeń wyprawy wojennej, osiadł w należącym do władców Szwecji Księstwie Dwóch Mostów, które otrzymał w zarząd jako książę „z upoważnienia”. W 1725r. Jego córka Maria wyszła za mąż za Ludwika XV. Odtąd datują się bliskie związki byłego króla Polski z dworem francuskim. Dzięki nim mógł ponownie ubiegać się o koronę polską w czasie bezkrólewia po śmierci Augusta II. Mimo politycznego i finansowego wsparcia króla Francji, a nawet elekcji ogłoszonej przez część szlachty, zabiegi te spełzły na niczym. Królem został wspierany przez wojska rosyjskie August III. Ostatecznie, po krótkotrwałych walkach dotychczasowi stronnicy Leszczyńskiego uznali wybór Wettyna, zaś Stanisław, w przebraniu chłopa poprzez Królewiec powrócił do Francji. Otrzymał wówczas władzę w księstwie Lotaryngii, gdzie przebywał aż do śmierci. Przez cały ten czas wykazywał zainteresowanie sprawami polskimi, o czym świadczy wydana w 1749r. [a więc już w okresie lotaryńskim] broszura Głos wolny, wolność ubezpieczający. Jeszcze jako wojewoda poznański, około 1700r. Leszczyński odkupił od Działyńskich ich prawa do dóbr czarnkowskich, w których leżałą Trzcianka. Jako właściciel miejscowości nie zapisał się w jej dziejach niczym szczególnym i już w 1701r. Odsprzedał je Adamowi Naramowskiemu. Stanisław Leszczyński zmarł w Luneville 23 II 1766r., na skutek oparzeń, których doznał, kiedy jego strój zapalił się od kominkowej iskry.

Lüdke, Gustav

Gustav Lüdke, ur. w 1832 r., święcenia kapłańskie w r. 1859, 1861-1863 – wikariusz w Rydzynie (dekanat krobieński), 1863-1865 wikariusz w Świeciechowej (dekanat wschowski), w latach 1865-1867 komendarz, a następnie 1867-1890 proboszcz w Trzciance. Zmarł 31 sierpnia 1890 r. w Trzciance, gdzie został pochowany 4 września tegoż roku.

Mass, Helene

Helene Maß (Mass) urodziła się w Trzciance 1 kwietnia 1871r. Nie wiemy nic o jej dalszym pobycie w tym mieście, choć z pewnością jej rodzina była z miejscowością związana. Edukację plastyczną otrzymała w Berlinie, gdzie zdała też egzamin pozwalający jej nauczać rysunków. Prawdopodobnie początkowo uprawiała malarstwo, później zaś tworzyła kolorwane drzeworyty. Po złożeniu państwowych egzaminów swe umiejętności doskonaliła pod okiem Ludwiga Dettmanna i Hansa Licht. Podobnie jak pierwszy z nich przyłączyła się do ruchu Berlińskiej Secesji, który zrywał z panującymi w niemieckiej sztuce tradycyjnymi poglądami. Swe prace wystawiała na pierwszej wystawie tego ruchu. W tym czasie pracowała w szkole malarskiej prowadzonej przez Berlińskie Stowarzyszenia Artystek (Verein der Berliner Künstlerinnen 1867 e. V.), gdzie nauczała sztuki drzeworytu. Jest uważana za jedną z najważniejszych przedstawicielek stylu secesji (Jugendstil) w sztuce niemieckiej. Po przejęciu władzy w Niemczech przez nazistów, zwalczających modernizm, słuch o Helenie Maß zaginał. Prawdopodobnie zmarła w czasie II wojny światowej.

Drzeworyty Helene Maß

Drzeworyt Helene Mass

Drzeworty Helene Mass

Matzky, Ludwig

Ludwig Matzky urodził się 17 listopada 1812r. w Szczecinie. Tam też uczęszczał do szkół. W roku 1829, mając 17 lat ropoczął pracę w Sądzie Ziemskim i Miejskim (Land- und Stadtgericht, odpowiednik sądu powiatowego) w podszczecińskich Policach. Zatrudniony tam był przez kolejne trzy lata. Następnie został skierowany do sądu w Człopie, gdzie pracował do stycznia 1837r., pełniąc obowiązki pracownika biurowego oraz osoby zarządzającej depozytami (Deposital Rendant). W 1836r., mając 24 lata, został wybrany burmistrzem tego miasta, jednak ze względu na fakt, iż nie osiągnął wymaganego ordynacją miejską wieku upoważniajcego do piastowania godności (25 lat), został zatwierdzony tylko tymczasowo, do momentu aż osiągnięcia wymaganej dojrzałości. Dwa lata później, 27 czerwca  1838 został wybrany na burmistrza Trzcianki. Tym razem będąc już w wymaganym ustawowo wieku bez przeszkód objął ów urząd. Pełnił go przez ponad pięćdziesiąt lat, w najtrudniejszym dla miasta okresie. Wspołcześni podkreślali jego zaangażowanie w sprawy miejskie. Między innymi właśnie Matzky’emu Trzcianka zawdzięczała dobry stan swoich szkół. W 1854r. Ludwig Matzky został wybrany posłem na poznański sejmik prowincjonalny (Provinziallandtag)., a od 1855r. pełnił również obowiązki komisarza trzcianeckiego policyjnego okręgu ziemskiego Trzcianka (ländlichen Polizei-District). W uznaniu zasług w 1857r. trzcianecki burmistrz został przedstawiony do odznaczenia orderem Czerwonego Orła (drugim wśród najwyższych pruskich orderów)4 klasy. Po długoletnim okresie sprawowania urzędu 1 października 1895r. został przeniesiony na emeryturę. Zmarł 8 lutego 1896r., a wdzięczni mieszkańcy miasta jego nazwiskiem nazwali dziesiejszy plac H. Sienkiewicza (dawniej Matzkyplatz).

Mehler, Gustaw Ferdynand

Gustaw Ferdynand Mehler, urodził się w Trzciance w 1835r., jako syn dyrektora miejscowego sądu. Tu też uczęszczał do szkoły realnej. Następnie wraz z ojcem przeniósł się do Bydgoszczy, gdzie ukończył gimnazjum. Dalszą naukę kontynuował w szkołach wyższych Wrocławia i Berlina. W czasie studiów we Wrocławiu pozostawał pod silnym wpływem wybitnego matematyka Petera Gustava Lejeune Dirichleta. Po ukończeniu studiów i złożneiu państwowego egzaminu Mehler został członkiem matematycznego seminarium przy berlińskim Friedrich-Wilhelms-Gymnasium, prowadzonym przez Karla Schellbacha, którego celem było przygotowanie młodych matematyków do prowadzenia ćwiczeń. Następnie Mehler pracował jako nauczyciel w różnych szkołach średnich. W 1859r. związał się na dłużej z gimnazjum we Wschowie (1859), później w Gdańsku (1863), skąd po pięciu latach przeniósł się do Elbląga. Tam mieszkał aż do śmierci.

Zainteresowania Mehlera szły w dwóch kierunkach: z jednej strony zajmował się dydaktyką matematyki, z drugiej zaś jej czysto naukowymi aspektami. Jako dydaktyk był autorem podręcznika matematyki Hauptsätze der Elementar-Mathematik,po raz pierwszy opublikowanego w 1859r., później zaś wielokrotnie wznawianego (ostatnie bibliofilskie reprinty pochodzą z 2009r.). Na niwie naukowej Mehler kontynuował prace Dirichleta. Zajmował się rachunkiem całkowym i jego zastosowaniem do teorii potencjału. Szczególne znaczenie miały jego prace dotyczące dystrybucji elektryczności. Za swe osiągnięcia w 1868r. Mehler otrzymał doktorat honoris causa wydziału filozoficznego Uniwersytetu Wrocławskiego.

Gustaw Ferdynand Mehler zmarł bezdzietnie w Elblągu 13 lipca 1895r.

Moerke, Martin

Martin Moerke, ur. w 1787 r., święcenia kapłańskie w r. 1811, w latach 1815-1818 wymieniany jako wikariusz w Tucznie,  następnie  1819-1824 jako komendarz w Mielęcinie, od 1828 proboszcz w Trzciance, zainstalowany na ten urząd w 1830. Zmarł 11 marca 1832 r. w Trzciance

Naramowski, Adam Aleksander

Herb Adama NaramowskiegoAdam Aleksander Naramowski, h. Łodzia, syn Franciszka Naramowskiego i Kazimiery ze Skoroszewskich, , urodził się w 1661r. w Naramowicach. W 1687r. ożenił się z Katarzyną Grzymułtowską, wdową po Andrzeju Gembickim, dzięki czemu został współwłaścicielem części dóbr czarnkowskich, w tym Trzcianki. W 1701r. od Stanisława Leszczyńskiego, wówczas wojewody poznańskiego, odkupił należącą do owego magnata część schedy po Czarnkowskich, z prawami do Trzcianki i okolicznych miejscowości, stając się dziedzicznym ich właścicielem. Małżeństwo z Grzymułtowską przyniosło Naramowskiemu dalsze godności: w 1689r. wraz z żoną otrzymał starostwa ujsko-pilskie oraz kościańskie. Szczytem jego kariery urzędniczej było osiągnięcie tytułu kasztelana śremskiego w 1700r., co wiązało się z prawem do zasiadania w senacie Rzeczpospolitej. W tym samy roku wziął udział w poselstwie do Turcji prowadzonym przez Rafała Leszczyńskiego. Zmarł około 1725r. Z małżeństwa z Grzymułtowską doczekał się dwóch synów: Stanisława Floriana oraz Franciszka, którzy, wraz z Heleną Gembicką, córką Grzymułtowskiej z małżeństwa z Andrzejem Gembickim, stali się dziedzicami dóbr bialsko-trzcianeckich

Paradowski, Stanisław

Stanisław Paradowski, ur. 23 czerwca 1871 r., święcenia kapłańskie 28 czerwca 1896 r. w Gnieźnie, 1896 – wikariusz w Wałczu, 1896-1899 – wikariusz w Nakielnie, 1899 – wikariusz w Wałczu, 1899-1902 – prebendarz w Bydgoszczy, 1902-1907 – komendarz w Róży Wielkiej, 1907-1910 – komendarz w Trzciance, 1910-1942 – komendarz a nastepnie proboszcz (instalacja kanoniczna 1912) we wsi Kaszczor (powiat wolsztyński), gdzie zmarł 1 września 1942 r. Ciało złożono na kaszczorskim cmentarzu w jednym grobie z ciałem jego matki.

Peritz, Curt

Peritz, Curt, urodził się w 1898r. we Wrocławiu. Nauki pobierał w berlińskim seminarium rabinackim. Osiągnął tytuł naukowy doktora. Od 1928r. był rabinem konserwatywnej gminy Adass Jisroel w Królewcu oraz dyrektorem tamtejszego domu dla sierot. W 1932 r. został rabinem w Trzciance, gdzie pracował do 1936 r., będąc ostatnim trzcianeckim rabinem. Po 1936 r. objał godność rabina okręgowego (Provinzialrabbiner) w Marburgu. Po Nocy Kryształowej wyemigrował do Anglii, a następnie, w 1948r., do Nowego Jorku. Zmarł w Chicago w 1975r.

Polzin, Martin

Martin Polzin [vel Marcin Polczyński], musiał urodzić się pod koniec XVIIIw., skoro w 1811r. był czynny zawodowo. Według protokołu egzaminu państwowego, do którego w tym roku przystąpił znał cztery języki: polski i niemiecki oraz w stopniu podstawowym łacinę i francuski. W tym czasie, co najmniej od 1809 r., pracował jako sekretarz burmistrza policji miasta Chodzieży, a później [ok. 1811 r.] został mianowany burmistrzem tego miasta. W następnym, 1812 roku, widzimy go już na stanowisku kalkulatora dietariusza w wydziale II, administracyjnym, departamentu bydgoskiego. Zapewne wobec upadku Księstwa Warszawskiego od 1815 r. podjął Polzin starania o uzyskanie urzędu burmistrza w Chodzieży lub Trzciance. Zakończyły się one sukcesem. Wobec ucieczki z Trzcianki dotychczasowego burmistrza, Wincentego Cywińskiego, w 1816 r. Polzin zajął jego miejsce. Stanowisko to piastował do 1838 r., kiedy to w pierwszych wyborach na ten urząd, po uzyskaniu przez Trzciankę ordynacji miejskiej, wybrany został Ludwig Matzky. Polzin zachował jednak sprawowane równocześnie urzędy: komisarza obwodwego, ekspedytora pocztowego (był nim od 1837r.) oraz kasjera w kasie leśnictwa (którym był od 1832r.). W latach 184-1842 procesował się z miastem o zelgłe wynagrodzenia. Mimo porażki w wyborach 1838 r. Polzin ponownie ubiegał się o urząd burmistrza w roku 1853. Mimo iż został wybrany przez władze miejskie, to nie dostał królewskiego zatwierdzenia, co spowodowało że rozpisano ponowne wybory które wygrał Matzky. W tym samym roku, przy pomocy państwa Polzin wybudował nową siedzibę poczthalterii, znajdującą się w pobliżu dworca kolejowego. Zmarł 24 listopada 1871r..

Poniatowski, Stanisław

Stanisław PoniatowskiStanisław Poniatowski, h. Ciołek. Syn Franciszka i Heleny z Niewiarowskich. Urodził się 15 września 1676r. we wsi Chojnik. Według współczesnych plotek miał być w rzeczywistości nieślubnym synem hetmana litewskiego Jana Kazimierza Sapiehy oraz pewnej Żydówki, adoptowanym przez Franciszka Poniatowskiego.

W młodości studiował w Wiedniu, a następnie zaciągnął się do walczącej z Turkami armii Eugeniusza Sabaudzkiego. Po powrocie do kraju przyjął służby u Sapiehów i walczył po ich stronie w wojnie domowej na Litwie (1700r.). W czasie wojny północnej (1701-1721) było początkowo jednym z najgorętszych popleczników szwedzkiego króla Karola XII i jego alianta króla Stanisława Leszczyńskiego. Był generałem wojsk szwedzkich. W czasie bitwy pod Połtawą (1709r.) miał nawet uratować życie władcy Szwecji. Działał także na polu dyplomacji, prowadząc misjei do Turcji, gdzie ujawnił niezwykły talent i przedsiębiorczość, obalając dwu wezyrów (Alego i Nuumana Küprülich) i doprowadzając do wypowiedzenia przez Turcję wojny Rosji. Po śmierci Karola XII przeszedł na stronę Augusta II. Ten, mimo iż wcześniej Poniatowski należał do jego zagorzałych przeciwników, obsypał Stanisława licznymi łaskami:  mianował podczaszym litewskim, potem podskarbim wielkim litewskim, generał-lejtnantem piechoty, dowódcą gwardii koronnej i regimentarzem koronnym ( 1728-1733), a także wojewodą mazowieckim (1731).

W 1738r. Stanisław Poniatowski nabył od Antoniego Szembeka dobra Czarnkowskie, w skład których wchodziła również Trzcianka. W jego czasach okrzepła ona jako organizm miejski. Jako dziedzic Czarnkowszczyzny dokładał starań by polepszyć jej stan gospodarczy. Dokonał ponownego podziału tych dóbr na klucze, które później sukcesywnie sprzedawał. Herb Poniatowskich – Ciołek stał się w XIXw. wzorem dla herbu miejskiego Trzcianki.

Stanisław Poniatowski był żonaty z Konstancją Czartoryską. Małżeństwo to związało go z „Familią”. Jego synami byli: podkomorzy koronny Kazimierz, król Polski Stanisław August, austriacki feldmarszałek Andrzej oraz ostatni prymas I Rzeczpospolitej Michał Jerzy. Stanisław doczekał się również kilku córek. Zmarł w Rykach 29 sierpnia 1762r.

Raphael, Max

Max Raphael, urodził się w Trzciance 27 sierpnia 1889 r. Po śmierci matki, w 1900r., wyjechał do rodziny ojca do Berlina. Tam też ukończył szkoły i zdał maturę. W 1907r. rozpoczał studia prawnicze i ekonomiczne. Później w Monachium Berlinie i Paryżu zgłębiał wiedzę z zakresu socjologii, filozofii i historii sztuki. Jego nauczycielami w tych dziedzinach byli Georg Simmel, Henri Bergson oraz Heinrich Wölfflin. Podczas pobytu w Paryżu miał okazję osobiście poznać Pablo Picasso a także studiować dzieła wielkich impresjonistów Cézanne’a, Matisse’a i Rodin’a. W 1913r. złożył na ręce Wölfflina dysertację pod tytułem Od Moneta do Picasso, która jednak została odrzucona jako zbyt nowoczesna. Do 1914r. zarabiał na życie jako pisarz niezwiązany z żadnym ośrodkiem akademickim. W 1915 r. został zmobilizowany i wysłany na front I wojny światowej, jednak już dwa lata później zdezertował z niemieckiej armii i schronił się w Szwajcarii. Po powrocie do Niemiec udał się do Berlina, gdzie studiował matemtykę i fizykę. W latach 1924-1932 wykładał historię sztuki na berlińskim Uniwersytecie Ludowym (Volkshochschule). Dał się wóczas poznać jako sympatyk marksizmu. W ówczesnych publikacjach podejmował liczne zagadnienia z pogranicza filozofii, historii sztuki i socjologii. Z pracy na Uniwersytecie zrezgnował po tym, jak zdjęto jego wykład dotyczący naukowych podstaw marksizmu. W tym samym (1932r.) wyemigrował do Francji i zamieszkał w Paryżu. Ponieważ nie udało mu się znaleźć stałej pracy wegetował tam na granicy mininum potrzebnego do egzystencji. Równocześnie tworzył podstawy swojej empirycznej teorii sztuki. Powstały wówczas najważniejsze jego dzieła: Proudhon Marx Picasso (1933) i Zur Erkenntnistheorie der konkreten Dialektik (1934). Po przegranej przez Francję wojnie z Niemcami, jako osoba pochodzenia żydowskiego, został internowany. W obozie poznał i poślubił małżonkę. Jednak już w 1942 roku udało mu się przez Hiszpanię uciec do Stanów Zjednoczonych. Zamieszkał wówczas w Nowym Jorku. Aż do śmierci rozwijał swoją empiryczną teorię sztuki, będącą syntezą teoretycznych założeń archeologii, filozofii, historii sztuki i architektury. Zakładała ona, że wszystkie formy i znaki pojawiające się w dziełach sztuki, mogą być interpretowane jako źródła dla jej społecznego znaczenia oraz historycznego rozwoju.  Z powodzeniem metodę tę stosował do interpretacji tak malowideł naskalnych, sztuki staroegipskiej jak i współczesnego malarstwa. Max Raphael odebrał sobie życie w 14 lipca 1952r. Przez niektórych badaczy jest uważany za najwybitniejszego filozofa sztuki XX wieku.

Raphael niektóre swoje prace publikował pod psedonimem M. R. Schönlank lub M. R. Schönlanke, stanowiącym niewątpliwie nawiązanie do miejsca urodzenia.

Rubcow, Borys

Borys RubcowBorys Rubcow urodził się 9 marca 1899 na stacji kolei zakuakaskiej Kowlar (dziś Azerbejdżan), gdzie zatrudniony był jego ojciec. W 1904r. ojciec Borysa, jako oficer rezerwy został zmobilizowany i walczył w wojnie rosyjsko-japońskiej. Po jej zakończeniu został przydzielony do jednego z pułków stacjonujących w Nowosybirsku. Wkrótce przeniosła się tam jego rodzina. W wieku 10 lat Borys został oddany na naukę do Omskiego Korpusu Kadetów. Po jej ukończeniu, wiosną 1917r. wstąpił do Morskiego Korpusu Kadetów. Wkrótce wraz z innymi kadetami swojego rocznika został wysłany do Władywostoku, gdzie rozpoczał szkoleniowy rejs po południowo-zachodnich akwenach Oceanu Spokojnego. W tym czasie w Rosji wybuchła rewolucja. Mimo iż część załogi flotylli chciała wrócić do domu, sprzeciwiało się temu dowództwo. Do Władywostoku Rubcow powrócił jesienią 1918r. Miasto znajdowało się jeszcze w rękach białogwardzistów. Za publiczne wystąpienia przeciw wojnie domowej został on wykluczony z grona uczniów Szkoły Morskiej, w którą przeorganizowano Morski Korpus Kadetów. Z tego względu Rubcow kontynuował naukę na wydziale mechanicznym władywostockiej Politechniki. Jednak i tu nie było mu dane długo studiować. Mimo iż próbował uniknąć mobilizacji, aresztowany przez milicję został przekazany do dyspozycji władz wojskowych. Za unikanie służby wojskowej groził mu sąd wojenny. Uniknął go dzięki temu, iż zauwazył go znajomy z korpusu kadetów, który kompletował załogę pociągu pancernego. Do momentu zakończenia przygotowywania składu do walki, Rubcow mógł kontynuować naukę na politechnice. Dzięki temu pomyślnie ukończył I rok studiów.

Wiosną 1919r. wśród załogi pociągu pancernego zawiązała się rewolucyjna organizacja, do której należał i Rubcow. Jesienią tego roku przygotowała ona zamach na dowódcę. Wskutek tego załodze groziło śledztwo i sąd wojenny. W związku z tym Rubcow uciekł i schronił się na prowincji. W listopadzie tego roku we Władywostoku wybuchło powstanie, w którym czynnie uczestniczył i Rubcow. Zostało ono jednak zdławione przez wojska interwencyjne i siły Kołczaka. Ponownie powstanie przeciw władzy Kołczaka wybuchło w styczniu 1920r. Tym razem zakończyło się ono sukcesem powstańców. W trakcie tych walk Rubcow dowodził jednym z powstańczych oddziałów. Niedługo później wstąpił do partii bolszewickiej i rozpoczął pracę na stanowisku adiutanta w Oddziale Politycznym Rady Wojennej tymczasowych władz Dalekiego Wschodu, gdzie zajmował się weryfikacją byłych oficerów carskiej armii. W kwietniu 1920r. Władywostok został ponownie zaatakowany przez interwencyjne wojska japońskie. W tym czasie Rubcow został wyznaczony przedstawicielem władz tymczasowych na okręg sachaliński. Ze względu na to, że ziemie te zajęte zostały przez siły japońskie, musiał wrócić do Władywostoku. Wówczas otrzymał stanowisko w oddziale technicznym Biura Dalekowschodniego Komitetu Centralnego WKP(b) przy Komitecie Partii Kraju Przymorskiego. Funkcję tę sprawował do czerwca 1920, kiedy to otrzymał stanowisko komisarza wojennego przy dowódcy fortecznej milicji na Wyspie Rosyjskiej, a następnie pełnomocnika politycznego przy Wojskowej Szkole Instruktorskiej, a także Korpusach Kadetów omskim i chabarowskim, które były ewakuowane do Władywostoku. Jednocześnie był sekretarzem organizacji partyjnej Wyspy Rosyjskiej, pełniąc przy tym wiele innych funkcji politycznych.  Trwało to do listopada 1920 r., kiedy uwolnił się od większości ciążących na nim obowiązków, oprócz pracy w Szkole Instruktorskiej. Zimą 1921r. wznowione zostały walki na Dalekim Wschodzie, a w marcu tego roku białogwardziści przejęli władzę na Przymorzu. Rubcowowi udało się uciec z Władywostoku i schronił się na prowincji. Tam zaangażował się w działalność partyzancką, pełniąc kolejno funkcje Naczelnika Sztabu Wojsk Okręgu Przymorskiego, Naczelnika Sztabu Wojsk Partyzanckich Suczańskiego Rejonu Wojskowego, Naczelnika Centralnego Sztabu Partyzanckich Oddziałów Przymorza, a wreszcie dowodzącego partyzanckimi oddziałami Przymorza. Kiedy wreszcie w październiku 1922r. oddziałom partyzanckim i regularnym wojskom radzieckim udało się ostatecznie wyprzeć interwentów i białogwardzistów z Władywostoku, Rubcow został mianowany Naczelnikiem Sztabu Ekspedycji Wojskowej do Kraju Ochocko-Kamczackiego. Głównym zadaniem, które stały przed tymi oddziałami było oczyszczenie owego terytorium, niedawno opuszczonego przez interwencyjne wojska japońskie, z sił białogwardzistów, rabusiów oraz piratów. Ze względu na niedostatki kadry Rubcow pełnić musiał funkcje kierownika Oddziału Organizacyjno-szkoleniowego Gubernialnego Biura WKP(b), członka redakcji miejscowej gazety Gwiazda Polarna a wreszcie członka Trybunału Rewolucyjnego. Ekspedycja zakończyła się w wrześniu 1923r. Zapewne w jej trakcie Rubcow poznał i zaprzyjaźnił się z Władimirem Arsienjewem- podróżnikiem i badaczem tych terenów, autorem powieści Dersu Uzała.

Po powrocie do Władywostoku, został odkomenderowany do Czyty, do dyspozycji Rady Rewolucjno-Wojennej 5 Armii. Został tam wyznaczony armijnym inspektorem do spraw fizycznego przygotowania żołnierzy. Po rozformowaniu tej jednostki Rubcow, mimo próśb o zwolnienie ze służby, został oddany do dyspozycji Rady Rewolucyjno-Wojennej Syberyjskiego Okręgu Wojskowego. Na rozkaz dowodzącego okręgiem został Naczelnikiem Sztabu 35 Pułku Strzelców z siedzibą w Tatarsku (omska gubernia). Ostatecznie, ze względu na stan zdrowia w lipcu 1925r. został zwolniony ze służby wojskowej.

Od 1927 do 1931r. Borys Rubcow pracował w wydawnictwie Книжное дело, z siedzibą w Chabarowsku, sprawując ponadto rozmaite funkcje społeczne i partyjne. W 1929r. uczestniczył (najpierw jako naczelnik sztabu Przychankijskiej Grupy Wojsk Samodzielnej Dalekowschodniej Armii Czerwonego Sztandaru, następnie zastępca naczelnika operacyjnego oddziału sztabu Samodzielnej Dalekowschodniej Armii Czerwonego Sztandaru) w konflikcie o kolej wschodniochińską.

Dwa lata później w 1931r. Borys Rubcow wyjechał do Moskwy, gdzie pracował w instytucjach centralnych ZSRR. Tam początkowo został zatrudniony w wydawnictwie OGIZ, gdzie był członkiem zarządu, później zawiadywał sektorem druku w Ludowym Komisariacie Komunikacji (NKPS), wreszcie przez Komitet Centralny WKP(b) został skierowany do pracy w Ludowym Komisariacie Transportu Wodnego (Narkomwod), gdzie zajmował się zagadnieniami transportu morskiego.

W 1932r. podjął wieczorowe studia na wydziale historycznym Instytutu Czerwonej Profesury. Mimo, że ukończył je, na kierunku „Historia Zachodu”, w 1936r., to już od jesieni 1935r. prowadził działalność dydaktyczną. W kilku moskiewskich uczelniach, z którymi był związany (m. in. Komunistyczny Uniwersytet Pracujących Wschodu, moskiewskie Miejski i Okręgowy Instytuty Pedagogiczne, wreszcie Naukowo Badawczy Instytut Problemów Narodowych i Kolonialnych) wykładał kursy historii krajów kolonialnych i zależnych, a także historii Kominternu. Dydaktyką zajmował się do momentu ataku Niemiec na ZSRR. Ponadto od 1937r. był sekretarzem redakcji czasopisma naukowego „Historyk marksista”, a także pracował w Instytucie Historii Akademii Nauk ZSRR.

W czasie II wojny światowej został zmoblilizowany już 19 lipca 1941r. i skierowany do pracy w sztabie Frontu Południowego. Ponadto uczestniczył w pracach sztabowych Północnej Grupy Wojsk Frontu Zakaukaskiego, Frontu Północnokaukaskiego oraz Armii Przymorskiej. Od sierpnia do października 1944r. wykonywał specjalne zadanie w Rumunii zlecone mu przez Sztab Generalny Armi Czerwonej. Od marca 1945 r. był wojennym komendantem okręgu trzcianeckiego. Tu zaprojektował i wybudował na rynku miejskim mauzoleum żołnierzy poległych w Trzciance i okolicach. Komendantem wojennym był do listopada 1945r. Ze służby w armii został zwolniony, za wstawiennictwem Akademii Nauk ZSRR w stopniu podpułkownika w początkach 1946r..

Do pracy naukowej powrócił w kwietniu tego roku, a w październiku prezydium Akademii Nauk mianowało go sekretarzem rady redakcyjno-wydawniczej Akademi Nauk Związku Radzieckiego. Funkcję tę piastował do śmierci. Zmarł w 1952r.

Borys Rubcow (w środku, z psem) wśród dowdócow oddziałów partyzanckich Przymorza

Borys Rubcow (w środku, z psem) wśród dowdócow oddziałów partyzanckich Przymorza

Borys Rubcow z Władimirem Arsienjewem

Borys Rubcow z Władimirem Arsienjewem

Borys Rubcow ze Stanisławem Komarnickim (pełnomocnikiem polskiego rządu) na stopniach trzcianeckiego Mauzoleum

Borys Rubcow ze Stanisławem Komarnickim (pełnomocnikiem polskiego rządu) na stopniach trzcianeckiego Mauzoleum

 Dziękuję Panu Antonowi Rubcowowi za udostępnienie materiałów z domowego archiwum.

Marcin Hlebionek

Schulz, Carl

arl Schulz, fot. ze zbiorów Kreisarchiv Husum

Carl Schulz, urodził się 12 maja 1867 r. w Trzciance, jako syn jednego ze starszych cechu sukienników. Początkowo uczęszczał do szkół w Trzciance (szkoły ludowej [Volksschule] i Wyższej Szkoły dla Chłopców [Hochereknabenschule], gdzie jego nauczycielem był późniejszy honorowy obywatel Trzcianki, zasłużony pedagog Gustaw Rosentreter), później zaś do gimnazjum w Pile. Tam, w 1885r., zdał maturę, a następnie podjął studia. Ośrodek, w którym uzyskał wyższe wykształcenie nie jest znany, wiadomo jedynie, że studiował matematykę i nauki przyrodnicze. Następnie podjął pracę jako nauczyciel w Wyższej Szkole Realnej Bergera (Berger-Oberrealschule) w Poznaniu. W czasie I wojny światowej w stopniu kapitana był nauczycielem w szkole kadetów w Berlinie-Lichtenfelde. Po przejściu na emeryturę, powrócił do Trzcianki, gdzie, w 1926 r., objął stanowisko dyrektora miejscowego muzeum. Mimo wykształcenia w naukach ścisłych i przyrodniczych, Schulz posiadał szerokie zainteresowania, które, oprócz zoologii, botaniki czy geologii obejmowały także archeologię, historię, folklorystykę. Już w czasie swej pracy w Poznaniu wstąpił do działającego tam Niemieckiego Towarzystwa Sztuki i Nauki. Publikował również artykuły dotyczące zoologi, a także prowadził historyczne kwerendy w archiwach Poznania i Berlina. Dziełem życia Carla Schulza było jednak trzcianeckie muzeum. Pod jego okiem, powstała w 1924 r. z inicjatywy Richarda Hesslera, placówka rozkwitła, znacznie powiększając swe zbiory. Dzięki Schulzowi Muzeum uzyskało również stałą siedzibę: poddasze hali sportowej przy dziejszej ul Staszica. W czasie pełnienia obowiązków dyrektora regionalnego muzeum Carl Schulz publikował liczne opracowania poświęcone dziejom miasta. Na szczególną uwagę zasługują przygotowywane przez niego edycje źródłowe, które pozwalają dzisiaj korzystać z materiałów, które uległy zniszczeniu po 1945r. Publikacje historyczne C. Schulza wywarły olbrzymi wpływ na wszystko, co pisano o dziejach Trzcianki również w okresie powojennym.

                Carl Schulz opiekował się muzeum do 1945r. Po wkroczeniu Rosjan, mimo podeszłego wieku (78 lat), został przez nich aresztowany, zamknięty w niegorzewanej celi i dotkliwie pobity. Na skutek tego zmarł niedługo później w szpitalu, dokąd przewieziono go bez wiedzy najbliższych. Dokładna data jego śmierci nie jest  znana. Według ustnych przekazów został pochowany, wraz z dwoma siostrami zmarłymi w tym samym czasie, na cmentarzu ewangelickim przy ul. Piotra Skargi, w pobliżu grobu rodziców. Staraniem przełożonej sióstr trzcianeckiego szpitala, zatrudnieni w Trzciance niemieccy jeńcy mieli na ich mogiłach wystawić drewniane krzyże. Te jednak, zaniedbane, wkrótce przestały istnieć.

Honorowi obywatele Trzcianki 1879 - 1933r.

Honorowi obywatele Trzcianki do 1933r.

 

 

Lp

Data przyznania tytułu

Nazwisko

Imię

Stan/zawód

Zmarły

Uzasadnienie

1

2.3.1879

Schaar

Karl

Wytwórca instrumentów[?]

8.3.1879

25 lat pracy w radzie miejskiej.

2.

6.7. 1877

Wiese

Ludwig

Producent maszyn

 

30 lat pracy w radzie miejskiej, działalność w zarządzie miasta. Tytuł otrzymał na 70 urodziny.

3.

28. 7. 1887

Pöppel

Karl

Producent mebli

16.2.1911

20 lat pracy w radzie miejskiej, działalność w zarządzie miasta.

4.

1896

Matzky

Ludwig

Burmistrz

 

58 lat (do 1895r.) sprawował urząd Burmistrza.

5.

30.4.1927

Rosentreter

Gustaw

Nauczyciel w szkole realnej

Ur. 1.5.1847r.

Do marca 1920 radny miejski, 15 lat pracy w zarządzie miasta, współzałożyciel ochotniczej straży pożarnej i jej naczelnik przez 30 lat. Inicjator przekształcenia lasku miejskiego w park. Tytuł otrzymał na 80 urodziny.

6.

8.5.1933

Kube

Wilhelm

Nadprezydent [prowincji Pomorze] i Gauleiter

 

Zasługi dla ruchu narodowego.

 

Samberger, Robert

Robert Samberger, ur. w 1832 r., święcenia kapłańskie w r. 1856, 1856-1858 wikariusz w Rokitnie, 1858-1860 pierwszy wikariusz w parafii w Środzie Wielkopolskiej, następnie 1860-1861 komendarz parafii Rusko (dekanat borkowski), 1861-1865 komendarz i później prepozyt trzcianecki, 1865-1870 dyrektor seminarium pedagogicznego w Paradyżu, 1870-w1896 prepozyt w Nakle, a później dziekan nakielski (wym. 1893-1896). W 1903-1905 wym. jako emeryt i kanonik poznański oraz emerytowany dziekan i sędzia prosynodalny zamieszkały w Gnieźnie, zmarł przed 1908 r.

Schröter,Franciszek

Franciszek Schröter, urodził się 26 lipca 1856 w Trzciance, w rodzinie nauczyciela. Wczesna utrata rodziców spowodowała, że powrócił na Warmię, w rodzinne strony ojca. Uczył się w gimnazjum miejskim w Gdańsku. Po po zdaniu egzaminu dojrzałości studiował w Würzburgu i Rzymie. Uzyskał tam doktoraty z filozofii i teologii. Święcenia kapłańskie przyjął w 1882r. w Rzymie. Po powrocie do diecezji do diecezji chełmińskiej był rektorem szkoły przy kaplicy królewskiej w Gdańsku, katechetą w gimnazjum chojnickim, wikarym przy kościele św. Brygidy w Gdańsku i kuratusem domu chorych NMP. Biskup Augustyn Rosentreter bowołał go na stanowisko subregensa i profesora teologii moralnej w seminarium duchownym w Pelplinie. Po rezygnacji z pracy dydaktycznej objął Schröter parafię w Oliwie, gdzie upamiętnił się nieprzyjaznym stosunkiem dom ludności kaszubskiej. W 1916r. został kanonikiem kapituły katedralnej w Pelplinie, w 1918 jej prepozytem, egzaminatorem prosynodalnym i radcą w generalnym wikariacie. Ze względu na prowadzoną działalność na szkodę narodu polskiego został w 1921r. wydalony z Polski. Osiadł we Fromborku, gdzie uzyskał godność kanonika tamtejszej kapituły. Władze niemieckie odznaczyły go Orderem Czerwonego Orła II klasy. Zmarł 2 II 1944r

Stegmann, Emmeline

Emmeline Stegemann ok. 1910r.Emmeline Sophie Therese Stegmann, urodziła się w Trzciance 23 lipca 1865r. Pochodziła z rodziny o bankowych tradycjach. Jej dziadek założył w Trzciance towarzystwo bankowe (Vorschußverein– mieszczące się poźniej w gmachu obecnego Zespołu Szkół Technicznych), które poźniej odziedziczył jej ojciec. Swoją karierę w bankowości Emmeline rozpoczynała właśnie u boku ojca, pod którego opieką przepracowała dwanaście lat. W 1910r. została wybrana przez zarząd dyrektorem trzcianeckiego banku. W ten sposób została pierwszą kobietą pełniącą obowiązki dyrektora placówki bankowej w Niemczech.

Jako dyrektorka banku Emmeline Stegmann udzialała się społecznie. Objęła swym mecenatem działalność przedszkola, mieszczącego się przy dzisiejszej ul. Żeromskiego [obecnie budynek Muzeum Ziemi Nadnoteckiej], które tez nosiło jej imię. Ponadto brała udział w pracach Ojczyźnianego Towarszystwa Kobiet (Vaterlaendischen Frauenverein), na którego potrzeby oddała piętro przedszkolnego budynku.

Emmeline Stegmann zmarła 26 lutego 1946 roku w Hagenow (wówczas NRD).

Emmeline Stegemann ok. 1910r.

Emmeline Stegmann ok. 1910 r. Zdjęcie ze zbiorów Kreisarchiv Husum

Emmeline Stegemann wśród wychowanków przedszkola swego imienia. Ok. 1930 r.(?)

Emmeline Stegmann wśród wychowanków przedszkola swego imienia. Ok. 1930 r.(?). Zdjęcie ze zbiorów Kreisarchiv Husum

 

Stöck,Gerhard

Gerhard Stoeck na Olimpiadzie 1936

Gerhard Stöck, urodził się 28 czerwca 1911r. w Grabionnej, (Kaiserswalde) w powiecie wyrzyskim.  Do Trzcianki jego rodzina sprowadziła się zapewne po zmianie granic państwowych w 1920r. Był niemieckim lekkoatletą specjalizującym się w rzucie oszczepem i pchnięciu kulą.

W obu dyspcyplinach był wielkrotnym mistrzem lub wicemistrzem Niemiec, a w 1936 został wicemistrzem Niemiec w dziesięcioboju.Na igrzyskach olimpijskich w Berlinie w 1936r. zdobył dwa medale: w pchnięciu kulą brązowy, zaś w rzucie oszczepem złoty, wchodząc na podium z piątego miejsca, które zajmował po pierwszych czterech konkursach. W 1938r., na lekkoatletycznych mistrzostwach Europy w Paryżu zdobył srebrny medal w pchnięciu kulą, a w rzucie oszczepem zajął 7. miejsce. Trzykrotnie był akademickim mistrzem świata: w 1935 w rzucie oszczepem i pięcioboju, a w 1939 w pchnięciu kulą.

Od 1933r. należał do S.A., gdzie osiągnął stopień Sturmbahnführera. W czasie wojny walczył na froncie wschodnim, m.in. pod Stalingradem. Po zakończeniu II wojny światowej osiadł w Hamburgu, gdzie kontynuował karierę sportową. W latach 1946 i 1947 był mistrzem Niemiec w rzucie oszczepem, a w 1947 wicemistrzem kraju w pchnięciu kulą. Po zakończeniu kariery sportowej zaangażował się w ruch olimpijski. Był szefem niemieckiej misji olimpijskiej w czasie olimpiad w Melbourne i Rzymie, był również przedstawicielem Niemiec w czasie olimpiady w Tokio. Przez długie lata był dyrektorem hamburskiego Sportamt’u. Zmarł po długiej chorobie w Hamburgu 29 marca 1985r.

Swinarski, Mikołaj

Pieczęć Mikołaja SwinarskiegoMikołaj Rafał Antoni Swinarski, Poraj, syn Mikołaja Swinarskiego, podczaszego kaliskiego i Anny Bnińskiej. Urodził się 20 IX 1754r. w Lubaszu. W 1790r. poślubił Zofię Miaskowską z Miaskowa. Zmarł w Lubaszu w 1820r. Pozostawił po sobie ósemkę dzieci. Był ostatnim polskim właścicielm dóbr Trzcianka, które nabył w 1778 od Antoniego Lascokiego, a w 1789r. odsprzedał je rządowi pruskiemu

Szembek, Antoni

Herb Antoniego SzembekaAntoni ze Słupowa Szembek, h. własnego (Szembek), syn Franciszka Aleksandra Szembeka oraz Heleny Przyłęckiej. Urodził się około 1695r. Około 1720r. pojął za żonę Franciszkę Iwańską, córkę Adama Iwańskiego i Heleny z Gembickich, stając się w ten sposób współwłaścicielem dóbr bialsko-trzcianeckich. Jako ich posiadacz prowadził aktywną działalność mającą na celu ich konsolidacje oraz poprawę stanu gospodarczego. Udało mu się przenieść ciążące na kluczu bialsko-trzcianeckim powinności na rzecz kapituły gnieźnieńskiej na klucz nowowiejski. Prowadził procesy z synami Adama Naramowskiego, wysuwającymi pretencje do posiadłości czarnkowskich. Dzięki  staraniom małżeństw Szembeków oraz Niszczyckich (Marcjanny z Iwańskich Niszczyckiej z mężem Stanisławem) w 1731r. wydany został przywilej pozwalajacy na przynależnych im gruntach wsi Trzcianka lokować miasto. Od około 1733r. po spłaceniu rodzeństwa żony Antoni Szembek został jedynym posiadaczem dóbr bialsko-trzcianeckich. Trzymał je do 1738r., kiedy to sprzedał je Stanisławowi Poniatowskiemu, a sam nabył dobra Miasteczko Krajeńskie. Jeszcze przed sprzedażą Trzcianki rozpoczął aktywniejszą działalność publiczną, o czym świadczą piastowane przezeń urzędy. W 1736r. został chorążym sandomirskim, a w rok później kasztelanem nakielskim. To umożliwiło mu zasiadanie w senacie Rzeczpospolitej. Oprócz tego piastował godności podstarościego bydgoskiego (inowrocławskiego) oraz starosty nwowgrodzkiego. Po śmierci Franciszki Iwańskiej, w 1744r., zrezygnował z urzędów i przyjął święcenia duchowne. Zmarł w 1762r. Pozostawił po sobie czwórkę dzieci. Z pierszego małżeństwa syna Adama, który zmarł młodo w wieku około 25 lat. Z małżeństwa z Iwańską miał syna Krzysztofa Hilarego Szembeka, biskupa płockiego, oraz dwie córki Krystynę Katarzynę, wydaną za Zygmunta Turno i Helenę, żonę Józefa Kajetana Dunin-Karwickiego,między innymi kawalera orderu świętego Stanisława, marszałka Trybunału Koronnego, regenta kancelarii wielkiej Koronnej.

Szembek, Krzysztof Antoni

Krzysztof Antoni SzembekKrzysztof Antoni Szembek, h. Własnego (Szembek). Urodził się 25 marca 1667r. we wsi Szczepanowo na Kujawach. Był synem Franciszka Szembeka. Początkowo pobierał nauki w domu, później studiował na Akademii Krakowskiej, a następnie w Rzymie. Tam zgłębiał teologię, prawo i historię. Po powrocie do kraju został w 1692r. wyświęcony na kapłana. Był kanonikiem kilku kapituł. Wkrótce po święceniach biskup kujawski Stanisław Dąmbski dał mu kanonię kujawską. Po rezygnacji swego krewnego, Ludwika Szembeka otrzymał po nim godność kanonika przemyskiego (1699). W 1703 biskup warmiński Andrzej Chryzostom Załuski dał mu kanonię warmińską, zaś Stanisław Szembek zostawszy prymasem, nadał Krzysztofowi kanonię gnieźnieńską. Chociaż od 1710r., był biskupem inflanckim (sakrę biskupią przyjął w 1711r.), w marcu 1711 został kanonikiem warszawskim a nieco później otrzymał prezentę królewską na prepozyta kapituły warmińskiej. Oprócz kanonii otrzymał również opactwa. Z nadania Augusta II w 1708 został opatem komendatoryjnym benedyktynów w Mogilnie, a od 1739 był opatem komendataryjnym benedyktynów tynieckich, które to opactwo to zwyczajowo oddawano prymasom (zob. niżej).

W latach 1713-1714 posłował do Wiednia w celu zażegnania wojny z Turcją. Miał także starać się o rękę arcyksiężniczki dla królewicza Fryderyka Augusta (przyszłego Augusta III), pytać o sumy neapolitańskie (ponieważ Karol VI Habsburg przejął Królestwo Neapolu) i interweniować w sprawie polskich klasztorów na Śląsku.  Jednak jedynym sukcesem osiągniętym wówczas przez Szembeka była interwencja posła austriackiego w Turcji w sprawach polskich. Mimo tych niepowodzeń w latach późniejszych odbył z ramienia Augusta II szereg misji dyplomatycznych i był jednym z najgorliwszych popleczników katolicyzmu w walce z różnowierstwem.

Dwa lata po powrocie z Austrii, 15 lutego 1716 otrzymał nominację królewską na biskupstwo poznańskie. Wybór kapituły nastąpił 16 marca tegoż roku, a ingres odbył 29 sierpnia 1717. Już 30 października 1719 przeniósł się na biskupstwo kujawskie. Od 1726r. do 1729r. dzierżawił Trzciankę i Białą od swego bratanka Antoniego Szembeka, ówczesnego właściciela tych posiadłości. W oficjalnych listach kierowanych do Gniezna tytułował się biskupem kujawskim dóbr Biały y Trzcionki cum attinentibus possesorem. Być może za jego sprawą ciążące na owych kluczach obciążenia na rzecz kapituły gnieźnieńskiej zostały przeniesione na Nową Wieś. Po 1729r. brak śladów angażowania biskupa w sprawy obu miejscowości. W 1736 został Szembek odznaczony Orderem Orła Białego, a w 1739 otrzymał arcybiskupstwo gnieźnieńskie i tytuł prymasa Polski. Zmarł w Łowiczu 6 lipca 1748r.

Szembek, Krzysztof Hilary

Krzysztof Hilary SzembekKrzysztof Hilary Szembek herbu własnego (Szembek). Syn Antoniego Szembeka i Franciszki Iwańskiej, właścicieli dób bialsko-trzcianeckich. Urodził się w 1722r. W podtrzcianeckiej Białej. Tutaj też spędził zapewne dzieciństwo. Około 1740r.  wstąpił do seminarium św. Krzyża w Warszawie.  Po ukończeniu nauki wyjechał do Rzymu, gdzie między innymi studiował w akademii szlachetnej młodzi duchownej (Academia Nobilium Ecclesiasticorum). Po powrocie do kraju odprawił 25 marca 1748r. w Łowiczu mszę primicyjną. Niedługo później został kanonikiem gnieźnieńskim. W listopadzie 1759 r. król zaprezentował go na archidiakona Kolegiaty św. Jana w Warszawie. W marcu 1768 biskup kijowski Józef Andrzej Załuski wyświęcił Szembeka na biskupa uranopolitańskiego. Od 14 czerwca 1783 do 2 grudnia tegoż roku pełnił obowiązki nuncjusza apostolskiego w Polsce z tytułem Delegat Apostolski. Dnia 4 marca 1785r. został biskupem płockim. Ingres do katedry miał miejsce 8 kwietnia.      

Szembek był również aktywny na niwie publicznej. Po raz pierwszy został deputatem na Trybunał Koronny w Piotrkowie już w 1749r. Ponownie został wybrany, również z kapituły krakowskiej w roku 1754. Po reformie Trybunału w 1764r. został deputatem na Trybunał Koronny Wielkopolski z kapituły gnieźnieńskiej a w latach 1765-1766 był prezydentem - przewodniczącym deputatów kościelnych.  Król August III uczynił go kanclerzem swoich młodszych synów Alberta i Klemensa. W roku 1770 Szembek został odznaczony przez króla Stanisława Augusta Orderem św. Stanisława, a w roku 1783 Orderem Orła Białego. W tym samym roku został Szembek szefem powołanej przez króla Komisji Górniczej. W związku z uzyskaniem godności biskupa płockiego, we wrześniu 1786 roku zasiadł po raz pierwszy w gronie senatorów na sejm w Warszawie i został wybrany prezesem deputacji do komisji skarbowej litewskiej. W tym także roku, 25 października, został konsyliarzem Rady Nieustającej  i zasiadał przez dwa lata w jej departamencie skarbowym. Jako jeden z nielicznych polskich biskupów odmówił złożenia przysięgi wierności konfedreacji targowickiej.                

Był uczestnikiem obiadów czwartkowych organizowanych przez Stanisława Augusta, a król zlecił malarzowi Marteau namalowanie jego portretu który polecił zawiesić w sali poprzedzającej pokój marmurowy na zamku królewskim w Warszawie. Krzysztof Hilary Szembek zmarł w Krakowie 5 wrześnie 1797r.

Timm, Bernhard

Bernhard Timm, ur. 19 września 1888 r., święcenia kapłańskie 22 stycznia 1911 r., 1911 – wikariusz w Połajewie, 1911-1912 – wikariusz w Tucznie, 1912 – wikariusz w Rydzynie (powiat leszczyński), następnie w tym samym roku wikariusz w Trzcielu (powiat międzyrzecki) oraz wikariusz substytut w Strzydzewie (powiat pleszewski), 1912-1913 wikariusz we wsi Wieczyn (powiat pleszewski), 1913-1914 – wikariusz w Bledzewie (powiat międzyrzecki), 1914-w1915 – wikariusz w Skrzatuszu, 1921-1922 – administrator w Tucznie, 1922-1946, ostatni niemiecki proboszcz w Trzciance. Zmarł w Niemczech w Lichtenau w Westfalii dnia 8 kwietnia 1972 r.

Tuszyński, Mateusz

Mateusz [Marcin] Tuszyński, ur. w 1805 r., święcenia kapłańskie w r. 1831 w Poznaniu, następnie 1831-1832 wikariusz archikatedralny w Poznaniu, 1832-1833 wikariusz w Trzciance przy jednoczesnym wakacie na urzędzie proboszcza, w 1834 r. komendarz parafii w Trzciance, nastepnie do 1838 r. proboszcz trzcianecki, 1838-w1874 kanonik honorowy i prepozyt w Skrzatuszu, a później również jednocześnie cenzor książek z ramienia kurii w Poznaniu.

Westfal, Piotr Józef

Piotr Józef Westfal, ur. 12 sierpnia 1731 r., proboszcz trzcianecki od 1791 r. (wprowadzony na urząd 17 października 1790 r.), zaprezentowany przez patrona kościoła Mikołaja Świniarskiego. Zmarł w 1807 r. w Trzciance.

Od powstania miejscowości do wykupienia jej przez króla pruskiego (1561-1790)

Tablica upamiętniająca mitycznych protoplastów rodziny Czarnkowskich z kościoła w CZarnkowie(XVIIw.)

Uspokojenie sytuacji na pogranicznych terenach północnej Wielkopolski umożliwiło Czarnkowskim planową kolonizację ziem zanoteckich. Co o niej wiemy? Otóż do końca XVw. postępowała ona bardzo powoli. Najstarszy ślad zainteresowania właścicieli Czarnkowa tymi terenami to datowany na 1343r. falsyfikat [sporządzony zapewne w XVI w.]. Choć, podobnie jak dokument z 1245r., został sporządzony na podstawie tradycji rodowej Czarnkowskich, to niektóre zawarte w nim informacje zostały potwierdzone przez niezależne źródła. Otóż owym aktem Kazimierz Wielki zwrócił Sędziwojowi, kasztelanowi nakielskiemu, odebrane mu wcześniej dobra Czarnków, z wymienionymi wioskami oraz położonymi na północ od Noteci jeziorami Sarcze, Lubodziesz, Stradon i Bądlino. Wymienione w nim jeziora leżą w pobliżu dzisiejszej Trzcianki. Jednak w części dokumentu poświęconej ziemiom zanoteckim nie wymieniono żadnych osad, co oznacza, że prawdopodobnie nie istniały. Aż do połowy XVI w. tereny te nazywane były przez źródła Merica Czarnkowiensis, czy Eremus Czarnkowiensis: puszczą czarnkowską, pustką czarnkowską. W początkach XVIw. poświadczone są tam tylko dwie osady Kuźnica Czarnkowska [występuje w źródłach od 1496r.] oraz Biała wzmiankowana już w końcu XIVw.

Jeszcze dokumenty podziałowe Czarnkowszczyzny z 1532r., mimo iż wymieniają podtrzcianeckie jeziora, nie wspominają żadnych istniejących w ich okolicy osad, a prawo do korzystania z okolicznych lasów przyznają mieszkańcom Białej. Ale już kolejny podział dokonany z 1557 r. przyznawał Wojciechowi Czarnkowskiemu połowę Białej, oraz nowolokowany Radosiew, a ponadto oddawał mu także inne osady w Czarnkowskiej Puszczy. Być może jedną z nich była właśnie nasza Trzcianka, skoro pierwsza o niej wzmianka pochodzi z 1561r. Nasze informacje o początkach miejscowości uzupełniają źródła kościelne: w 1558r. wspominają one parafię bialską, do której należała późniejsza Trzciana Łąka jako jednowioskową. W świetle tego, co udało się ustalić, możemy z dużym prawdopodobieństwem położyć powstanie naszej miejscowości na lata 1558-1561. Datacja taka doskonale wpisuje się w chronologię kolonizacji zanoteckiej części dóbr czarnkowskich, której osią była droga łącząca Czarnków z Człopą – ośrodkiem drugiego kompleksu posiadłości możnych Nałęczów. Niewykluczone, że w miejscu, w którym lokowano osadę istniało jakieś skupisko zabudowań: np. chaty pasterskie, czy – nad jeziorami - niewielka, kilkudomowa, osada rybacka (chyża). Wątpliwości te mógłby rozwiać przywilej lokacyjny wsi Trzciana Łąka. Niestety, dziś wiemy o nim jedynie tyle, że w latach siedemdziesiątych osiemnastego wieku już nie istniał, bowiem spłonął w którymś z wcześniejszych pożarów. Z założeniem Trzcianej Łąki wiąże się jeszcze jedna zagadka. Mianowicie pod 1624 r. Trzciana Łąka występuje pod jeszcze jedną nazwą Martesdorf. I nie bardzo wiadomo, co z tym faktem począć. Na marginesie można wspomnieć, że to samo źródło z 1624r. podaje nazwę niemiecką nazwę Trzcianki w formie Schionlang. Fragment wykazu podymnego z 1629r. z imieniem trzcianeckiego sołtysa Kiersztana

To wczesne pojawienie się niemieckiej nazwy nie może dziwić, skoro ówcześnie mieszkańcy Trzcianki wywodzili się zapewne z ziemi wałeckiej, gdzie silne były wpływy brandenburskie. Na takie pochodzenie osadników wskazuje nazwisko Joachima Kijony pierwszego sołtysa Trzcianki zanotowanego przez źródła w 1591r. (jako zmaSzesnastowieczna misa z kościoła w Białej. Fot. sprzed 1945r.rłego). Wywodził się on z rodziny należącej do kręgu drobnej szlachty lennej [manów] z ziemi wałeckiej właśnie. Jak na razie nie udało się znacząco poszerzyć wiedzy o dziejach Trzcianki na przełomie XVI i XVIIw.. W 1580 roku istniała w Trzciance świątynia, co poświadcza data umieszczona na nieistniejącym już dzwonie. Pierwszym znanym z nazwiska duchownym był Jozua Tibardus, komendarz plebana pilskiego (1620r.), później zapewne pleban w Człopie. Ludwik Bąk, badacz dziejów reformacji i kontreformacji na ziemiach nadnoteckich, przypuszcza, że w okresie nasilonej reformacji (przełom XVI i XVIIw.) kościół w Trzciance i jego filia w Łomnicy miał się znajdować w rękach protestantów. Jego zdaniem świadczy o tym fakt, że jeszcze w 1628r. trzcianecka świątynia nie była konsekrowana ani nie posiadała dokumentu erekcyjnego, a zatrudnieni byli przy niej protestanccy słudzy. Nie wiemy, kiedy świątynia została odebrana luteranom. W końcu XVI wieku we wsi mieszkało 27 kmieci, 15 chałupników, 2 karczmarzy, oraz jeden młynarz. Z zeznania w sprawie podymnego złożonego przez trzcianeckiego sołtysa Kiersztana przed księgami grodu wałeckiego w 1629r. wynika, że wówczas we wsi oprócz kościoła funkcjonowała szkoła oraz dwór, czyli folwark. Warto zauważyć, że pierwsze źródłowe poświadczenie istnienia trzcianeckiego folwarku pochodzi z 1610r.. JaSarkofag Adama Sędziwoja CZarnkowskiego w czarnkowskim kościelek się wydaje, w owych czasach miejscowości znajdujące się w dobrach czarnkowskich kwitły, co z kolei przekładało się na pozycję społeczną właścicieli. Żyjący na przełomie wieków Adam Sędziwój Czarnkowski osiągnął najwyższe z możliwych godności w prowincji wielkopolskiej, a także został bliskim współpracownikiem Zygmunta III Wazy. Istotne zmiany w statusie Trzcianki wiążą się z jego śmiercią, która nastąpiła w 1627r.. Otóż na mocy swojego testamentu zapisał na rzecz kapituły gnieźnieńskiej 70 000 złotych. Oznaczało to, że na czas spłaty tego zobowiązania kapituła stawała się faktycznym współwłaścicielem tychże dóbr. Współwłaścicielem, który mógł wtrącać się w sprawy gospodarcze, nie posiadając jednak prawa do sprzedaży ani ich całości, ani ich części. Z kolei formalni właściciele czy sami Czarnkowscy, czy ich następcy, musieli negocjować z kapitułą warunki posiadania tych dóbr w sposób podobny do tego, jak gdyby je dzierżawili. Odtąd co roku, zazwyczaj na świętego Marcina, dzierżawcy dóbr Biała i Trzcianka musieli się przed kapitułą rozliczać z sum, które powinni wpłacić na rzecz tej instytucji. O tym, że kapituła realnie wpływała na życie mieszkańców Trzcianki, Białej i okolicznych miejscowości świadczy fakt, że na skutek jakiegoś sporu z dzierżawcami miejscowości, zakończonego nie po myśli kanoników gnieźnieńskich, ich przedstawiciele przystąpili do palenia zabudowań trzcianeckiego folwarku. Połowa XVIIw. to czas, kiedy do Trzcianki przybyli pierwsi sukiennicy. Trudno wskazać datę roczną pojawienia się w miejscowości pierwszej grupy takich rzemieślników. Chyba słusznie datuje się to na okres wojny trzydziestoletniej [1618-1648]. Jednak jeszcze wizytacja biskupa Braneckiego z 1641r., mimo iż wzmiankuje o zawodach mieszkańców miejscowości (miało w niej mieszkać 22 zagrodników, 27 posadków oraz 28 komorników), nie wymienia sukienników. Natomiast w 1662r. istniała już spora ich grupa. Inwentarz wsi Trzcianka, sporządzony w owym roku wymienia 13 sukienników, którzy funkcjonowali wówczas na zasadach zbliżonych do innych wolnych, a pewne odmienności w zobowiązaniach wynikały ze specyfiki zawodowej. Ponadto wzmiankuje istnienie foluszu. Poza sukiennikami inwentarz ten wymienia rzemieślników innych profesji: kowala, bednarza, krawca oraz 2 karczmarzy. Ponadto we wsi mieszkał sołtys, 2 chłopów okupnych(tj. oczynszowanych), 21 kmieci, 15 zagrodników, 10 wolnych oraz 12 komorników. Przekazy źródłowe wskazują, że ówczesna produkcja klucza czarnkowsko-trzcianeckiego była wcale zróżnicowana. Bowiem oprócz dominującego rolnictwa, raczkującego sukiennictwa i zawodów z tym związanych [jak młynarze, folszunicy, kowale, bednarze, owczarze], w każdym folwarku znajdował się browar produkujący piwo, rozwinięta była chyba też gospodarka leśna, skoro proboszcz trzcianecki posiadał w 1624r. aż 40 barci. W Łomnicy znajdował się ośrodek garncarski, a we Wrzącej dokumenty z pocz. XVIIIw. potwierdzają eksploatację wapna i istnienie wapienników – pieców do jego wypalania.             Strona tytułowa przywileju fudacyjnego kolegiaty czarnkowskiej z portretem Franciszka Czarnkowskiego.Kopia ze zbiorów Muzeum Ziemi CZarnkowskiej W 1655r. zmarł syn Adama Sędziwoja Czarnkowskiego, Franciszek Sędziwój. Zmarły nie pozostawił po sobie męskiego potomka. Powodowało to, że pretensje do opustoszałych w ten sposób dóbr wysuwały różne osoby z nim spokrewnione. Dobra czarnkowskie nie przeszły w prosty sposób na jego córkę Katarzynę (w opracowaniach trzcianeckich mylona z Anną, żoną Franciszka Sędziwoja). Przejęcie przez nią i jej męża Andrzeja Gembickiego Czarnkowa, Trzcianki, Białej i pozostałej schedy po Franciszku Sędziwoju odbywało się na drodze procesów, spłat, wymiany i trwało kilkadziesiąt lat i prawdopodobnie w tym czasie nie udało się ostatecznie oddalić wszystkich pretensji krewnych. Jeszcze w latach sześćdziesiątych XVIIw. dokumenty dla trzcianeckich sołtysów wystawiała wdowa po Czarnkowskim: Anna z Weyherów. Z pretensjami do dóbr czarnkowskich występowała druga córka Franciszka, Teresa. Wreszcie jakieś prawa do nich zachowała siostra Franciszka Sędziwoja Jadwiga Czarnkowska zamężna z Pawłem Działyńskim. W związku z tym Działyńscy mieli jakiś udział w dobrach trzcianeckich aż do początków XVIIIw. W pewnym momencie małżeństwo Gembickiego i Czarnkowskiej rozpadło się. Katarzyna Czarnkowska trafiła do klasztoru, a Andrzej Gembicki pozostając przy Trzciance pojął kolejną żonę – Katarzynę z Grzymułtowskich. Jeżeli nałożymy na to prawa kapituły gnieźnieńskiej wynikające z zapisu Adama Sędziwoja daje to obraz, jak skomplikowane były wówczas stosunki własnościowe w kluczu trzcianeckim. Sytuacja ustabilizowała się dopiero około 1667r., kiedy to jako posesor czarnkowszczyzny występuje już głównie Andrzej Gembicki. Być może jednak kosztowało go to opłacanie obu sióstr Katarzyny i Teresy Czarnkowskich częścią dochodów z odziedziczonych posiadłości. Owa stabilizacja pozwoliła Gembickiemu na podjęcie regulacji stosunków wewnętrznych na terenie interesujących nas posiadłości. W 1671r. wystarał się u króla Michała o przywilej nadając Trzciance Król Michał Korybut Wiśniowiecki, portret z XVIIw.prawo do kolejnych czterech jarmarków. Osiem lat później Gembicki zinstytucjonalizował działalność sukienników odpowiednim przywilejem powołując ich bractwo (cech). Zapewne trzy lata później podobny dokument otrzymali szewcy, skoro na najstarszej pieczęci cechowej widnieje data 1682, prawdopodobnie rok utworzenia tej instytucji. Andrzej Gembicki zmarł w 1688r. Jego prawa do dóbr czarnkowskich przeszły na córkę jego i Katarzyny Czarnkowskiej, Helenę, oraz dalszych spadkobierców. Helena, z racji niepełnoletności, pozostawała pod opieką macochy, drugiej żony Andrzeja, Katarzyny z Grzymułtowskich. Katarzyna z kolei wyszła po raz kolejny za mąż za Adama Naramowskiego (1691r.). Z małżeństwa tego na świat przyszło dwóch synów Stanisław i Franciszek Naramowscy, którzy również odegrali pewną rolę w dziejach Trzcianki. Adam Naramowski kontynuował komasację praw do spuścizny po Czarnkowskich. W 1701r. odkupił od Stanisława Leszczyńskiego, wojewody poznańskiego, prawa do tych posiadłości. Leszczyński z kolei nabył je w tym samym roku od Działyńskich. Ów Stanisław Leszczyński, w 1701r. właściciel części Trzcianki, znany jest lepiej jako Stanisław I, król Polski od 1704r. W ten sposób jednak prawa do Trzcianki znalazły się w rękach z jednej strony Heleny Gembickiej z drugiej zaś Adama Aleksandra Naramowskiego i jego spadkobierców. W 1696r. Helena wyszła za mąż za Adama Iwańskiego. Mimo tego całością majątku zarządzał Naramowski. W 1701r. odnowił on przywilej trzcianeckiego cechu szewców. Sytuacja po raz kolejny skomplikowała się po jego śmierci, jako że część praw ze względu na żonę uzyskał Iwański, część zaś pozostała przy synach Naramowskiego. Tymczasem zarząd majątku wziął w swoje ręce  Adam Iwański, zaś po śmierci jego i Heleny [ok. 1719r.] opiekę nad ich małoletnimi dziećmi objął Piotr Iwański, ojciec Adama. Jednocześnie dorośli jednak synowie Naramowskiego, którzy upomnieli się u Iwańskich o swe prawa do Czarnkowskszczyzny, nabyte przez ich ojca od Leszczyńskiego. Spowodowało to kolejną serię przeciągających się procesów i wzajemnych skarg. Ostatecznie doszło chyba jednak do jakiejś ugody, a Naramowscy otrzymali prawdopodobnie połowę dóbr człopskich, w których zmarł w 1731r. Stanisław Naramowski. Franciszek zaś, poświęciwszy się karierze woskowej Szlachcic polski. Obraz z przełomu XVII i XVIIIw.uzyskał nawet tytuł generała wojsk koronnych. Owe konflikty związane z dziedziczeniem dóbr znajdowały też bezpośrednie przełożenie na życie miejscowości. Niejaki Majchrowicz po śmierci Andrzeja Gembickiego na własną rękę postanowił rozliczyć się z jego spadkobiercami, grabiąc i zajmując dobra trzcianecko-bialskie. Posunął się on nawet do tego, że swej synowej dał w oprawie Radosiew, do którego nie miał żadnych praw. Ponadto bezprawnie wycinał drzewa w trzcianeckich lasach, wydzierżawiał wsie a nawet wyprzedawał fragmenty trzcianeckiego klucza. Jeszcze bardziej dramatyczny przebieg miał konflikt Naramowskich, kasztelaniców śremskich z Iwańskimi. Synowie Adama Naramowskiego posuwali się wprost do najeżdżania z zebraną szlachtą poszczególnych miejscowości klucza trzcianeckiego i wymuszania okupu. Osoby, które się sprzeciwiły nie mogły być pewne swego życia. Owe zajazdy Naramowskich na Iwańskich nie były tak romantyczne, jak ostatni zajazd na Litwie: próbującego stawić opór strażnika leśnego ze Stradunia ich ludzie dotkliwie poranili. Zapewne aby bronić majątku przed podobnymi zagrożeniami ze strony pretendentów do schedy po Czarnkowskich czy później Gembickich, właściciele Trzcianki trzymali oddziały zbrojnej szlachty. Tą jednak również trudno było upilnować. Według sumariusza szkód poczynionych przez ludzi Naramowskiego, sami trzcianeccy sukiennicy musieli owym ludziom wypłacić ogromną sumę 14.500 złotych w gotówce, a pozostałe wsie od 300 do 3000, nie licząc naturaliów. Od momentu regulacji spraw majątkowych z młodymi Naramowskimi jedynymi właścicielami Trzcianki stali się Iwańscy. Jednak nie jest prawdą informacja zawarta w monografii z 1994r., że małżeństwo Heleny i Adama Iwańskich miało tylko dwie córki. Doczekali się oni także dwóch synów Józefa Antoniego, późniejszego kanonika gnieźnieńskiego oraz Stanisława, posła na jeden z sejmów. Ci bracia również byli właścicielami Trzcianki. Ponadto nadal krążyło nad dobrami widmo gnieźnieńskiej kapituły. Początki samodzielnego władania Trzcianką przez tą rodzinę przypadły na trudny okres wojny północnej. W jej trakcie podtrzcianeckiej Nowej Wsi mieścił się duży obóz wojsk szwedzkich, a w 1706r. pod Radosiewem miało dojść do polsko-szwedzkiej potyczki. Jak zachowywały się na ziemi trzcianeckiej obce wojska, pokazuje przykład Rosjan, którzy w 1717r,stacjonowali w okolicznych wsiach. Mieszkańcy Trzcianki byli Wojsko rosyjskie w czasów wojny północnejzobowiązani utrzymywać bialski garnizon, co zdaje się wskazywać, że właściciele uchronili miejscowość przed kwaterunkiem. Ale obciążenia były znaczne. Trzcianka miała wyłożyć rocznie na utrzymanie żołnierzy 80 korcy żyta, 4 korce jęczmienie, dwa korce owsa, i jeden korzec grochu a także ponad 200 złotych. Poza Białą w okolicznych wsiach rozłożyły się rosyjskie oddziały liczące około 20 żołnierzy. Poczynali oni jak u siebie: gdy im nie miał co dać jeść chłop, to go na postronku przyprowadzili do dworu Moskwa y exekwowalo dwor. Znaczną część tych obciążeń musiał pokrywać dzierżawca, bowiem chłopi byli zbyt ubodzy, żeby sprostać nakładanym na nich przez Rosjan powinnościom. Niewykluczone, że właśnie za sprawą wojska doszło w 1717r. do pożaru, w którym spłonęła niemal cała wieś. Według opisu spłonęło 65 domostw tak, że pozostały po nich jedynie sterczące kominy. Ponadto spłonął cały folwark ze spichrzami, oborami i browarem. Dlatego też, miejscowi sukiennicy, których zostało tylko 13 prosili kapitułę o wolniznę na zagospodarowanie, która ich zdaniem powinna trwać kilka lat. W związku z pożarem, a zapewne i niebezpiecznym „sąsiedztwem” Rosjan, Trzciankę opuściła niemal połowa mieszkańców. Charakterystyczne jest również, że w 1717r. zaczęto wznosić w Trzciance nowy kościół. Osiemnastowieczna trzcianecka świątyna na pieczęci z epokiByć może poprzednia świątynia ucierpiała również w czasie pożogi. Warto wspomnieć, że znamy kształt tej świątyni: została ona uwieczniona na najstarszej znanej pieczęci parafialnej. Pożar ów był niewątpliwie poważnym ciosem dla pomyślnie rozwijającej się dotąd Trzcianki, a miejscowe sukiennictwo cofnęło się o 50 lat. Przypomnijmy: inwentarz z 1662r. notował również tylko 13 tkaczy. Przed Iwańskimi stanęło trudne zadanie jego odbudowy. Chyba właśnie owym pożarem i działalnością Iwańskich należy tłumaczyć fakt, że szybko, bowiem w 1718r. w szeregi cechu trzcianeckich sukienników wstąpiło aż 21 nowych mistrzów. Rok później, pierwsza z sióstr Iwańskich, Franciszka, poślubiła Antoniego Szembeka. Jej małżonek, pochodzący z możnej rodziny, obytej w świecie, szybko wziął sprawy majątkowe w swoje ręce. Jak się wydaje nie przeszkadzali mu w tym ani szwagrowie Stanisław i Józef Antoni, ani też mąż drugiej z sióstr – Marcjanny Stanisław Niszczycki. Zasługą Szembeka jest przede wszystkim zmierzenie się z problemem zapisu dla kapituły gnieźnieńskiej. Było to dla dóbr trzcianeckich znaczne obciążenie, a ponadto krępowało swobodę działań właścicieli. Jak się wydaje próbował w tym wykorzystać swoich utytułowanych krewnych. Niewykluczone, że właśnie z tego względu wydzierżawił od 1726r. Trzciankę swemu stryjowi biskupowi kujawskiemu Krzysztofowi Antoniemu Szembekowi. Ten zaś w oficjalnych listach kierowanych do Gniezna tytułował się biskupem kujawskim dobr Biały y Trzcionki cum attinentibus possesorem. W każdym razie mniej więcej w czasie, kiedy dzierżawcą Trzcianki był biskup kujawski obciążenia zostały przeniesione na Nową Wieś. Po 1729r. brak śladów na angażowanie się późniejszego prymasa Polski w sprawy miejscowości. Kolejnym zadaniem, którego podjął się Szembek była regulacja stosunków z Iwańskimi. Nie wiemy jeszcze dokładnie, jak owe podziały między rodzeństwem zostały dokonane. Symptomatyczne jest jednak, że tak jak jeszcze w 1729 rodzeństwo wspólnie kwituje biskupa Szembek z dóbr trzcianeckich, tak w roku 1738 widzimy Stanisława Iwańskiego już tylko na południowej części Czarnkowszczyzny, aMarcjanna ze Stanisławem Niszczyckim i kanonik Józef Antoni Iwańscy znikają zupełnie ze źródeł związanych z Trzcianką. Być może obie te strony ustąpiły w zamian za ekwiwalent pieniężny. Szembek niewątpliwie dążył do wzięcia dóbr trzcianecko-bialskich a pewnie i człopskich w swoje wyłącznie ręce. Udało mu się to ostatecznie około 1733r., kiedy to w dokumentach wystawianych na zamku w Białej tytułował się Antoni ze Słupowa SzKról August IIembek, Starosta Nowogrodzki, Pan na Czarnkowie, Biały, Trzciance, puł Człopy y inszych Dobrach (...); Dla nas jest istotne, że w 1731 r., podziały między rodzeństwem nie zostały jeszcze zakończone. W każdym razie właśnie w tym roku na prośbę dwóch sióstr, Franciszki i Marcjanny z Iwańskich występujących jako dziedziczki Trzcianki, którym towarzyszyli mężowie Antoni Szembek i Stanisław Niszczycki, król August II wystawił przywilej pozwalający na gruntach wsi Trzcianka lokować miasto. Akt ten określał ponadto wzorzec prawny, do którego miejscowość miała się odwoływać, nadawał kolejne jarmarki i targi a także miał nadać herb. Tyle sam dokument, bardzo ogólny w swoim brzmieniu. Dyplom taki stanowił tylko ogólną zgodę na przekształcenie przez właścicieli wsi w miasto. Ale nie nakazuje im tego, ani nie wyznacza terminu, w którym mieliby to uczynić. Nie wiemy zatem tak naprawdę od kiedy liczyć należy miejskość Trzcianki, tym bardziej, że pierwszy jej burmistrz znany jest z 1741r. O miejskości osiedla świadczy pieczęć z Ciołkiem Poniatowskich powstała w 1738r. Organizacja miejscowości dokonała się zatem prawdopodobnie przed tą datą, a więc jeszcze w czasach Szembeka. Niewykluczone, że stało się to dopiero po 1733r., a więc w czasie, kiedy Antoni Szembek był już „trzcianeckim jedynowładcą”. Zwłoka ta mogła być spowodowana koniecznością regulacji najbardziej pilnych spraw własnościowych. Dopiero po ich zamknięciu wydałby Szembek drugi dokument, statut miejski, stanowiący podstawę dla właściwej organizacji trzcianeckich władz. Że taki statut, czy statuty – bowiem mogli je zmieniać kolejni właściciele- istniały, wskazuje informacja, że pruscy urzędnicy w 1772r. widzieli jakiś przywilej miejski (städtische Privilegium), inny od przywileju lokacyjnegooraz że rzeczywisty kształt władz miejskich Trzcianki różnił się istotnie od modelu, jaki wskazywał królewski dokument. Osiemnastowieczne władze miejskie Trzcianki składały się z pięcioosobowej rady (Magistrat), na której czele stał burmistrz (Bürgermeister) oraz sześcioosobowej ławy (Gericht) z wójtem (Stadtrichter) na czele. Do władz miejskich należał ponadto pisarz miejski (Stadtschreiber) odpowiedzialny za prowadzenie miejskiej kancelarii. Kadencja burmistrza i wójta była jednoroczna. Po jej zakończeniu, w pierwszą niedzielę po Zielonych Świątkach, oba kolegia (rada i ława), w porozumieniu ze starszymi cechów, przedstawiały właścicielowi miasta swoich kandydatów na wakujące urzędy, spośród których dokonywał on wyboru. Rajcy, ławnicy i pisarz miejski godność swą piastowali dożywotnio. Równocześnie z organizacją miasta w Trzciance dbał Szembek o rozwój innych osad wchodzących w skład dóbr odziedziczonych po Czarnkowskich. W późnych, bowiem pochodzących z przełomu XVIII i XIXw. aktach pruskich instytucji zachowało się kilkadziesiąt takich dokumentów dotyczących jedynie terenów zanoteckich. A jest to niewątpliwie niewielki procent spośród wszystkich wówczas wystawionych. W rękach Szembeka i Iwańskiej Trzcianka z okolicami pozostawała niemal do końca lat 30 XVIIIw.r. Trudno powiedzieć, co wpłynęło na decyzję o pozbyciu się tych ziem. Niewykluczone, że stały za tym jakieś niepowodzenia finansowe związane z reorganizacją tych posiadłości. Od Szembeków trafiły one przejściowo w ręce Rokosswskich i Swinarskich, od których dopiero nabył je Stanisław Poniatowski. Poniatowski był pierwszym właścicielem latyfundium czarnkowskiego, który wszedł w jego posiadanie nie na podstawie praw dziedziczenia, ale po prostu na drodze zakupu. W momencie, kiedy uzyskał prawa do nadnoteckich dóbr, ich sytuacja, mimo starań Szembeka i jego poprzedników nie była różowa. Miejscowości cały czas odbudowywały się po zniszczeniach wojny północnej. Na poszczególnych kluczach ciążyły zastawy, a na domiar złego nie udało się Szembekom pozamykać wszystkich spraw spadkowych. W związku z koniecznymi regulacjami Poniatowski zebrał ogromne archiwum, liczące niemal sto tomów akt, zawierających łącznie tysiące dokumentów na temat praw własności i dochodów z wszystkich wsi Czarnkowszczyzny, a ponadto różne wywody genealogiczne, mające służyć podważeniu pretensji niektórych pretendentów. Charakter tego archiwum, a także znajdujące się w nim informacje wskazują na bezpośrednie motywy zakupu przez Poniatowskiego Czarnkowszczyzny. Były one zadziwiająco proste: kupić tanio, sprzedać drożej. Stąd też tak intensywne starania o poprawę stanu posiadłości, dokumentowane zresztą przez licznie zachowane dokumenty. Stąd też uregulowanie spraw własnościowych, reorganizacja struktury wewnętrznej tych dóbr [nowy podział na klucze dokonany w 1748; dokument regulujący status Żydów - 1739] i gorączkowe jakby dążenie do poprawy ich stanu dochodowości [nakaz zagospodarowania opuszczonych działek w należących do Poniatowskiego miastach – 1739; nowy przywilej dla sukienników - 1753]. Plany tej wielkiej wyprzedaży Czarnkowszczyzny sporządził wkrótce po nabyciu tych dóbr. Niedługo później zaczął je wprowadzać w życie, a na pierwszy ogień poszły klucze leżące na południe od Noteci, znajdujące się w nieco lepszym stanie. Z czasem pozbył się pozostałych kluczy. W ten sposób dokonał Poniatowski rozbioruWykaz trzcianeckich władz miejskich w raporcie Spaldinga, 1772 r. tego, co budowały od średniowiecza całe pokolenia Czarnkowskich i ich następców, płacąc za to pieniędzmi, krwią a niekiedy uciekając się do fałszerstw. Skorzystali zaś na tym Radolińscy, którzy nabyli wówczas klucz bialski, Turnowie nabywcy Kuźnicy Czarnkowskiej, Lasoccy, późniejsi właściciele Trzcianki oraz Swinarscy, którzy przejęli znaczną część dóbr czarnkowskich na południe od Noteci. Rządy Poniatowskiego stanowią w dziejach Trzcianki ważną cezurą, kończąc pewien okres. Od momentu przejęcia jej przez Poniatowskiego dobra trzcianeckie stały się towarem, w którym lokowało się pieniądze żeby po prostu zarobić a później zbyć najlepiej z zyskiem. Jednocześnie posiadłości nadnoteckie przestały stanowić główny kompleks dóbr kolejnych właścicieli i zostały najczęściej zdegradowane do rangi jednego z wielu elementów rozbudowanych kompleksów posiadłości.

W 1755r. Stanisław Poniatowski odsprzedał Trzciankę Józefowi Lasockiemu. Ten zmarł jednak w następnym roku, a miejscowość przeszła w ręce jego syna – Antoniego. Miasto i sprzężona z nim wieś przeżywały w tym czasie okres intensywnego rozwoju. Dobitnie świadczy o tym rozbudowa tzw. Nowego Miasta – części miejscowości położonej wzdłuż drogi do Czarnkowa. W literaturze historycznej można spotkać się z opinią, że powstanie tej dzielnicy było związane z lokacją nowego organizmu miejskiego Nowego Miasta Trzcianki (np. Z. Kulejewska-Topolska). Spostrzeżeń tych nie potwierdzają jednak przekazy źródłowe. Tak akt sprzedaży dóbr trzcianeckich Swinarskim, jak i późniejsze dokumenty z czasów pruskich nie wspominają o mającym istnieć w przy Trzciance drugim mieście. Liczba mieszkańców sięgnęła wtedy 2000, co stawiało miejscowość w rzędzie największych w północnej Wielkopolsce. Powstała wówczas druga farbiarnia, z tego też okresu (1754) pochodziły pierwsze wpisy w księgach cechu kowali i rusznikarzy. Jednocześnie wokół miasta powstawały nowe osady (Ginterowo), a mieszkańcy miejscowości o dawnej metryce zyskiwali nowe przywileje. Rozwój miejscowości odbywał się mimo niezbyt sprzyjających warunków. Społeczność miejscowości targana była wewnętrznymi konfliktami o podłożu religijnym. Zaczęły się one jeszcze w XVIIw., być może na skutek odebrania protestantom świątyni. W każdym razie z tego czasu pochodzą pierwsze o nich wzmianki. Świadczy o tym choćby fakt przymuszenia sołtysów wsi Trzcianka przez dzierżawcę bialskiego klucza Budzyńskiego, do podpisania aktu posłuszeństwa wobec plebana i dziedzica, nakładającego na nich obowiązek remontów szkoły, świątyni i plebańskich budynków. W tym samym czasie wizytator parafii zakazał urządzania pogrzebów protestanckich na cmentarzu przykościelnym przy biciu dzwonów. Dwadzieścia lat później, w 1663r. wdowa po Franciszku Sędziwoju Czarnkowskim i współwłaścicielka Trzcianki, pod wpływem kontrreformacyjnych poczynań biskupa poznańskiego Wojciecha Tolibowskiego wydała uniwersał do mieszkańców wszystkich swych dóbr zakazujący „heretykom” jakichkolwiek praktyk religijnych, pod karą wysokich grzywien. W początkach XVIIIw. uniwersału tego mało kto już przestrzegał, a w dobrach bialskich protestanci odprawiali nabożeństwa w domach prywatnych. Dopiero Piotr Jasiński, dzierżawca klucza, w 1719r. próbował wyciągnąć wobec nich konsekwencje, powołując komisję, mająca zbadać, na ile przestrzegają oni zakazów. W efekcie we wrześniu tego roku Piotr Iwański i Antoni Szembek specjalnym pismem podtrzymali postanowienia wspominanego uniwersału Czarnkowskiej. Nie przeszkadzało to jednak właścicielom miejscowości wydzierżawiać kluczy protestanckiej szlachcie. Jak świadczy przykład Samuela Mielęckiego (1721r.), dopiero kiedy jawnie zaczynali występować przeciw wierze katolickiej, wyciągano wobec nich konsekwencje. Ślady owych konfliktów spotykamy też w czasach Poniatowskiego. Wówczas to trzcianeccy katolicy i protestanci prowadzili spór o szkołę. Nekrolog ówczesnego proboszcza Jana Jahta wyraźnie mówi, iż był on skłócony z trzcianeckimi luteranami. W czasach Lasockich konflikty te przybrały na sile. Następca Jahta, Jan Ginter, już po włączeniu Trzcianki w granice Prus, przeciwstawiał się wspieranej przez państwo budowiezboru ewangelickiego, motywując to możliwymi konfliktami między wyznaniami. Co więcej, próbował nawet, przy współpracy z właścicielem miasta Antonim Lasockim, podporządkować sobie trzcianecką gminę ewangelicką.          

   Miasto często nawiedzały pożary: w czasie władania nim przez Lasockiego działo się to dwukrotnie w 1759  i 1777r. W pamięci mieszkańców zapadł szczególnie ten z 1759: rokrocznie 24 czerwca,  odbywały się specjalne nabożeństwa, a jako że pożar miał miejsce w święto św. Jana wybudowany w latach trzydziestych murowany kościół otrzymał jego tytuł. Według danych pruskich w 1777r. pożar dotknął miejscowość dwukrotnie w ciągu sześciu tygodni. Rozbudowie miejscowości nie sprzyjały także okoliczności polityczne. W 1756r. wybuchła trzecia wojna śląska. Mimo iż Rzeczpospolita nie była w nią formalnie zaangażowana, przez jej pograniczne terytoria przeciągały obce wojska, tu też lokowały swoje magazyny. Dotyczy to również okolic Trzcianki. Nieco później rozgorzała wojna domowa w Polsce prowadzona między konfederatami barskimi, a zwolennikami konfederacji radomskiej. W konflikt ten angażowały się również Prusy, a jego skutki nie ominęły i Trzcianki. Samo miasto musiało wypłacić olbrzymie kontrybucje tak barżanom jak i Prusakom, zaś w jego okolicach odbywały się potyczki między wojskami pruskimi a zwolennikami konfederacji. I tak jesienią 1770r. pod Dolaszewem k. Piły oddział dowodzony przez wówczas kapitana (później feldmarszałka) Blüchera rozbił znaczne siły konfederatów. Nkról pruski Fryderyk IIa przełomie 1770 i 1771r. wykorzystując słabość polityczna i wojskową Polski, Prusy zajęły północne tereny Wielkopolski, tworząc tzw. „kordon sanitarny". Granica kordonu oparta została na Noteci. Oznaczało to, że faktycznie od tego momentu ziemie leżące na północ od tej rzeki znalazły się we władaniu króla pruskiego. Formalnie zabór północnej Wielkopolski dokonał się we wrześniu 1772r. W imieniu Fryderyka II  powiat wałecki przejmował tajny radca von Spalding, który objazd tego terytorium rozpoczął w Wieleniu 9 września. Do Trzcianki zawitał on 22 tego miesiąca, w międzyczasie odwiedzając Człopę, Wałcz i Piłę. Według sporządzonego przezeń raportu w momencie jego przyjazdu do miasta pruskie orły były umieszczone już na miejskich rogatkach oraz, wobec braku ratusza, przed domem burmistrza. W mieście było 186 dymów (domów mieszkalnych) posiadanych przez chrześcijan, z tego od ostatniego pożaru [1759?] 6 było opuszczonych. Zamieszkiwało je 609 kobiet i mężczyzn, 922 dzieci oraz 408 osób służby obojga płci (Knecht und Mägd), zatrudnianej zapewne w warsztatach sukienniczych. Oprócz tego w mieście istniała kolonia żydowska, nieposiadająca praw miejskich, a podległa bezpośrednio dworowi. Tworzyło ją 31 domostw zamieszkałych przez 56 rodzin łącznie liczących 270 dusz. Na sąsiednią wieś składały się 63 gospodarstwa, zamieszkałe przez 203 dorosłe kobiety i mężczyzn, 228 dzieci oraz 16 parobków. Ciekawostką jest odnotowanie przez Spaldinga funkcjonowania w Trzciance królewskiej komory celnej (Nebenzoll).

Okres po 1772r. to czas scalania nowozajętych terenów z pruską metropolią. Po 1772r. administracyjnie Trzcianka należała do powiatu wałeckiego leżącego w Okręgu Noteckim, ten zaś był związany z prowincją Prus Zachodnich. Na ziemiach tych zaczęto wprowadzać również pruskie rozwiązania ustrojowe. Przekładało się oczywiście na życie miasta. Od 1772. stacjonował w Trzciance, mimo protestów mieszkańców, pruski garnizon. Pojawili się tez pruscy urzędnicy (miasto było siedzibą sądu) i osadnicy. Do 1786 osadzono w Trzciance osiem takich rodzin. Państwo ustanowFryderyk II w Trzciance. Rys. z Netzekreis: Ein Ostdeutsches Heimatbuch, red. H. von Cornberg, Berlin 1932.iło też nowe zasady cotygodniowych targów a także zajęło się organizacją opieki zdrowotnej. Według danych z 1777r. w mieście nie było na stałe żadnego lekarza, a urzędował tylko chirurg oraz dwie akuszerki. Stąd też w dwa lata później lekarz z Wałcza otrzymał polecenie regularnego odwiedzania Trzcianki. Mimo tego istniały już wówczas apteki. Jako ciekawostkę można zauważyć, że w tym czasie państwo próbowało rozwinąć na nadnoteckich terenach produkcję jedwabiu. Próby takie zostały podjęte również w Trzciance, jednak ostatecznie uznano, że miejscowość się do tego nie nadaje. Jak już wspomniano ukonstytuowały się wreszcie gminy ewangelickie (wiejska i miejskie), które pod patronatem państwa wybudowały własne świątynie. Lasocki pozostawał właścicielem miasta do 1778r. Dnia 17 czerwca tego roku Lasocki sprzedał klucz trzcianecki Mikołajowi Swinarskiemu za sumę 510 000 czerwonych złotych. W tym czasie jednym z istotniejszych problemów miasta stał się osadzony w nim po 1772r. pruski garnizon. To wojsko miało spowodować w 1777r. wybuch jednego z pożarów. Paradoksalnie, to właśnie ów pożar dał miastu chwilę oddechu. Mimo iż w 1778r. zakończono budowę domu komendanta garnizonu, to w roku następnym, by ulżyć odbudowującej się miejscowości garnizon przejściowo wycofano. Wojsko powróciło jednak już w 1787r. W związku z tym tak mieszczanie chrześcijańscy jak i społeczność żydowska słała do króla petycje z prośbą o uwolnienie od obowiązku kwaterunku. Zostały one rozpatrzone pozytywnie, z tym, że mieszczanie musieli wypłacać ekwiwalent wysokości 35 talarów rocznie. W tym czasie energicznie rozwijały się obie trzcianeckie gminy ewangelickie (miejska i wiejska). W mieście wybudowano przykościelną szkołę (1787), a w 1785r. przeniesiono z Wielenia do Trzcianki siedzibę protestanckiej Inspekcji Kościelnej, sprawującej władzę nadzorczą w stosunku do pastorów z okolicznych miejscowości.   Stosunki właściciela dóbr trzcianeckich z mieszkańcami miejscowości układały się zazwyczaj poprawnie. W 1780r. udało się Swinarskiemu zawrzeć układ z mieszkańcami wsi w sprawie obciążeń na rzecz dworu. Uczestniczący w pertraktacjach sołtys Bartłomiej Wernicke otrzymał w podziękowaniu odnowienie przywileju Pierwsza strona aktu sprzedaży Trzcianki królowi pruskiemuna półłanowe gospodarstwo. Jak się wydaje wyjątkiem była społeczność żydowska, która od 1784r. prowadziła długotrwały (do 1828r.) proces ze Swinarskim. Na marginesie można zauważyć, że tym czasie trzcianecka gmina żydowska posiadała własną już świątynię. Z 1779r. pochodzi wzmianka o jej pożarze. Zapewne wokół niej znajdował się cmentarz. Mimo zmiany granic państwowych i oddzielenia Trzcianki od głównych rynków zbytu nadal rozwijało się miejscowe rzemiosło. W 1781r. do grona trzcianeckich organizacji rzemieślniczych dołączył powstały wówczas cech stolarzy. O sile sukienników świadczy natomiast fakt, że w 1789r. wydzierżawili oni od dworu kolejny folusz. W tym czasie państwo pruskie dążyło do ujednolicenia ram działalności cechowej. Stąd, od 1774r., wszystkie cechy otrzymywały jednolity statut. Wiemy, że trzcianeccy sukiennicy przyjęli taki w 1787 r.   W 1789r. rząd pruski zainteresował się położonymi nad Notecią posiadłościami. Rozpoczęto pertraktacje na temat ich sprzedaży, które były prowadzone z posiadaczami klucza trzcianeckiego, ale też dominium wieleńskiego i człopskiego. Pozytywnie zakończyły się rozmowy z właścicielami Trzcianki i Człopy. W 1790r. Mikołaj Swinarski sprzedał władcy Prus klucz trzcianecki, a cztery lata później Fryderyk Wilhelm II odkupił od barona Flottowa dobra człopskie.

 

Pod pruskim i saskim berłem (1790-1815)

Zakup Trzcianki przez króla Prus oznaczał włączenie miejscowości do dóbr stołowych HohMłyny w kluczu trzcianeckim. Plan z przełomu XVIII i XIXw.enzollernów i podporządkowanie jej królewskiemu zarządowi. W imieniu władcy kluczem trzcianeckim zarządzał początkowo radca domenalny Hufnagel, później zaś niejaki Neuhof. Posiadłości należące do monarszej szkatuły zazwyczaj puszczane były w dzierżawę. W tym czasie Trzciankę z okolicami, jako dzierżawcy trzymali Oberamtsmann J. M. Kneyer (do 1794r.), później Georg Filip Brandt (do 1803) a następnie Andreas Endert (do 1806r.). Jak już wspomniano w 1795r. król pruski odkupił od barona Flottowa Człopę z przyległościami, która, podobnie jak klucz trzcianecki, została włączona do monarszych dóbr stołowych. Niedługo później posiadłości te zostały scalone, tworząc jeden organizm gospodarczy.

Według autora pierwszej publikowanej historii Trzcianki, Eduarda Spudego, dobra trzcianecko-człopskie miały zostać wkrótce oddane hrabinie Wilhelminie Lichtenau, córce nadwornego trębacza oraz oficjalnej metresie króla. Ponieważ jednak nie uzyskała ona pełnych praw własności, już w 1797r., po śmierci Fryderyka Wilhelma II powróciły one do państwa a pani Lichtenau uzyskała w zamian roczną rentę.

Administracja Hohenzollernów kontynuowała wprowadzanie pruskich wzorców zarządu miejscowością a także regulację stosunków własnościowych tak z okolicznymi posiadłościami, jak i wewnątrz samych dóbr. Jednym z pierwszych przejawów zmiany właściciela, było nadanie miastu i wsi nowych pieczęci, w sferze graficznej odwołujących się nie tyle do herbu właściciela, ile wprowadzających nowe godło. Jednak podobnie jak miało to miejsce w innych miastach należących do domeny pruskiej, do miejskiego znaku dodano jednak wizerunek pruskiego orła.I nnym przejawem wprowadzania pruskich wzorców było ustanowienie wHuzarzy z trzcianeckiego garnizonu Trzciance urzędu miejskiego fizyka, którym został niejaki dr Roserus. Był on odpowiedzialny za stan higieniczny miejscowości. Już w 1791r. powołano specjalną komisję, która miała dokonać ostatecznego rozgraniczenie dóbr trzcianeckich z posiadłościami Radolińskich w Białej i Turnów w Kuźnicy Czarnkowskiej. W początkowym okresie działalności miała się ona skupić na dokonaniu pomiarów kluczy. Jej prace przerwały jednak wypadki 1806r. (zob. niżej). Nieco później (1793r.) zarząd dóbr podjął pierwsze próby rozgraniczenia miasta i wsi Trzcianka, jako granicę między nimi wskazując dzisiejszą ulicę Prostą (Schmiedegasse). Elementem porządkowania przestrzeni miejskiej była też likwidacja funkcjonującej dotąd na środku rynku karczmy, która została przeniesiona na ulicę Mochnackiego (Moltkestrasse), oraz założenie wiejskiego cmentarza protestanckiego. Mieścił się on w pobliżu wcześniejszego miejsca pochówku ewangelickiej gminy miejskiej, znajdującej się przy ul. Żeromskiego (Lindenstrasse 27), a więc w okolicy dzisiejszego Liceum Ogólnokształcącego. Lokalizacja ta tłumaczy fakt odkrywania w tym miejscu po dziś dzień ludzkich szczątków. Zakończony został wreszcie długotrwały proces sądowy (rozpoczęty jeszcze w czasach Swinarskiego) między właścicielem dóbr a społecznością żydowską w sprawie jej oczynszowania. Ostatecznie ustalono, że trzcianeccy Żydzi będą płacili 210 talarów rocznego czynszu od 31 zamieszkiwanych przez nich domostw.

Na terenie klucza trzcianeckiego i okolicznych posiadłości nadal trwała kolonizacja wiejKoncesja dla aptekarza Tietze na uruchomienie w Trzciance Apteki, 1793. Fot. ze zbiorów M. Hlebionkaska. W 1793r. powstała obok folwarku wieś Wrząca, a w 1797r. Teresin. W tym czasie założone zostały także Marianowo (Radmacherbusch), Łomnicki Nowy Młyn oraz Jadwiżyn (Hedwigshoff - początkowo Behler Glasshütte) oraz Górnica powstała z parcelacji dotychczasowego folwarku. We wsi Trzcianka otwarta została druga kuźnia, a w 1798r. administracja pruska wybudowała dwa wiatraki. Wskazuje to na istotne miejsce rolnictwa w gospodarce klucza trzcianecko człopskiego. Pomyślnie rozwijała się także podstawowa gałąź trzcianeckiego rzemiosła – sukiennictwo. W latach 1791-1800 do trzcianeckiego cechu przystąpiło 126 nowych mistrzów. W tym czasie, przy wsparciu władz sukiennicy podjęli budowę kolejnych pięciu foluszy. Niemniej widoczne były chyba pewne symptomy kryzysu, skoro w 1792r. zubożali członkowie cechu musieli zwrócić się do pruskiego rządu z prośbą o pożyczkę na budowę magazynów wełny. Władze przyznały pieniądze na inwestycję, ale nie wiadomo, czy została ona zrealizowana. Jako ciekawostkę można odnotować, że w 1793r. powstała w Trzciance pierwsza apteka, o nazwie „Pod czarnym orłem”, która funkcjonowała przez kolejne osiemdziesiąt pięć lat: spłonęła w 1878r. Świadectwem zamożności trzcianeckich mieszczan było założenie w 1794r. bractwa kurkowego, którego celem, oprócz doskonalenia umiejętności strzeleckich, była również organizacja życia towarzyskiego.

Przełom osiemnastego i dziewiętnastego wieku to czas, kiedy Europą targały liczne konflikty zbrojne. Trzcianka na razie leżała na uboczu głównych wydarzeń, niemniej ich echa musiały docierać do jej mieszkańców. Insurekcja kościuszkowska, mimo iż objęła Wielkopolskę, a powstańcy zajęli nawet Bydgoszcz – stolicę Dystryktu Noteckiego (na terytorium którego leżała Trzcianka). Wywołało to panikę wśród mieszkańców nadnoteckich miejscowości, którzy zaczęli ucieczkę w kierunku Wałcza. Generał Henryk Dąbrowski wysłał nawet do powiatu wałeckiego liczący 300 koni oddział, który miał wzniecić tam powstanie i pobrać rekruta, ale, jak się wydaje, nie dotarł on do celu. Także wojny napoleońskie początkowo toczyły się w znacznej odległości od miasta. Ich pochodną mogła być jednak epidemia ospy, która w 1800 roku zdziesiątkowała miejscowość (zanotowano ponad setkę zgonów pośród ewangelickich dzieci). Sytuacja zmieniła się w 1806r., kiedy to Napoleon wkroczył zbrojnie w granice Prus. W październiku tego roku wojska napoleońskie rozgromiły armie pruskie pod Auerstadt i Jeną, a kontynuując natarcie szybko zajmowały terytorium Prus, kierując się ku granicy z Rosją.

Dwudziestego drugiego października pojawił się w Trzciance pruski minister Karl August von Hardenberg mieszkańcy miejscowości złożyli na jego ręce petycję do króla z prośbą o broń, żeby mogli walczyć z Francuzami. Była to demonstracja przywiązania do monarchii odosobniona w Wielkopolsce, gdzie na wieść o zbliżaniu się sił francuskich wybuchło powstanie skierowane przeciw Prusom. Już w początkach listopada miasto zostało zajęte przez wojska V korpusu Wielkiej Armii dowodzonej przez marszałka Jeana Lannes. Wiemy, że w pobliskiej Człopie Francuzi byli już 28 października. W tym czasie Trzcianka, jako miejscowość położona przy ważnym trakcie łączącym Bydgoszcz z Berlinem, stała się punktem tranzytowym dla maszerujących na wschód armii. W ten sposób w grudniu 1806r. przez miasto przeszły zmierzające ku grudziądzkiej twierdzy siły heskie. Na marginesie można zaznaczyć, że w okolicach Trzcianki operowały również, wchodzące w skład V korpusu, wojska polskie. W styczniu 1807r. dowodzący niemi gen. Dąbrowski wysyłał z Bydgoszczy 2 pułk strzelców konnych pod dowództwem pułkownika Franciszka Garczyńskiego, który miał dotrzeć aż do Szczecinka i stamtąd obserwować działania wojsk pruskich stacjonujących w kołobrzeskiej twierdzy. Droga jego miała prowadzić przez Piłę i Wałcz. Jednak na skutek doniesień o rabunkach wojsk pruskich, dokonywanych w Tucznie i Wieleniu, Garczyński został zmuszony do zmiany planów. Wysłał jedynie rozpoznawcze patrole do Choszczna i Drezdenka, po czym podjął działania mające na celu oczyścić kraj z patrolów nieprzyjacielskich. Departament bydgoski w granicach Księstwa WarszawskiegoPodczas operacji tej bazą sił Garczyńskiego przejściowo stała się Trzcianka, dokąd  kazał kierować korespondencję od dowódców.  Po uspokojeniu sytuacji w powiecie wałeckim oddziały polskie przez Trzciankę ruszyły w kierunku Łobżenicy. Zapewne w związku z wypadkami wojennymi były epidemie które nawiedziły Trzciankę w 1806 i 1807r. W czasie pierwszej, zmarło na ospę 67 dzieci protestanckich, zaś w czasie drugiej, na skutek biegunki zmarła ponad setka dorosłych.

Walki napoleońskiej koalicji z Prusami trwały do końca czerwca 1807r. Zakończył je pokój w Tylży podpisany 7 lipca 1807r. Jego głównym postanowieniem było utworzenie z ziem II i III oraz części I rozbioru pruskiego Księstwa Warszawskiego. Państwo to urządzone wewnętrznie na sposób francuski (podział na departamenty i podprefektury), zostało połączone unią personalną z królestwem Saksonii. W nowej strukturze administracyjnej Trzcianka wchodziła w skład departamentu bydgoskiego. Ponieważ dawna stolica władz powiatowych, Wałcz, pozostawał w granicach Prus, stolicą powiatu utworzonego z cześci ziem nadnoteckich która znalazła się w granicach Księstwa Warszawskiego ustanowiono Piłę. Sprawę granic Księstwa regulowała konwencja elbląska z listopada 1807r. Według jej postanowień na terenie dawnego powiatu wałeckiego granica między Księstwem a Prusami miała biec między Piłą a Koszycami (wówczas osobną miejscowością) i dalej na północ od Stobna, Wrzącej, Trzcianki, Siedliska, Biernatowa i Marianowa ku Noteci (którą osiągała na zachód od Wielenia) i dalej z jej biegiem. W ten sposób Trzcianka znalazła się w granicach namiastki państwa polskiego. W terenie rozgraniczenia dokonano w początkach września 1807r. Wówczas też być może zasadzono w okolicach Smolarni buki, mające wyznaczać ten odcinek linii granicznej. Bliskość granicy z Prusami spowodowała też, że w naszym mieście ustanowiono wówczas komorę celną.

Wcześniej, 30 czerwca 1807r. Napoleon Bonaparte darował wyjęte z domeny państwowej dobra trzcianecko-człopskie marszałkowi Aleksandrowi Berthier, księciu Wagram i Neuchatel. W imieniu księcia Wagram zarządzał tym latyfundium intendent Sobatier, jego komisarzem na TrzPieczęć dóbr trzcianecko-człopskich Berthieraciankę i Człopę został radca rejencyjny Scharlow, zaś dzierżawcą dóbr trzcianeckich niejaki August Muller, radca urzędowy (Amtsmann). Przemiany ustrojowe dotyczyły nie tylko administracji nowopowstałego państwa ale również kształtu władz miejskich. Na mocy dekretu  z 1809r. miasta poddano kontroli państwowej. Burmistrz, do którego należała władza administracyjna w mieście oraz poruczona przez państwo władza policyjna, był mianowany przez księcia. W mniejszych miejscowościach podlegał on służbowo podprefektowi. Na marginesie należy zaznaczyć, że urząd burmistrza był jedyną płatną funkcja miejską. Pozostałe sprawowane były honorowo. Dotyczy to również rajców. Ich liczbę także regulował wspomniany dekret. Wahała się ona od trzech, w miastach liczących do 100 mieszkańców, po 10 w miejscowościach mających powyżej 2500 mieszkańców. Rada pochodziła z mianowania prefekta, który wyboru rajców dokonywał na podstawie listy przedstawionej mu przez „gospodarzy w mieście osiadłych”. Kadencja jej trwała 4 lata, przy czym co dwa lata wymieniano połowę składu. Bezpośrednim skutkiem wprowadzenia nowego ustroju władz miejskich była zmiana na urzędzie trzcianeckiego burmistrza. Piastujący tę godność Schäden został zastąpiony przez niejakiego Złotnickiego (według E. Spudego – Czerwińskiego). Jako osoba z zewnątrz nie znał stosunków panujących w mieście ani nie pilnował przywilejów przysługujących miejscowości. Stąd też mieszczanie niechętnie z nim współpracowali. W każdym razie jako jedyny opłacany z kasy miejskiej urzędnik otrzymywał rocznie 150 talarów.

Włączenie władz miejskich do systemu administracji państwowej znalazło swe reperkusje również na polu miejskiej symboliki. Ponieważ wspólnotom miejskim de facto odebrany został samorząd, również symbole samorządowe przestały mieć rację bytu. Stąd też na pieczęcie miejskie wprowadzono herb Księstwa, w miejsce historycznego herbu miejskiego. Z podobna sytuacją mamy do czynienia w Trzciance, gdzie pieczęcie używane przez miasto od 1790r. zostały zastąpione przez polskojęzyczne sigilla z herbem państwowym.

Niestety, nie posiadamy zbyt wielu informacji na temat dziejów miasta w czasach Księstwa Warszawskiego, gdyż większość dokumentacji miejskiej z tego czasu uległa zniszczeniu jeszcze w XIXw. Z dość rzadkich i lakonicznych przekazów wynika, że gospodarka miejska rozwijała się pomyślnie. Na te czasy datuje się początek procesu industrializacji sukiennictwa: przechodzenia od produkcji ręcznej do maszynowej. W parze z tym szedł rozwój przemysłu drzewnego. Rozwój licznych warsztatów stolarskich umożliwiało zapotrzebowanie na maszyny sukiennicze, które jeszcze w znacznej mierze składały się z drewnianych elementów. Według niektórych przekazów trzcianeccy stolarze zaspokajali zapotrzebowanie na owe mechanizmy na terenie całej północnej Wielkopolski.

Jednak owo wrażenie dobrobytu jest mylące. Opierający się na wspomnieniach mieszkańców pamiętających czasy napoleońskie E. Spude, wspomina o głodzie panującym w mieście i okolicach. Był to skutek rekwizycji dokonywanych przez wojska bądź to w miejscowości stacjonujące, bądź też przez miasto przechodzące. Mimo że właścicielem Trzcianki był francuski marszałek, to Francuzi i ich sojusznicy, tak w 1807r. jak i później, traktowali miasto jakby leżało na wrogim terenie. Żołnierze na swe kwatery zajmowali najlepsze domy i rekwirowali zwierzęta pociągowe, paszę, żywność i inne towary. Pozbawienie rolników zwierząt pociągowych uniemożliwiało im właściwie uprawę ziemi. Stąd głodujący mieszkańcy okolicznych wiosek zaczęli napływać do miasta w poszukiwaniu jedzenia, co jeszcze pogorszyło sytuację. Ze względu na odczuwalny brak soli, którą władze Księstwa obłożyły wysokim cłem, w okolicach Trzcianki kwitł szmugiel tego towaru. Rozwijał się on, mimo iż przemytników karano śmiercią. Także w dominium trzcianeckim nowy właściciel prowadził rabunkową gospodarkę. Świadczy o tym fakt, że tak, jak jeszcze w 1794r. lasy stanowiły jedno z ważniejszych bogactw dóbr trzcianecko-człopskich, tak w 1815, według zeznania na potrzeby władz pruskich przynosiły księciu Wagram jedynie 300 talarów zysku rocznie.

W czerwcu 1812r. zebrana przez Napoleona Bonaparte Wielka Armia uderzyła na Rosję. Mimo iż cesarzowiHerb Księstwa Warszawskiego na  monecie z 1812r. udało się zdobyć Moskwę, Rosji pokonać nie zdołał. Poniesiona na wschodzie klęska zapoczątkowała koniec dominacji Bonapartego w Europie. W granice Księstwa Warszawskiego wkroczyły wojska rosyjskie. 18 marca 1813r. car Aleksander I rozwiązał dotychczasowe władze Księstwa powołując w ich miejsce Radę Najwyższą Tymczasową Księstwa Warszawskiego. Ze względu na kontynuację sojuszu sasko-francuskiego rozwiązaniu uległa unia polsko-saska. Spowodowało to kolejną zmianę godła państwowego. Tym razem herb sasko-polski został zastąpiony przez Orła polskiego położonego na szwajcarskiej tarczy herbowej. Znak ten powinien znajdować się również na wszystkich pieczęciach miejskich. Wraz ze zmianą władz naczelnych, dokonała się wymiana kadr na niższych szczeblach. W Trzciance już w październiku 1813r. w miejsce Złotnickiego(Czerwińskiego?) na burmistrza powołano niejakiego Schultza. Na urzędzie przetrwał on zaledwie kilka miesięcy, bowiem już w lutym 1814r. zastąpił go, mianowany przez władze departamentalne, były porucznik wojsk polskich Cywiński. Jednocześnie w 1813r. rada najwyższa anulowała dokonane przez Napoleona darowizny na rzecz marszałka Berthier’a. W ten sposób Trzcianka i Człopa z przyległościami powróciły do skarbu państwa. W jego imieniu zarządzał nimi generalny intendent Beyl. Główną siedzibą zarządu byłych posiadłości Berthiera stało się Gniewkowo. W październiku 1813r. odwiedził on Trzciankę, zapewne po to, by zapoznać się ze stanem miejskiej gospodarki.

Dla Trzcianki wojna z Rosją a później koniec Wielkiej Armii oznaczał pogorszenie i tak ciężkiej sytuacji. W 1812r. przez miasto, leżące przy głównym szlaku wiodącym z Berlina na wschód, przeciągały koalicyjne wojska, rekwirując i rabując co tylko jeszcze pozostało do zabrania. Zimą tego roku przez Trzciankę ponownie przechodziły francuskie oddziały. Tym razem rozbite. Mrozy w owym roku były tak silne, że zamarzła Noteć. Pod Czarnkowem utknęły rzeczne barki wiozące zaopatrzenie [broń i mundury] dla wojsk Wielkiej Armii. Wobec możliwości zdobycia owych barek przez nadciągających Rosjan, dowództwo francuskie [według autora historii Czarnkowa, Juliusza Klemma, był to rozkaz samego marszałka Murata, króla Neapolu] zgodziło się na rabunek statków, byleby nie wpadły one w ręce nieprzyjaciela. Rzeczy te sprzedawano tak tanio, że np. para nowych butów żołnierskich kosztowała tylko 25 fenigów – pisał Klemm.

Z tego okresu pochodzi również wstrząsająca opowieść niejakiego Molla, pracownika francuskiego lazaretu funkcjonującego w Trzciance od jesieni 1812r., którą przywołuje wspomniany już Spude. Na rozkaz francuskiego komendanta miał on ciepłe jeszcze ciała, nie dające jednak oznak życia, wrzucać do zbiorowej mogiły znajdującej się na dziedzińcu szpitala. Chodziło o to, by jak najszybciej zwolnić miejsce dla kolejnych oczekujących.  Tam przesypywano je solą kaustyczną i wapnem, żeby przyspieszyć rozkład, ale i tak szybko mogiła przyprała kształt sporego pagórka. Wkróce w mieście pojawiły się zwycięskie wojska rosyjskie, Jak się wydaje, ich postępowanie nie różniło się wiele od zachowania zwycięskich Francuzów. Pochodzące z tego czasu zapisy w rachunkach miejskich informują o kontrybucjach w pieniądzu i suknie, a także pokrywaniu kosztów funkcjownowania tym razem rosyjskiego lazaretu. Według C. Schulza mieścić się on miał przy ul Sikorskiego (Bahnhofstrasse 9). Niewykluczone, że znajdował się on w tym samym budynku, co poprzedni – francuski. Być może ten trudny okres pozostawił swój ślad w dawnej toponomastyce miejskiej. Na planach miasta występują bowiem, jako nazwy dwóch wzniesień flankujących z obu stron dzisiejszą drogę do Czarnkowa, określenia Russenberg i Franzossenberg. Genezę tego drugiego z pewnością należy odnosić do czasów napoleońskich i łączyć, być może, z miejscem pochówku zmarłych w okolicach Trzcianki żołnierzy Wielkiej Armii.

O dalszych losach ziemi trzcianeckiej zadecydowały postanowienia kongresu wiedeńskiego.

Upadek i odbudowa. Trzcianka w XIX i XX w.

Kongres Wiedeński, Tańczący Kongres, jak nazwano to spotkanie wielkiHerb wielki Księstwa Poznańskiegoch ówczesnego świata, zadecydował, że Wielkopolska pozostanie w granicach Prus. Król pruski uszanował, przynajmniej w jakimś stopniu, odrębność etniczną tego terytorium, powołując do życia Wielkie Księstwo Poznańskie, mające posiadać pewną autonomię w ramach pruskiej monarchii: między innymi język polski, oprócz niemieckiego, został dopuszczony do używania w urzędach. Ponadto na terenie Księstwa obowiązywały nadal niektóre rozwiązania prawne, wprowadzone w czasach Księstwa Warszawskiego. Dotyczyło to również ustawy o miastach, regulujących ustrój władz miejskich. Wielkie Księstwo Poznańskie podzielone zostało na rejencje, te na powiaty, którymi zarządzał landrat, powiaty zaś na gminy, z wójtami na czele. Jednostką administracyjna pośrednią między gminą a powiatem był, składający się z kilku gmin, obwód (dystrykt), na którego czele stał komisarz.

W tym czasie Trzcianka, podobnie jak w systemie administracyjnym Księstwa Warszawskiego, należała do rejencji (zwanej tradycyjnie departamentem) bydgoskiej i powiatu czarnkowskiego. Ta ustalona w zarysie jeszcze w czasach Księstwa Warszawskiego przynależność administracyjna miejscowości nie uległa zmianie aż do 1920r. Widomym znakiem nowych czasów stał się garnizon [5 oficerów i 28 żołnierzy z 1 batalionu 5 poznańskiego regimentu Landwehry] stacjonujący w mieście od 1817 do 1819 roku.

Informację o ponownym włączeniu miasta w granice Prus mieszkańcy Trzcianki uczcili kilkudniowym świętem. Po uciążliwych czasach rządów Berthiera, a później okresie niepewności za Rady Najwyższej Tymczasowej, berło Hohenzollernów wydawało się gwarancją stabilizacji. Już w lipcu 1815 r. zjechali do miasta pruscy urzędnicy, by zapoznać się z jego stanem. Po wizycie tej pozostał obszerny raport, dający doskonały obraz miejscowości. Miasto liczyło prawie trzy tysiące mieszkańców, z czego zdecydowaną większość [1677 osób], stanowili protestanci (katolicy 628, Żydzi 610). Głównym zajęciem mieszkańców miejscowości nadal było sukiennictwo. W branży tej zatrudniona była jedna trzecia mieszkańców miasta. Pozostali trudnili się bądź to innymi gałęziami rzemiosłami, bądź też rolnictwem. Uprawiano przede wszystkim żyto, jęczmień owies, groch oraz ziemniaki. Właśnie ziemniaki stały się wówczas podstawą diety mieszkańców. Niewiele było w mieście zwierząt hodowlanych. Wizytujący naliczyli zaledwie 380 krów, 2 konie, 120 owiec i 23 świnie, co niewątpliwie było skutkiem francuskich a później rosyjskich rabunków. Dokument ten przynosi również informacje o kształcie ówczesnych władz miejskich. Na ich czele stał burmistrz (burmistrz policyi – wówczas Wincenty Cywiński), miejskiego sekretarza (Ullmann), dwóch ławników (Buchholz i Froelich) oraz czterech rajców (Kuhn, Mittelstadt, Giese i Radke). Ta niewielka ilość miejskich urzędników powodowała, że zasiadanie we władzach miejscowości przynosiło ogromny prestiż, choć, zgodnie z ustawodawstwem Księstwa Warszawskiego, płatny z kasy miejskiej, był tylko urząd burmistrza.

Dotychczasowy burmistrz zgotował niedługo później mieszkańcom miasta nieprzyjemną niespodziankę: w styczniu 1816r. uciekł nie wskazując nawet oficjalnego zastępcy. Tymczasem władzę przejął sekretarz Ullmann, a już wkrótce stanowisko burmistrza objął Martin Polzin.

Na czasy rządów Polzina przypadł początek kryzysu miejscowości. Miasto straciło na znaczeniu, jako ośrodek administracyjny. Przestało być centrum znacznego kompleksu dóbr, a po włączeniu w granice Prus likwidacji uległa komora celna. Nie udało się również miejscowości uzyskać statusu stolicy powiatu. W miejsce funkcjonującego w czasach Księstwa Warszawskiego sądu ziemiańskiego (Landesgericht), umieszczono w Trzciance sąd pokoju (niższej instancji). Dopiero na skutek reformy sądownictwa z 1835 r.  miejscu sądu pokoju powstał sąd ziemańsko-miejski (Land-und Stadtgericht) właściwy dla powiatu czarnkowskiego.

Na domiar złego główna gałąź miejscowej gospodarki – sukiennictwo chyliło się wówczas ku upadkowi. Prócz zniszczeń wojennych, gwóźdź do trumny wbiła wojna celna między połączonym unią z Rosją Królestwem Polskim a Prusami z 1822r. Minister skarbu Królestwa,  Franciszek Ksawery Drucki – Lubecki zablokował, podnosząc cła, napływ produktów pruskich. Prusy odpowiedziały podniesieniem ceł na polskie zboże. Wojna celna zakończyła się sukcesem Królestwa, obniżone zostały cła na zboże oraz ograniczono import produktów pruskich, zwłaszcza sukna. To zaś zahamował eksport trzcianeckich produktów na główny rynek zbytu. Upadek rzemiosła przypieczętował jednak postęp technologiczny. W tym czasie w Nadrenii, Saksonii czy na Łużycach warsztaty tkackie zostały już zastąpione przez maszyny. Niestety, małe ośrodki, niedysponujące odpowiednim kapitałem, mimo pomocy państwa, nie były w stanie przestawić się na produkcję maszynową. W Trzciance pojawiły się one dopiero w połowie XIXw., ale wówczas było już zbyt późno. Od drugiej dekady XIXw. produkcja i sprzedaż sukna sukcesywnie spadała.

Także wieś Trzciankę ogarnęły przemiany. W 1821 r. rozpoczęto regulację stosunków własnościowych na wsi. Likwidowano relikty dawnej wspólnej własności mieszkańców, przeliczano wysokości obciążeń tak na rzecz państwa jak i właściciela, regulowano wreszcie układ pól poszczególnych gospodarzy. Prace te prowadził specjalny urząd: Pruska Komisja Generalna dla Prowincji Zachodnio-Pruskiej i Poznańskiej, której podporządkowane zostały działające przy powiatach komisje specjalne. Dzięki działalności Komisji dokonano podziału ziemi, trzymanej wspólnie przez trzcianeckich chłopów zależny, a w1833r. ludność ta otrzymała prawo do uprawianych gruntów, w zamian za określoną rentę. Niekiedy działania Komisji Generalnej powodowały niezadowolenie mieszkańców. I tak, np. w 1829 r. trzcianeccy hodowcy bydła skarżyli przeprowadzoną przez ten urząd separację gruntów. Prace regulacyjne w Trzciance zakończyły się w 1875r. przyjęciem przez obie strony – państwo pruskie (reprezentowane przez bydgoską rejencję) oraz mieszkańców miejscowości ugody – tzw. recesu.

Mimo ciężkiej sytuacji mieszkańców podejmowano w mieście inwestycje. Od 1825 r. trwała budowa nowego, murowanego, kościoła katolickiego. Miernikiem zamożności mieszkańców – katolików, jest fakt, że mimo dotacji rządowej budowa tej niewielkiej świątyni ciągnęła się dziesięć lat. W tym samym czasie gmina żydowska wybudowała nową, szachulcową synagogę [1820-1823 r.], która zastąpiła drewniany dom modlitw oraz szkołę [1827 r.]. W latach trzydziestych zaczęły się również pojawiać w pełni murowane domy prywatne.

Pieczęć miasta Trzcianki z I poł. XIXw.W 1836r. miasto uzyskało zgodę na wprowadzenie nowej, tzw. rewidowanej, ordynacji miejskiej, tj. ustawy nadającej ramy zarządowi miast. Aż do tej pory, jako niespełniające wymagań, rządziło się prawem ustanowionym jeszcze w Księstwie Warszawskim. Ono zaś uzależniało w dużym stopniu władze miejskie od państwa. Zgoda na wprowadzenie ordynacji oznaczała faktycznie przywrócenie miejscowości ograniczonego samorządu. Ograniczonego, bowiem ordynacja wprowadzała wysoki cenzus majątkowy: prawa miejskie przysługiwały jedynie osobom, którzy byli w danej miejscowości właścicielami nieruchomości o wartości przekracającej 300 talarów, a roczny dochód był wyższy niż 200 talarów. Jednocześnie zmianie uległ kształt władz miejskich. Ilość rajców w miastach liczących mniej niż 2500 mieszkańców urosła do 9 [w 1815r. rada Trzcianki liczyła 4 osoby]. Magistrat zaś składał się burmistrza i trzech członków. Burmistrza zatwierdzał król spośród trzech kandydatów przedstawianych przez radę, a pozostali członkowie kolegium musieli być zaakceptowani przez rejencję. W Trzciance proces wprowadzania ordynacji trwał aż pięć lat i zakończył się w 1841r. zatwierdzeniem przez władze państwowe miejskiego statutu. Jednak zmiany w strukturze władz miejskich dokonywały się wcześniej. I tak w 1838r. odbyło się pierwsze zebranie nowej rady miejskiej. W tym samym roku, 27 czerwca rada przedstawiła władzom nowego kandydata na burmistrza. Był nim Ludwig Matzky. Został on zatwierdzony przez nie 1 VIII, a urząd zaczął sprawować 18 września tego roku. Dotychczasowy burmistrz - Martin Polzin - przegrał z Matzkim, bowiem przez cały okres sprawowania urzędu nie zdobył sobie uznania mieszkańców. Wybór nowego burmistrza oznaczał jednocześnie zmianę siedziby władz miejskich. Ponieważ Trzcianka nie posiadała wówczas ratusza, magistrat i rada spotykali się w domu burmistrza Polzina, leżącym przy miejskim rynku. Od 1838r. miejscem spotkań rady miejskiej stała się apteka należąca do jej przewodniczącego – Tietzego. Matzky zaś sprowadzając się do Trzcianki nabył dom najpierw przy ul. Poznańskiej (dziś Dąbrowskiego), później zaś przy Lipowej 32 (dziś Żeromskiego 32 – tzw. burmistrzówka, dziś jedna z siedzib trzcianeckiego Muzeum). W każdym z domów jedna z izb była przeznaczona na cele urzędowe. Stanowił on siedzibę magisTrzcianecki ratusz przed przebudowątratu aż do zakupu w 1854 r. osobnego budynku przeznaczonego dla władz miejskich. Ulokowano w nim zresztą również mieszkanie burmistrza. Burmistrz Matzky stał na czele władz miejskich przez następne niemal 60 lat; odszedł z urzędu w 1895r. Jednym z ostatnich kroków, poprzedzających przedłożenie miejskiego statutu do zatwierdzenia był wybór herbu. Dokonano go na posiedzeniu Rady 1 maja 1840r.

Bodaj najważniejszym zadaniem, które stanęło przed nowym burmistrzem, było zażegnanie niebezpieczeństwa związanego z upadkiem sukiennictwa. O głębokim kryzysie tego rzemiosła nie tylko w Trzciance, ale i całym regionie, najlepiej świadczy fakt, że na targach sukienniczych w Pile, które miały miejsce w 1839, z wystawionych 2500 sztuk sukna sprzedano zaledwie 50, a żadnemu z trzydziestu wystawiających się tam trzcianeckich producentów nie udało się sprzedać swoich wyrobów. Pojawiały się jednak w mieście jaskółki zwiastujące nowe czasy. Już w 1816r. Szymon Markus, który w 1838r. przyjął nazwisko Rosenbaum, uruchomił w mieście zakład zajmujący się obróbką tytoniu, a w dwadzieścia lat późnej powstał pierwszy prywatny browar. Kolejny – Browar Zamkowy (Schlossbrauerei) został założony w 1846 r. przez Juliusza Thomasa z Międzychodu. Zakład ten, zmieniając właścicieli, przetrwał aż do 1945r. W połowie XIXw. krótkotrwały rozkwit przeżywały w mieście inne rzemiosła: produkcja butów i garncarstwo. Cech szewski powstał w Trzciance już w końcu XVIIw. i, jak się wydaje, długo był w Trzciance drugim, po sukiennikach, bractwem rzemieślniczym. Ale dopiero w interesującym nas okresie zasięg jego produkcji wyszedł poza ramy regionalne. Ukoronowaniem sukcesów trzcianeckich szewców były przychodzące z Anglii zlecenia na produkcję butów marynarskich. Były to jednak sukcesy krótktorwałe. Niedługo i szewcy musieli ustąpić wobec przemian technologicznych, za którymi nie mogli nadążyć. W II połowie XIXw. pozostało ich już w mieście zaledwie kilku, którzy w zupełności zaspokajali miejscowe potrzeby. Podobnie jak szewcy, tak i garncarze w okolicach Trzcianki poświadczeni są już okresie przedrozbiorowym. Jednak ich warsztaty, być może ze względu na zagrożenie pożarowe, rozlokowane były w okolicznych wioskach. Dopiero w 1851r. doszło do założenia trzcianeckiego cechu garncarzy, skupiającego również rzemieślników zamieszkujących w Niekursku i Łomnicy. Jednak tak, jak zakład tytoniowy Rosenbauma, mógł osiągnąć większe znaczenie, podobnie jak – tymczasowo – produkty szewców, tak browary i warsztaty garncarskie produkowały raczej na lokalny rynek.

Nie może więc dziwić, że w pierwszym okresie rządów Matzkyego dwie najważniejsze inwestycje budowlane w mieście niemal w całości zostały sfinansowane przez państwo. Mecenasem budowanej w latach 1843-1847 okazałej świątyni ewangelickiej był król pruski. W tym samym czasie resort sprawiedliwości rozpoczął przygotowania do budowy nowego budynku sądowego i aresztu, ukończonej w 1851r.. Ponadto miasto wybudowało jedynie magazyn soli. Przedsięwzięcie to zrealizowano w 1844r.

Niespodziewanie w sukurs miastu przyszła decyzja władz państwowych o budowie linii kolejowej mającej łączyć Berlin ze wschodnimi prowincjami Prus. Z trzech przedstawionych ministerstwu koncepcji budowy połączenia Berlin-Królewiec wybrano tę, która zakładała, że będzie ono biegło z Gorzowa północnym brzegiem Noteci. Linia kolejowa miała zatem przechodzić przez Trzciankę.

Budowa drogi żelaznej zbiegła się z ogólnoeuropejskimi niepokojami na tle społecznym i narodowościowym, zwanymi Wiosną Ludów. W Trzciance do pierwszych protestów doszło już w marcu 1848r. Ich podłożem była zapewne trudna sytuacja ekonomiczna mieszkańców. Kwestie narodowe miały w przypadku Trzcianki, inaczej zresztą niż w Czarnkowie, raczej znaczenie drugorzędne. Świadczy o tym fakt ewakuacji władz landrackich z Czarnkowa właśnie do Trzcianki, gdzie nie miało im grozić polskie powstanie, które ogarnęło wówczas znaczną część Księstwa Poznańskiego. Jednak celem zapobieżenia rozruchom ulicznym powołano do życia straż obywatelską. Jej oznaką stał się cylinder z czerwoną kokardą. Do stałej czujności zmobilizowano też bractwo kurkowe. O nastrojach narodowych panujących wówczas w Trzciance świadczy fakt, że mieszkańcy oficjalnie protestowali przeciw polskim wichrzycielom. Wiosną 1848r. rewolucja rozlała się na pozostałe prowincje Prus. Władze centralne postanowiły wykorzystać budowę Kolei Wschodniej do rozładowania nastrojów rewolucyjnych w Berlinie, wysyłając tamtejszych robotników do pracy przy tej inwestycji. Pierwsze transporty berlińczyków przybyły w okolice Łokacza [miejscowość Krzyż jeszcze nie istniała] w 26 czerwca 1848 r. Do września tego roku przywieziono z głębi Niemiec na plac budowy około 1300 osób, z czego niemal 500 było rodowitymi berlińczykami. Znajdowali się wśród nich przedstawiciele najróżniejszych zawodów: drukarze, malarze, grawerzy, kupcy a nawet literaci. Praca na budowie była niezmiernie wyczerpująca. Jak donosiła Gazeta Bydgoska z 7 VII 1848r. : Robotnicy pracują od 6 rano, z dwugodzinną przerwą obiadową, do 18 wieczorem.  Ponadto odbywała się ona pod więziennym niemal rygorem: Zatargi są usuwane poprzez przekonywanie o ich niesłuszności, lub poprzez energiczne wkraczanie strażników lub wojska […] pisała ta sama gazeta. Rzeczywiście, skąd inąd wiemy, że dla zabezpieczenia przed wybuchem rewolucyjnym budowę ochraniała kompania IX pułku piechoty ze Szczecina, rozlokowana w Wieleniu, oraz kilka szwadronów ułanów skierowanych do Trzcianki. Mimo tego od 9 do 28 lipca tego roku trwały niepokoje wśród robotników sprowadzonych na budowę. Być może w jakiś sposób prowokowali je także miejscowi mieszkańcy, którzy wobec znacznego bezrobocia sami liczyli na zatrudnienie przy tej budowie, a interwencje tak landratów jak i rejencji u władz centralnych nie przyniosły rezultatu. W tym czasie Trzciance umieszczono siedzibę Biura Budowlanego Kolei Wschodniej, którą w rok później przeniesiono do Bydgoszczy. Paradoksalnie wydarzenia Wiosny Ludów przyspieszyły budowę Kolei Wschodniej. Linię kolejową na odcinku Krzyż-Bydgoszcz uruchomiono 25 VII 1851r. Zainaugurował ją przejazd króla Prus – Fryderyka Wilhelma IV wraz małżonką.Wszystkie stacje, przez które przejeżdżał ów pociąg specjalny były uroczyście udekorowane, a mieszkańcy miejscowości, w pobliżu których miał przejeżdżać tłumnie wylegli na pola przylegające do torów by podziwiać owo niezwykłe widowisko.

Kolej WschodniaKolej miała istotne znaczenie dla rozwoju trzcianeckiej gospodarki. Z jednej strony ułatwiła transport produkowanych tu towarów do odległych ośrodków, z drugiej zaś przyspieszyła postęp technologiczny umożliwiając przywóz ciężkich elementów maszyn parowych niezbędnych do uruchomienia fabryk. Jednocześnie dzięki budowie szosy łączącej Czarnków z Wałczem (1847) oraz bliskości portu rzecznego w Czarnkowie stała się Trzcianka węzłem komunikacyjnym o istotnym znaczeniu dla regionu.  O tym, jakie znaczenie miała wówczas trzcianecka kolej pokazuje statystyka z 1853r.: do miasta pociągami przyjechało 7500 podróżnych, wyjechało zaś 7300, a łączna waga przewiezionych towarów wahała się od 23 000 cetnarów do niemal 40 000 cetnarów (od ok. 1200 do 2060 ton) i to przy czterech kursach pociągów dziennie. Nic więc dziwnego, że miejscowe władze podjęły inicjatywę rozbudowy tego węzła. Pod koniec XIXw. władze Trzcianki zaproponowały budowę linii kolejowej mającej łączyć Czarnków z Wałczem, w Trzciance przecinającej nitkę Kolei Wschodniej. Mimo, iż zainteresowanie projektem wyraziły władze powiatu wałeckiego, pomysł upadł, ze względu na wysokie koszta. Być może w związku z uruchomieniem kolei pozostaje założenie fabryki macy, które datuje się na lata pięćdziesiąte XIXw., w tym samym czasie umacnia się przetwórstwo tytoniu- powstaje firma Eppstein, Levy i Willy, która w początkach XXw. będzie należała do sześciu największych w Cesarstwie Niemieckim. Wzrosła też ranga fabryki macy, która osiągnęła status najważniejszego tego typu zakładu na niemieckim wschodzie, a jej wyroby trafiały aż do Australii. Jak już wspomniano kolej umożliwiła sprowadzanie ciężkich maszyn na potrzeby fabry.k Pierwszą maszynę parową przywiózł do Trzcianki Ludwik Spude na potrzeby uruchamianej odlewni żeliwa. Jak pisała Emmelline Stegmann zakład Spudego był tym, którego gwizdek maszyny wezwał rzemieślników i robotników do pracy. Niestety zakład upadł już w 1875r. na skutek strajku robotników. Próby modernizacji technologii produkcji podjęli także miejscowi sukiennicy. W 1855 r. podjęli oni, przy wsparciu finansowym władz centralnych budowę nowoczesnej przędzalni.Nie zapobiegło to jednak upadkowi tego rzemiosła. W 1877 cech sukienników odsprzedał ją Ludwigowi Wiese, ten zaś zamknął zakład w we wrześniu 1880r. W końcu, w 1888 r. sukiennicy podjęli decyzję o samorozwiązaniu cechu. W ten sposób upadła gałąź rzemiosła, która długo wywierała wpływ na charakter miejscowości. Tymczasem w miejscu sukiennictwa wyrastać zaczęła nowa gałąź przemysłu, która miała stać się siłą pociągową trzcianecMax Zindlerkiej gospodarki. Jak już wspomniano, w I połowie XIXw. rozwijać się zaczęły w Trzciance zakłady stolarskie, co było związane z budową drewnianych narzędzi do warsztatów sukienniczych. Mimo upadku sukiennictwa branża ta okazała się rozwojowa, a stolarze z budowy krosien przestawili się szybko na produkcję mebli. Ułatwiało ją korzystne, śródleśne, położenie miejscowości. Co więcej, producenci mebli okazali się bardziej czuli na nowinki technologiczne, z czasem przekształcając swe rzemieślnicze zakłady w zmechanizowane fabryki. Już w 1894r. Rudolf Bunk jako pierwszy producent mebli wyposażył swój zakład w maszynę parową. W ten sposób Trzcianka stała się ośrodkiem przemysłu drzewnego. W II połowie XIXw. oprócz zakładów produkujących meble uruchomiano w mieście kilka tartaków (ich właścicielami byli Zindler, Herrmann, Gebhardt, Korehnke, Levy i Oberlander). Obsługiwały one głównie dostawy drewna z zagranicy, przede wszystkim z Kongresówki. Posiadacz jednego z nich, Max Zindler, przy okazji właściciel majątku w Nowej Wsi, był od 1903r. posłem do Reichstagu z ramienia konserwatystów. Wreszcie w 1906r. powstała w Trzciance wytwórnia cegły silikatowej, działająca tu aż do 1945r. W ten sposób ukształtował się profil gospodarczy miejscowości.

 Ponieważ intensywny rozwój przedsiębiorstw wymagał większej ilości pieniędzy, o których zdobycie pojedynczym osobom było trudno, z inicjatywy mieszkańców powstało w Trzciance Towarzystwo Zaliczkowe (Vorschussverein). Jego fundusze miały umożliwić finansowanie handlu i przemysłu, w tym mechanizację miejscowych przedsiębiorstw. Jednym z inicjatorów założenia tej swoistej spółdzielni był szewc Stegemann, a pierwszym przewodniczącym nauczyciel Trippensee. By zostać członkiem Towarzystwa należało wnieść wkład własny w wysokości 10 srebrnych groszy. Towarzystwo, które w momencie założenia miało 29 członków, już w 1874 r. liczyło ponad 700 udziałowców. Początkowo mieściło się ono w niewielkim kantorze, ale w 1907 r. wybudowało okazały gmach, powiększony po raz kolejny w roku 1922 (w jego części mieści się dziś Zespół Szkół Technicznych), a w latach czterdziestych XXw. przeniosło się do jednej z kamienic przy rynku. Towarzystwo Zaliczkowe  aż do początków XXw. było jedyną lokalną instytucją finansową w Trzciance. Dopiero około 1910r. powstała Miejska Kasa Oszczędności, zajmująca się podobną działalnością.

Rozwój gospodarczy pozwolił miastu na poczynienie istotnych inwestycji. Wspomniano już, że w 1854r.Pomnik bohateróKw wojny francusko-pruskiej miasto zakupiło budynek z przeznaczeniem na ratusz. W 1908r. został on rozbudowany [dobudowano skrzydło od strony szpitala], przyjmując dzisiejszy kształt. W 1875 r. uruchomiono naftowe latarnie uliczne, a w 1884r. zaczęto brukowanie ulic. Inwestycja ta trwała do 1886r., a pochłonęła ogromną sumę 33 000 marek. Na przełomie XIX i XXw. z reparacji po wojnie francusko-pruskiej wystawiono istniejący po dziś dzień gmach poczty, zaś około 1900 r. założono miejskie rzeźnię i elektrownię. Inwestycje te spowodowały skok cywilizacyjny Trzcianki, która z "drewnianego miasteczka" stała się nowoczesną miejscowością. Pojawiłą sie również lokalna prasa: od 1853 do 1853 Trzciance zaczęto wydawano pierwszą gazetę powiatową, a od 1880 r. ukazywać się zaczęła pierwsza gazeta miejska - Schönlanker Zeitung. Ukoronowaniem procesu modernizacji było pojawienie się w przestrzeni miejskiej elementów wcześniej niespotykanych: pomników. Po serii zwycięskich wojen prowadzących do Zjednoczenia Niemiec   u zbiegu dawnych ulic Dworowej i Bismarcka (w miejscu dzisiejszego kamienia upamiętniającego budowniczych Trzcianki) postawiono pomnik upamiętniający to wydarzenie. Nieco później z inicjatywy Towarzystwa Gimnastycznego (Turnier Verein), na dzisiejszym placu Sienkiewicza wzniesiono drewniany pomnik Friedricha Ludwika Jahna dłuta miejscowego stolarza i rzeźbiarza Nuczkowskiego. Tak jak pierwszy z monumentów istniał do 1945 r. (a właściwie nawet dłużej, bowiem orzeł wieńczący ów pomnik stał się następnie elementem założenia mającego upamiętniać żołnierzy radzieckich którzy zginęli w okolicach Trzcianki), tak drugi przetrwał zaledwie kilkadziesiąt lat i, ze względu na zły stan techniczny, został w 1901r. zlikwidowany. Jednocześnie między 1895 a 1910 liczba mieszkańców wzrosła o 60 %. Nawet wliczając w to mieszkańców włączonej do miasta wsi, przyrost jest imponujący

Gustav Rosentreter, zasłużony pedagog, działacz Towarzystwa Śpiewaczego, Honorowy Obywatel Trzcianki, fot. ze zbiorów Kreisarchiv Nordfriesland w HusumWraz z poprawą sytuacji gospodarczej miasta pojawiać się w nim zaczęły różne organizacje społeczne. Prócz stowarzyszeń religijnych powstawały związki mające propagować najróżniejsze formy aktywności. Już w 1846r. powstało kółko śpiewacze, które dało początek kilku stowarzyszeniom tego typu działającym później w mieście. W latach siedemdziesiątych XIXw. założono z kolei Towarzystwo Gimnastyczne, działające aż do 1945r. Mniej więcej równocześnie doszło do reaktywacji bractwa kurkowego. Jak się wydaje to aktywne jeszcze w latach czterdziestych owego stulecia stowarzyszenie, mogące się poszczycić znacznymi sukcesami (nagroda na konkursie strzeleckim w 1831r. mającym miejsce przed królewskim obliczem), w okresie późniejszym zawiesiło działalność. Odnowione bractwo otrzymało od cesarza własny herb, nawiązujący do miejskiego znaku: był nim złoty ciołek na czarnym tle. Z kolei w latach dziewięćdziesiątych powstał pierwszy trzcianecki klub rowerowy. Oczywiście nie wszystkie z powstających wówczas stowarzyszeń miały na celu propagowanie różnych form kultury fizycznej. Zupełnie innego typu działalność prowadziła założona w 1889r. ochotnicza straż pożarna, która oprócz walki z różnego rodzaju zagrożeniami organizowała również życie towarzyskie swych członków. Powstałe dwadzieścia lat wcześniej Ojczyźniane Towarzystwo Kobiet. Zajmowało się ono pomocą ubogim, a w okresie późniejszym prowadziło własne przedszkole.

Rozwój przemysłu, oprócz pozytywnego wpływu na sytuację gospodarczą miejscowości, spowodował też skutki negatywne. Należało do nich rozwarstwienie ekonomiczne społeczności miejskiej. Oprócz zamożnych fabrykantów, czy średniozamożnych rzemieślników i inteligentów, pojawiła się w mieście rzesza słabo opłacanych robotników. Ich zarobki były znacznie niższe niż w większych miastach czy w analogicznych zakładach na zachodzie Rzeszy. Zatrudnione w fabrykach tytoniowych kobiety zarabiały przy tym połowę męskiej stawki. Według regulaminu trzcianeckiej fabryki mebli Brunona Paxa (z 1897 r. Fabryka mieściła się na dzisiejszym osiedlu Kasprowicza) czas pracy robotnika wynosił dziennie 10 godzin i 45 minut. Pracę rozpoczynano o 6 rano, a kończono o 19, z półgodziną przerwą śniadaniową o 8, półtoragodzinną obiadową o 12 oraz piętnastominutową przerwą o 16 na podwieczorek. Nie może więc dziwić, że ta część społeczeństwa miejskiego była otwarta na propozycje socjalistów. Nic też dziwnego, że przez miasto przetaczały się raz na jakiś czas fale strajków i manifestacji. Pierwszy strajk miał miejsce już w 1875 r. Doprowadził on do upadku odlewni żeliwa należącej do Ludwika Spudego. W 1904 r. przez cztery miesiące strajkowały pracownice trzcianeckich zakładów tytoniowych, które postulowały podwyżkę płac. Protest zakończył się niepowodzeniem. W latach 1905-1914 niemal co roku wybuchały w mieście jakiś robotnicze protesty. Największe z nich miały miejsce w 1912r., kiedy to zastrajkowało prawie 250 osób, na około 550 zatrudnionych w ogarniętych niepokojami przedsiębiorstwach. Jednocześnie już od 1894r. pracownicy trzcianeckich fabryk starali się obchodzić święto pracy (1 maja). Z reguły nie byłyo to tolerowane przez władze. Planowanej na maj 1910r. manifestacji władze zakazały, a w roku następnym policja rozpędziła uczestników pochodu. Warto może wspomnieć, że wówczas jego trasa prowadziła aż do Radolina.

Koniec XIXw. to równocześnie koniec epoki Matzky’ego. Po trwającej bez mała sześćdziesiat lat służbie, pierwszego października 1895 został on emerytowany. Mimo tego jeszcze trzy kolejne miesiące sprawował funkcję burmistrzaBurmistrz Trzcianki Emil Rentel komisarycznego. Zmarł w miesiąc po ostatecznym ustępieniu z urzędu, 8 lutego 1896r. Następcą Matzky'ego został pochodzący z Berlina, Oskar Lessing. Jego czteroletnie rządy nie zapisały się w dziejach miasta niczym szczególnym. Warto odnotować jednak, że miasto po raz kolejny zmieniło wówczas statut, powiększając personel magistratu z 4 do sześciu osób, a ilość radnych z 9 do 18 (po 1919r. do 24). W czasach Lessinga doszło także do pierwszej numeracji domostw w Trzciance. Oskar Lessing zmarł 7 lipca 1900r. W listopadzie zaś zastąpił go Emil Rentel, sprawujący analogiczny urząd w Pillkallen (dziś Dobrowolsk w Obwodzie Kaliningradzkim). Jednak i jego kadencja okazała się niespodziewanie krótka. Burmistrz Rentel zmarł w Trzciance 31 stycznia 1910r. W pierwszym miesiącu sprawowania przezeń urzędu doszło do zakończenia inwestycji rozpoczętej jeszcze za poprzednika. Nastąpiło bowiem otwarcie miejskiej elektrowni oraz miejskiej rzeźni.  Dla miasta szczególne znaczenia miało głównie pierwsze z przedsiębiorstw. Pozwoliło on na elektryfikację oświetlenia oraz uruchomienia elektrycznych maszyn w niektórych przedsiębiorstwach. W przeciągu ośmiu lat po śmierci Matzky'ego, wypełnionych kadencjami burmistrzów Lessinga i Rentela ilość mieszkańców miasta niemalże podwoiła się: z 4400 w 1895r. do 7850 w roku 1910. Wzrost liczby mieszkańców miasta spowodowany był z jednej strony włączeniem w jego granice obszarów wiejskich (1905r.) ale też, a może przede wszystkim, intensywnym rozwojem przemysłu.

Trzcianka przełomu stuleci stała się lokalnym ośrodkiem kulturalnym. Działało tu kilka szkół prywatnych i komunalnych różnego szczebla, a w 1908 r. założono Niemieckie Towarzystwo Sztuki i Nauki (Deutsche Gesellschaft für Künst und Wissenschaft), mające ułatwić mieszkańcom kontakt tak z nauką jak i sztuką. Jego uruchomienie zbiegło się chyba nieprzypadkowo, z otwarciem w Trzciance szkoły realnej, która z czasem uzyskała uprawnienia do wydawania świadectw dojrzałości. Co ciekawe, szkoła ta wydawała jako ząłączniki do corocznych sprawozdań ze swej działalności rozprawy naukowe własnych pracowników. Na polu kultury intensywnie działało też  Towarzystwo Śpiewacze, istniejące od 1846r. Na przełomie wieków organizowało ono konkursy, w których uczestniczyli śpiewacy z różnych powiatów Prowincji Poznańskiej.

 Następcą burmistrza Rentela został Erich Froese, wcześniej pełniący analogiczny urząd w Kcyni. Kontynuował on politykę swych poprzedników, stawiając na rozwój gospodarczy miejscowości. W 1912 r. utworzona została miejska kasa oszczędnościowa, mająca pomóc w zdobyciu kapitału na inwestycje. Nieco później, z połączenia działających w Trzciance i Wieleniu fabryk macy, powstało przedsiębiorstwo pod nazwą Zjednoczone Trzcianeckie Fabryki Macy, będące, jak już wspomniano, największą tego typu firmą na wschodnich kresach Rzeszy Niemieckiej. W związku ze zwiększeniem liczby mieszkańców podjęto w tym czasie decyzję o rozbudowie katolickiej świątyni.

Niemiecki plakat propagandowy z 1914 r.Ten pomyślny rozwój miejscowości zahamowały jednak wypadki 1914 r. 28 czerwca 1918 r. Serb, Gawriło Princip zastrzelił w Sarajewie austriackiego arcyksięcia Ferdynanda. Ponieważ za zamachem miał stać rząd Serbii miesiąc po zamachu Austro-Węgry wypowiedziały temu państwu wojnę. Zainicjowało to efekt domina. Bowiem wojna między monarchią Habsburgów i Serbią uruchomiła system sojuszy, w którym funkcjonowały oba państwa. Niepozorny początkowo konflikt ogarnął całą Europę, rozszerzając się później na kolonie i wciągając w walki państwa pozaeuropejskie. W ten sposób wybuchła I wojna światowa.

W Trzciance mobilizację ogłoszono 1 sierpnia 1914r. Do armii pruskiej zostało wcielonych 750 mieszkających rezerwistów, w tym urzędujący burmistrz Froese. Odtąd, aż do powrotu Froesego z francuskiej niewoli jego obowiązki pełnili burmistrzowie komisaryczni: rajca Wieczorek, radca prawny Ascher, dr Witte i znów Ascher. Nowe władze miasta, w porozumieniu z Ojczyźnianym Towarzystwem Kobiet przygotwały 5 lazaretów. Służyli w nich miejscowi członkowie Ochotniczej Kolumny Stanitarnej (Freiwillige Sanitaetskolonne).

Mimo wybuchu wojPieniądz zastęczy Trzcianki, emisja z 1914r.ny starano się kontynuować rozpoczęte inwestycje. W latach 1914-1916 wybudowano kościół katolicki, choć wyposażanie jego wnętrza trwało do 1918r. Rok później podjęto budowę nowej szkoły ewangelickiej. Budynek ten powstał przy placu Matzky;ego [dziś Sienkiewicza] i pełni swe funkcjie po dziś dzień. Jednak przedłużający się konflikt powodował też zjawiska niekorzystne: wzrost cen, braki niektórych artykułów, czy wreszcie niedostatek pieniądza zdawkowego. By zaradzić temu ostatniemu władze miasta i Towarzystwo Zaliczkowe rozpoczęły  emisję pieniądza zastępczego. Pierwsze banknoty, o nominale 50 fenigów i 1 marki datowane są na 8 sierpnia 1914r.

Udział w I wojnie światowej był dla niemieckiego społeczeństwa ogromnym obciążeniem. Stąd też kapitulację Rzeszy, złożoną 7 listopada 1918r., przyjęto z niedowierzaniem. Tym bardziej, że cały czas w rękach niemieckich znajdowały się ogromne połacie dawnej Rosji. Zakończenie wojny na froncie zachodnim nie zakończyło jednak działań zbrojnych w Niemczech. Jeszcze w listopadzie 1918r. wybuchła w Berlinie rewolucja, która doprowadziła do upadku monarchii. Pozostawała ona w związku z radykalizacją nastrojów. Zubożałe społeczeństwo z ciekawością przysłuchiwało się informacjom o walkom rewolucyjnym toczonym w  Rosji i postępach tworzonej tam władzy ludowej. Na ziemach byłej Rzeszy powstawać zaczęły, znane tekże z Rosji Rady Robotniczo-Żołnierskie, w skład których, oprócz miejscowych robotników, wchodzili także powracający z frontu weterani. Często należeli do nich również Polacy. W owym czasie na terenie Niemiec zaistniała swego rodzaju dwuwładza: oprócz administracji państwowej wpływ na decyzje dotyczące lokalnych społeczności zyskały, pochodzące ze społecznego wyboru i często rewolucyjne, Rady.

W Trzciance Rada Żołnierska ukonstytuowała się już 14 listopada 1918r. i funkcjonowała do marca 1919r. Nie miała jednak ona, jak i pozostałe Rady w Wielkopolsce, charakteru rewolucyjnego. Nie wykazywała się też większą aktywnością. Jej członkowie dali się podporządkować państwowej administracji i ta prozwiązałą ową instytucję

Oprócz działalności socjalistów, w końcowym okresie Wielkiej Wojny widoczna była aktywizacja mieszkających w granicach Prus Polaków. Obok Rad Robotniczo-Żołnierskich powstawać zaczęły Rady Ludowe, inaczej niż te pierwsze, mające polski, narodowy, charakter. Były one ekspozyturami działającej od 1916r., początkowo w konspiracji, Naczelnej Rady Ludowej. Był to polski rząd dla ziem pruskiego zaboru. W Czarnkowie Rada Ludowa ukonstytuowała się 13 listopada 1918 r. Nie mamy informacji o powstaniu takiej instytucji w Trzciance. Wynikało to nie tyle z powodów ewentualnego zagrożenia przez Niemców – władze rejencji bydgoskiej zalecały daleko idąca tolerancję wobec poczynań Polaków,-ile z niewielkiej ilości osób deklarujących polską narodowość zamieszkałych w północnej, zanoteckiej, części powiatu czarnkowskiego w tym i w Trzciance. Tymczasem wielkopolskie Rady Ludowe, mimo początkowo pokojowego nastawienia, oprócz współpracy w zarządzaniu miejscowościami prowadziły przygotowania do podjęcia akcji zbrojnej. Iskrą, która wywołała wybuch powstania wielkopolskiego, była wizyta Ignacego Paderewskiego w Poznaniu, 27 grudnia 1918 r. W okolice Trzcianki powstanie dotarło w początkach stycznia 1919 r.: Czwartego stycznia powstańcy za pomoca fortelu opanowali Czarnków. Stacjonujący tam 140 osobowy oddział Grenzschutzu został rozbrojony, po czym puszczony wolno. Niemieccy żołnierze skierowali się w stronę Trzcianki i Piły. W Trzciance ogłoszono stan oblężenia. Wkrótce Polacy mieszkający w południowej części powiatu czarnkowskiego wystawili dobrze uzbrojony oddział liczący 1500 żołnierzy. Wykorzystując zaangażowanie sił powstańczych z Czarnkowa w walkach o Chodzież, stacjonujące w Trzciance oddziały niemieckie przeprowadziły ósmego stycznia, zakończoną niepowodzeniem, próbę odzyskania tej miejscowości. Warto w tym miejscu odnotować, że w tym trudnym dla regionu okresie władze obu miast: Czarnkowa i Trzcianki wykazały się poszanowaniem wzajemnych aspiracji oraz dużą troską o powierzonych sobie obywateli. Po nieudanym dla Niemców szturmie na Czarnków, 11 stycznia w tzw. Czerwonym Domku, położonym w pobliżu mostu na Noteci, doszło do spotkania powstańczych władz Czarnkowa i przedstawicieli społeczności niemieckiej (w tym burmistrza Trzcianki i adwokat z Czarnkowa), co ciekawe zamieszkującej obie strony rzeki. Negocjacje te zainicjaował właściciel zamku w Goraju, hrabia Hochberg. Obrady zakończyły się zawarciem lokalnego rozejmu, który granicę między zwaśnionymi stronami ustanawiał na Noteci. Obie strony miały się powstrzymać od działań zbrojnych oraz wycofać siły na „swój” brzeg rzeki. W obu głównycm miastach powiatu ustanowiono straż bezpieczeństwa, mająca odpowiadać za porządek na swoim terenie.

Ów lokalny rozejm przetrwał tylko dwa dni: później został unieważniony przez niemieckie dwództwo z Piły. W tym czasie Niemcy skoncentorwali znaczne siły w okolicach Wielenia, Piły i TrzPowstancy wielkopolscy i zołnierze niemieccy na moście na Noteci. Fot. ze zbiorów Muzeum Ziemi Czarnkowskiej w CZarnkowiecianki. Powstańcy zaś zalali dolinę Noteci zamykając śluzy na rzece. Jednocześnie nad Noteć przybyły wielkopolskie oddziały z Rogoźna. Jednemu z nich,  udało się nawet przeprawić w okolicach Białej na północny brzeg rzeki skąd jednak, po walkach, został wyparty (21 stycznia). Kolejny etap zmagań rozpoczął się trzeciego lutego. Działania toczyły się w okolicach Wielenia, później zaś przeniosły się w rejon Ujścia i Czarnkowa. W tym czasie dowodzone przez por. Kroopa niemieckie natarcie, które wyszło z Trzcianki zagroziło powstańczym pozycjom między Czarnkowem a Ujściem. Niemcy nie wykorzystali jednak przewgi, choć udało im się utrzymać przyczółek na „polskim” brzegu rzeki. Taki stan rzeczy usankcjonował zawarty 16 lutego rozejm w Trewirze, jako tymczasową granicę przyjmujący linię powstańczych pozycji. Ostateczny kształ polsko-niemieckiej granicy na tym odcisnku miała ustalić międzynarodowa komisja.

Według statystyk z 1900 r. (uwzględniających, co prawda, jedynie język narodowy respondentów) na terenie powiatu czarnkowskiego (w granicach sprzed 1919 r.) zaledwie 27% mieszkańców posługiwało się językiem polskim (dane za: http://www.verwaltungsgeschichte.de/fremdspr_krei.html#polnisch). Z tego większość niewPosąg Krzyżaka - symbolu niemieckiej obecności na wschodzie- na moście przy granicy polsko-niemieckiej w Wieleniu. Na cokole herb Powiatu Noteckiegoątpliwie mieszkała na terenach położonych na południe od Noteci. Według obliczeń J. Benykiewicza, opartych na niemieckich statystykach w 1910 terytorium późniejszego Powiatu Noteckiego zamieszkiwało 792 Polaków, zaś w 1919 r. mieszkało tam zaledwie 500 osób deklarujących polską narodowowość. Ów spadek liczby polskich mieszkańców ziem położonych na północ od Noteci spowodowany był niewatpliwie polaryzacją sytuacji politycznej będacą skutkiem wydarzeń przełomu 1918 i 1919r. Przywołane wyżej statystyki pokazują, że ludność polska należała na tych terenach do mniejszości. Mimo tego pierwotne ustalenia traktatu wersalskiego ustanawiały granicę polsko-niemiecką na wysokości siedmiu kilometrów na północ od linii kolejowej z Krzyża do Piły. Trzacianka zatem miałaby przypaść Polsce. Propozycja ta spowodowała oczywiście niemieckiej większości, zamieszkującej owe tereny, W protest ów włączyli się mieszkańcy Trzcianki, wysyłając do Międzynarodwej Komisji list, w którym deklarowali chęć pozostania w granicach Rzeszy Niemieckiej. W lipcu 1920 przedstawiciele mocarstw wchodzących w skład owej Komisji granicznej przjechali do miasta. Po zapoznaniu się z sytuacją na miejscu zadecydowali, że granica będzie przebiegać zgodnie z biegiem Noteci. Wśród niemieckich miszkańców tych ziem, wywołało to oczywiście radość. Niektóre polskie rodziny zdecydował się natomiast na wyjazd. Według przywołanych wyżej badań J. Benyskiwicza do 1921 z okolic Trzcianki chęć wyjazdu zgłosiło 120 osób nardowości polskiej.

Na skutek podziału dawnych Prus i przyłączenia większości terytoriów dawnej Prowincji Poznańskiej do Polski konieczna była reorganizacja reszty tych terenów, pozostających w granicach Niemiec. Z fragmentów dwóch prowincji: poznańskiej i zachodniopruskiej, utworzono w sierpniu 1919r. nową tymczasową jednostkę administracyjną o nazwie Pogranicze Poznańsko-Zachodniopruskie (Westpreussisch – Posensches Grenzland).  Ów twór administracyjny w 1922 r. podniesiony został do rangi prowincji o nazwie Marchia Graniczna Poznań-Prusy Zachodnie. Składała się ona z jednej tylko rejencji pilskiej. Stolicą zarówno rejencji jak i całej prowicji została Piła. Nieco wcześniej, 15 grudnia 1919 r. z północnych, zanoteckich, części dawnych powiatów wieleńskiego, czarnkowskiego i chodzieskiego utworzono nowy powiat, tzw. powiat notecki (Netzekreis). Na jego stolicę wyznaczono Trzciankę, która już wcześniej stała się tymczasową siedzibą ewakuowanych władz powiatu wieleńskiego. Tak, jak powiat notecki przetrwał w systemie administracji do 1945r., tak prowincja o nazwie Marchia Graniczna istniała jedynie do roku 1938. Później uległa likwidacji, a jej poszczególne człony zostały włączone do najbliższych terytorialnie jednostek administracyjnych. Jedynie północna część, z powiatem noteckim, utrzymała status rejencji ze stolicą w Pile, podpoprządkowanej jednak prowincji pomorskiej.Schonlanker Tageblatt, gazeta Powiatu Noteckiego, fot. ze zbiorów Kreisarchiv Nordfriesland w Husum

Okres, kiedy Trzcianka była siedzibą władz powiatu noteckiego był czasem intensywnego rozwoju miasta. Podniesienie miejscowości do rangi miasta powiatowego (w 1936r.  otrzymało nawet od nadprezydenta prowincji Marchia Graniczna i Brandenburgia dokument nadający mu oficjalny tytuł miasta powiatowego - Kreisstadt), a także przygraniczne położenie spowodowało konieczność uruchomienia w nim nowych urzędów. To zaś wiązało się z napływem kadry urzędniczej, dla której potrzebne były odpowienie budynki urzędowe i mieszkania. Powodowało to również wzrost koniunktury tak w zakresie budownictwa jak i usług. Powstawały wówczas całe nowe kwartały miszkalne opracowano także plan przestrzennego rozwoju miasta na najbliższe lata. Na potrzeby nowych urzędów już w latach 1921-1922 wnziesiono budynek starostwa powiatowego [po wojnie dom dziecka], a w latach następnych pobudowano siedzby kolejnych powiatowych instytucji: Urzędu Katastralnego, Urzędu Finansowego i Celnego, Powiatowej Kasy Oszczędnościowej, Urzędu Szkolnego a wreszcie samych szkół. Pod opieką władz powiatowych pozostawało też trzcianeckie muzeum. Ukoronowaniem procesu kształtowania się powiatu było nadanie mu osobnego herbu. Zaprojektował go berliński designer i grafik Paul Winkler-Leers, a decyzja o jego akceptacji przez władze wyższego szczebla zapadła 9 lipca 1928 r. Znak ten przedstawiał godło będące połączeniem znaków Prowincji Poznańskiej i Prus Zachodnich skwadrowane ze srebrną wstęgą w skos.Jedna z i westycji miejskich: kąpielsiko nad jeziorem Sarcz. Fot. ze zbiorów Kresiarchiv Nordfriesland w Husum

Z ważniejszych inwestycji miejskich tego okresu trzeba wymienić rozbudowę elektrowni miejskiej [1926] oraz podłączenie miejscowości do elektrycznej sieci pozamiejskiej. W 1930 r. do sieci elektrycznej, zasilanej z obu źródeł podlączonych było 650 domostw z 2000 odbiorców i 650 urządzeń elektrycznych. W tym samym czasie uruchomione zostały miejskie wodociągi oraz częściowo skanalizowano miasto. Nieco wcześniej przebudowano i powiększono budynek szpitala, tak, że dysponował on 65 łóżkami.

Także władze państwowe dbały, żeby położone na kresach Rzeszy, tuż przy granicy z Polską, miasteczko odpowiednio się prezentowało i rozwijało. Stąd próby zaszczepienia w Trzciance nowych gałęzi przemysłu. Zapewne z inicjatywy władz powstała fabryka dywanów, mająca nawiązywać do dawnych, sukienniczych tradycji. W latach czterdziestych z kolei do Trzcianki przeniesiona została berlińska fabryka odzieżowa Scholar.

Korzystając z dobrej koniunktury w mieście rozwijały się liczne organizacje społeczne o różnorakim charakaterze: od charytatywnych, po sportowe. Z tych pierwszych prym wiodło Ojczyźniane Towarzystwo generał Erich Ludendorff wizytujący trzcianecki Stalhelm, 1925r., fot. ze zbiorów Kreisarchiv Nordfroesland w HusumKobiet z Emmeline Stegmann na czele. Organizacji sportowych było znacznie więcej. Oprócz klubu „Hellas 1919”, prowadzącego - co było jeszcze nowością –sekcję piłkarską, przez jakiś czas funkcjonował klub „Preussen”, a Towarzystwo Gimnastyczne, przy którym w pocz. XXw. uruchomiono sekcję kobiecą, miało jeszcze dziewiętnastowieczne korzenie. A to przecież nie wszystko: były kluby żeglarskie, wioślarskie, tenisowe… Niewątpliwie największym osiągnieciem „trzcianeckiego” sportu były medale Gerharda Stoecka, zdobyte przezeń na berlińskiej Olimpiadzie w 1936r. Oprócz tego w mieście działały też organizacje paramilitarne, w tym Stalhelm.

 Tymczasem w politycznym świecie ówczesnych Niemiec pojawiła się nowa siła: założone przez Adolfa Hitlera NSDAP. Partia, wykorzystując kryzys gospodarczy parła do zdobycia władzy. Osiągnęła to w 1933 r. Jak pokazują statystyki licznych zwolenników miała również na terenie Powiatu Noteckiego. W wyborach do Reichstagu z 1933 r. na 24 000 oddanych na terenie powiatu głosów, NSDAP uzyskałPieczęć trzcianeckiego urzędu satnu Cywilnego, po lata czterdzieste. Fot. ze zbiorów M. Hlebionkaa niemal 16 000. Zajmująca drugie miejsce partia socjalistyczna (SPD) uzyskała jedynie nieco ponad 2000 głosów. Dysproporcja między nimi była ogromna. Wzrost znaczenia NSDAP i powiązanej z nią bojówki S.A. dało się w Trzciance odczuć już wcześniej. Niemieccy badacze przywołują epizod z ok. 1930 r., kiedy to w mieście S.A. pobiło dwóch mężczyzn, stojących zbyt blisko nazistów. Jak się wydaje, agresja hitlerowców skoncentrowała się na ludności żydowskiej. Doskonale ilustruje to, przywoływany w literaturze przypadek urzędniczki pocztowej z Trzcianki, pozostającej w związku z żydowskim kupcem. Po zwycięstwie faszystów, w 1933 r. do ich mieszkania wtargnął oddział S.A., wywlókł ich na ulice, odarł z odzieży, po czym pDodatek do gazet powiatowych dotyczący mody. Lata 30. Fot. ze zbiorów Kresiarchiv Nordfriesland w Husumopędził ulicami miasta z zawieszonymi na szyi tablicami, informującymi, że dopuścili się oni zanieczyszczenia rasy. Gehenna tej pary trwała aż do wieczora, a zakończyła się pod budynkiem kina.

W 1938 r. spłonęła trzcianecka synagoga, a większość mieszkających w mieście Żydów została wysiedlona. Mimo tego urzędowe statystyki notują na terenie Powiatu Noteckiego jeszcze w 1939 r. ponad setkę osób przyznających się do narodowości żydowskiej.

Wybuch wojny polsko-niemieckiej, mimo pogranicznego położenia, nie spowodował istotniejszych zmian w życiu miasta. Późnym latem 1939r. przeciągały przez Trzciankę jednostki Wehrmachtu. Być może jakimś echem odbiły się też trzydniowe walki o sąsiedni Czarnków. Ale aż do 1943 r. samo miasto nie zostało bezpośrednio dotknięte skutkami konfliktu. Co innego jego mieszkańcy, których bliscy od 1939 r. walczyli i ginęli na różnych frontach. Świadectwem niemieckiej przewagi zdawali się być pochodzący z Polski robotnicy, często przymusowi, oraz kolumny jeńców wojennych, które raz na jakiś czas przechodziły przez Trzciankę. W pochodzącej z tego czasu dokumentacji miejskiej zachowały się fragmenty pamiętnika angielskiego żołnierza, który w tych okolicach podjął próbę ucieczki. Został jednak złapany i osadzony w trzcianeckim areszcie.Oddziały Wehrmachtu na trzcianeckim rynku, 30/31 sierpnia 1938r., Fot. ze zbiorów T. Jurczyka W dostępnym fragmencie diariusza, wspomina on, że w czasie pobytu w Trzciance mógł najeść się do syta, a konkaty z nim miejscowe władze utrzymywały za pośrednictwem jakiegoś ucznia, który nieźle posługiwał się językiem angielskim. Jeszcze w grudniu 1943 r. koncertowała w mieście orkiestra symfoniczna z Bochum, a tereny Netzekreis zostały wyznaczone jako miejsce ewakuacji niemieckiego zbioru samolotów z zagrożonego bombardowaniami Berlina.

Ale w tym samym czasie w mieście schronienie znalazło 700 Niemców bałkańskich, których zakwaterowano w barakach położonych w pobliżu stadionu miejskiego. W lipcu 1943r. ewakuowano do trzcianki z bombardowanego przez aliantów Bochum uczniów dwóch publicznych szkół. Stworzyło to ogromne problemy kwaterynkowe, bowiem dzieciom towarzyszyły ich matki. Łącznie z zagłębia Ruhry przybyło do miasta ponad 500 osób. Nie może więc dziwić, że ilość osób zamieszujących wówczas Trzciankę przekroczyła 10 000.

Miejski stadion, fot. ze zbiorów Kreisarchiv Nordfriesland w HusumTymczasem front wschodni zbliżał się nieubłaganie. W 1944 r. miejscowe szkoły zostały zamienione na szpitale polowe, a w połowie tego roku kobiety z Trzcianki zostały wysłane do budowy umocnień w okolicach Jastrowia. Jednocześnie trwały prace nad umacnianiem dawnej granicy niemiecko-polskiej. Jedna z linii obrony, tzw. linia Blüchera biegła w pobliżu trzcianki: wzdłuż Gwdy i dalej od jej ujścia do Noteci wzdłuż biegu tej rzeki.  Doskonale zachowane ich pozostałości oglądać można na skarpie pradoliny Noteci w okolicach Białej, Radolina i Radolinka. Zimą 1944r. przez miasto ciągneły kolumny uchodźców z Kraju Warty przerażonych wiadomościami o zbliżaniu się Armii Czerwonej. Wkrótce front wschodni przekroczył Wisłę i parł dalej ku zachodowi.

Rok 1945

Najbardziej dramatyczny i bogaty w wydarzenia rok w historii Trzcianki rozpoczął się raczej spokojnie. Mieszkańcy nie spodziewali się szybkich i gwałtownych zmian. Front w początkach stycznia oddalony był o kilkaset kilometrów, a w mieście życie toczyło się w miarę normalnie. Dopiero początek ofensywy wojsk radzieckich od 21 I rozpoczął lawinowe przyspieszenie faktów.

W kierunku Trzcianki przesuwać się zaczął z ogromną szybkością 1 Front Białoruski. Niemcy mieli się tu bronić siłami Grupy Armii „Wisła”, wykorzystując naturalne przeszkody i umocnienia Wału Pomorskiego. W naszej najbliższej okolicy pas niemieckich umocnień od Krzyża do Piły (zamienionej w twierdzę) szedł doliną Noteci, przez Białą, Radolin i Kuźnicę Czarnkowską.

Od 20 I zaczęto przygotowywać w Powiecie Noteckim ewakuację. Plany zakładały całkowite wysiedlenie ludności cywilnej w okolice Szczecina. Z Trzcianki dotarło tam ostatecznie kilkanaście osób. Jeszcze 25 I przebywał w Trzciance gauleiter NSDAP i wygłosił w ratuszu uspakajające przemówienie do mieszkańców. Trzcianka nie była w planach niemieckich wyznaczona do jakieś szczególnej obrony, nie dziwi więc fakt, że samego miasta miała bronić tylko grupa 50 żołnierzy, w większości rekonwalescentów miejscowych szpitali polowych.

Ostatni numer trzcianeckiej gazety powiatowej z 26 stycznia 1945r. Fot. ze zbiorów Kreisarchiv Nordfriesland w HusumZupełnie niespodziewanie 26 I po południu sześć sowieckich czołgów pojawiło się na szosie od strony zajętego dzień wcześniej Czarnkowa. Wcześniej, o 10 rano, grupa 40 czołgów przekroczyła dawną granicę polsko – niemiecką po zbudowanym moście pontonowym na Noteci i pognała w kierunku Kuźnicy Żelichowskiej. W czasie tego wypadu Rosjanie stracili 4 czołgi. Drugi mniejszy rajd pancerny wyruszył w kierunku Trzcianki około godziny 15.  Wywiązała się walka, w której czołgi ostrzelały stację kolejową, jeden z nich został zniszczony, pozostałe zaś zawróciły. Według niemieckich relacji wybuchła wtedy w mieście panika i gwałtowna, bezwładna czasami ewakuacja. Droga kolejowa została jednak odcięta. Pociąg z ewakuowanymi z miasta cywilami wyjechał wprawdzie ze stacji, ale musiał zawrócić w okolicach Siedliska, gdyż tory były dalej zniszczone. Pozostała tylko ucieczka piesza, konna lub samochodowa na północny zachód. Pogoda była silnie niekorzystna (mrozy do  -20º), nie dziwią więc dramatyczne relacje np. o śmierci 41 dzieci z domu małego dziecka podczas tej ucieczki. Większość prób zakończyło się zresztą niepowodzeniem. Armia Radziecka zatrzymała najliczniejszą pieszą ucieczkę mieszkańców Trzcianki na szosie w okolicach Dębogóry.

Wtedy też pojawił się pomysł poddania miasta. Burmistrz Erich Froese w towarzystwie byłego członka socjaldemokratów niemieckich, robotnika Paula Plumbauma udał się w kierunku Czarnkowa na rozmowy w sprawie kapitulacji. Po dotarciu na miejsce Plumbaum został rozstrzelany.

27 I wzmocnione oddziały radzieckie znowu podeszły do miasta. Atakowały ją dwie brygady gwardyjskie (33 piechoty i 47 pancerna) pod dowództwem półkowników Pawła Szamardina i Mikołaja Kopyłowa oraz 668 pułk artylerii mjr Borysa Koczkarenki.  Rozpoczął się gwałtowny ostrzał artyleryjski Trzcianki. Mimo, że nie napotkano na większy opór, ostrzał był intensywny i długotrwały. Zniszczono lub uszkodzono wtedy ok. 30% budynków mieszkalnych, głównie w centrum. Miasto dostało się w ręce radzieckie, co następnego dnia potwierdziły saluty artyleryjskie w Moskwie. Armia Radziecka  potraktowała  Trzciankę jako zdobycz wojenną , z wszystkimi tego konsekwencjami. Decyzje polityczne co do tej ziemi, i tego konkretnego miasteczka podjęte zostaną później po konferencji jałtańskiej.

Władze radzieckie ustanawiają już w końcu stycznia Obwodową Komendanturę Wojenną . Wiemy że komendantem, prawdopodobnie drugim, został w marcu major Borys Rubcow. Początkowo w organizowaniu nowej administracji pomagał dotychczasowy burmistrz Froese Po kilku tygodniach został jednak aresztowany i wysłany do obozu na Wschód, dokąd zresztą nie dotarł,  zmarłszy po drodze. Wówczas mianowano tymczasowego burmistrza, którym został najpierw Niemiec Otto, a później Białorusin Popowicz. Cały  czas przybywają do Trzcianki żołnierze radzieccy, których będzie w maju około 500. Krótko stacjonuje w okolicach stacji kolejowej również oddział wojsk polskich. Inne, wchodzące również w skład przeprawiającej się na Pomorze II Armii Polskiej, oddziały stacjonowały także w okolicznych miejscowościach.Trzcianecki czołg, w zimowym kamuflażu, na tle zniszczonej pierzei rynku, zapewne jesień 1945. Fot. ze zbiorów Kreisarchiv Nordfriesland w Husum

Zadaniem radzieckiej komendantury wojennej było zapewnienie spokoju na tyłach frontu, ochrona linii kolejowej, zwalczanie szpiegostwa czy sabotażu, aprowizacja przechodzących wojsk, ale przede wszystkim demontaż maszyn i wszystkiego co da się wywieść w głąb ZSRR. Komendanci stawali się bowiem w imieniu Związku Radzieckiego dysponentami całego majątku państwowego i prywatnego na zarządzanym terenie.

W mieście żyło wtedy około 5 tysięcy mieszkańców, w ogromnej przewadze Niemców. Zaczyna się dla nich prawdopodobnie najgorszy okres w życiu. Na porządku dziennym były gwałty, rabunki  i  strzelanie do cywilów, którzy chcieli tego uniknąć. Po zmroku nikt rozsądny nie wychodził z domu, a życie tutaj było przeraźliwie dramatyczne. Mieszkanka Trzcianki szacuje, że do połowy lutego zastrzelono ok. 50  cywilów w mieście.

W marcu wraz z przybywaniem do Trzcianki pierwszych osadników polskich sytuacja w mieście trochę się normalizuje. Oczywiście była to normalizacja w warunkach wojny, bez prądu, kanalizacji, telefonów, z grasującymi szabrownikami i bezwzględnymi żołnierzami radzieckimi – rzeczywistą władzą w Trzciance.

Od samego początku mieszkańcy kierowani byli do prac przymusowych. Większość mężczyzn wywieziona została w pierwszych tygodniach po zdobyciu miasta do innych, większych ośrodków  (Poznań, Gorzów) na roboty. Wrócili tylko nieliczni.

Przy zrywaniu bruku na Rynku, szykowanego do pełnienia roli placu z parkiem i Mauzoleum poległych żołnierzy radzieckich, wczesną wiosną pracowały już zatem tylko kobiety. Mauzoleum zresztą było po wybudowaniu, przez pewien czas jedynym oświetlonym budynkiem w mieście, prąd czerpiąc z agregatu. Niemcy pracowali oczywiście za darmo, dostając tylko skromne racje żywnościowe (300 gram chleba na dzień)

Decyzje polityczne z Jałty, potwierdzone w sierpniu w Poczdamie przekazywały władzę nad terenami byłych ziem niemieckich do Odry i Nysy Łużyckiej polskiej administracji.

13 marca przybyły z Bydgoszczy Marceli Palinkiewicz dostaje zadanie zorganizowania Poczty Polskiej w Trzciance. Dopiero 18 kwietnia zostaje mianowany pełnomocnik rządu na obwód trzcianecki Sławomir Komarnicki, który wraz z kilkoma urzędnikami przybywa z Piły do Trzcianki, tworząc Urząd Pełnomocnika i przejmując formalnie majątek i mienie poniemieckie. Komendant przyjął go dość chłodno, żądając na wejście dokumentów z dowództwa frontu. Wcześniej, 28 marca przybywa z Czarnkowa grupa 60 milicjantów z plutonowym Bolesławem Bogaczem, aby stworzyć miejski posterunek milicji. Wraz z przybyłą 2 tygodnie później drugą grupą milicjantów, będą przez  następne kilka tygodni podlegać radzieckiemu sierżantowi Sieroginowi.

W kwietniu stworzona została przy dzisiejszej ulicy 27 stycznia placówka Państwowego Urzędu Repatriacyjnego. Czas był najwyższy, gdyż oprócz delegowanych urzędników i fachowców pojawiają w Trzciance polscy osiedleńcy. Początkowo są to Polacy za Noteci, potem pojawiają się osadnicy z dalszych terenów. W kolejnych miesiącach przybywać będą repatrianci z  terenów włączonych do ZSRR. W maju Polaków będzie niespełna 150, a we wrześniu już ponad 1000. Niemców jest około 4,5 tysiąca, a Rosjan (głównie żołnierzy) ponad 500.

Pełnomocnik Rządu mianuje również latem pierwszego polskiego burmistrza w powojennej historii Trzcianki. Był to Stanisław Wiza. Pochodził on z Czarnkowa i w relacjach niemieckich mieszkańców Trzcianki jest bardzo pozytywnie wspominany. Poprzednik Popowicz zostaje aresztowany, prawdopodobnie za nadużycia i szaber. Polska administracja rozrasta się. Pod koniec roku będzie pracować z Urzędzie Pełnomocnika ponad 70 osób.

Wysiedlenia Niemców rozpoczynają się latem. Każdemu pozwalano zabrać tylko bagaż do 25 kg na głowę.

W sierpniu włączono w mieście energię elektryczną i uruchomiono centralę telefoniczną. Wówczas też jako oficjalną walutę wprowadzono w Trzciance polskie złote. Przy zarobkach Polaków rzędu 300 – 500 złotych, chleb kosztował wtedy w mieście 10 -15 zł, cukier 180 zł, smalec 120 zł za pół kilo.

W następnych miesiącach zaczną się tworzyć w Trzciance polskie szkoły (niemieckich dzieci do nich nie przyjmowano), kluby sportowe, przedsiębiorstwa i zakłady rzemieślnicze przejmowane przeważnie od poprzednich niemieckich właścicieli.

W listopadzie po likwidacji Komendantury Wojennej i przekazaniu pełni władzy w ręce przedstawicieli Rządu Tymczasowego, miasto staje się prawdziwe polskie, choć ostatni Niemcy, w liczbie 600 – 800 osób, opuszczą Trzciankę w październiku 1946 roku.

Od tego czasu zaczyna się kolejny rozdział w historii miasta.

 

"26 stycznia wjechały do Trzcianki czołgi..."

 W sierpniu 1944r., wobec zagrożenia ze strony Armii Czerwonej, Wehrmacht rozpoczął rozbudowę umocnień polowych w okolicach mającej stanowić twierdzę Piły. Były one sprzężone z Wałem Pomorskim. Do ich rozbudowy, w okolice Jastrowia skierowane zostały mieszkanki miasta. Dwie linie transzei, wzmocnione niekiedy drewniono-ziemnymi schronami miały stanowić pierwszą przeszkodę zapobiegającą wkroczeniu Rosjan na ziemie „starej” Rzeszy. Owe umocnienia rozbudowane zostały również w okolicach Trzcianki. Od Piły biegły ku południowi i południowemu zachodowi skrajem zachodniej skarpy doliny Noteci aż do Kuźnicy Czarnkowskiej i Czarnkowa Zanoteckiego. Na południe od Noteci przygotowywano kolejną linię umocnień polowych, która stanowiła element systemu obronnego Wielkopolski, którego centrum był Poznań. Prace nad systemem transzei w okolicach naszego miasta w zasadzie ukończono jesienią 1944r. Później zaś przekazano je do dalszej rozbudowy i zabezpieczenia Organizacji Todta oraz oddziałom Volkssturmu z Piły i Trzcianki.

Fortyfikacje skarpy Noteci Fortyfikacje skarpy Noteci

Pozostałości nadnoteckich fortyfikacji, w rejonie Radolina-Radolinka. Z lewej transzeja biegnąca wzdłuż skarpy, z prawej punkt oporu nad skrzyżowaniem dróg lokanych.

Tymczasem Trzcianka, położona w granicach starej Rzeszy i osłonięta fortyfikacjami zdawała się być spokojna. Niepokój budziły jedynie opowieści uciekinierów przed zbliżającym się frontem. W połowie stycznia wyznaczono powiaty notecki i czarnkowski jako miejsca ewakuacji Niemców z powiatu włocławskiego leżącego w kraju Warty. Pierwszy ich transport pojawił się w Trzciance około 19 stycznia. W mieście obsługą ich zajmowało się starostwo powiatowe. Ponadto założono dla nich specjalny obóz, w którym znaleźli tymczasowe zakwaterowanie. Konieczność utrzymania uchodźców pogorszyła zapewne i tak trudną sytuację. Ostatni transport Niemców z Kraju Warty dotarł do miasta 23 I 1945r. Bez problemu kolumnie udało się przejść przez czarnkowski most.


Relacja Landrata powiatu włocławskiego z pobytu w Czarnkowie i Trzciance 22-26 styczeń 1945r.

Publ. Die Räumung des „Reichgaus Wartheland” vom 16. bis 26 Januar 1945 im Spiegel amtlicher Berichte, bearb. J. Rogall, Sigmaringen 1993.

Uw.Tłumaczenie własne. Uwagi w nawiasach kwadratowych pochodza od WMT.

 22 I

Pojazdy tych wszystkich, którzy wybrali ewakuację północnymi drogami prowincji, muszą przeprawić się przez Noteć w Czarnkowie lub w Wieleniu. […]Ludzie i konie są całkowicie wyczerpani. Liczne martwe dzieci (głód i mróz).[…]

Dokumenty zarządu powiatowego we Włocławku są już w Czarnkowie, dokąd przywiozły je ciężarówki. Ponieważ jednak również powiat czarnkowski przygotowuje się do ewakuacji i dla kobiet i dzieci są potrzebne wszystkie pojazdy, nakazałem spalić akta. […] Kobiety i dzieci, które dotarły do Czarnkowa koleją […] mają zostać odtransportowane do Trzcianki. […] Ruch na moście w Czarnkowie odbywa się płynnie. […]

23 I

14.00 Punkt meldunkowy [dla ewakuowanych] został umieszczony w trzcianeckim starostwie powiatowym. […] Trzcianecki obóz dla uciekinierów [Flüchtlinglager] jest całkowicie opanowany przez kobiety i dzieci z Włocławka. […]

15. 00 Trzcianecka grupa NSDAP informuje o podjęciu czynności przez włocławskie starostwo w siedzibie starosty powiatowego w Trzciance. […]

19.25 Zarząd powiatu noteckiego (z siedzibą w Pile)  został telefonicznie poproszony o pomoc w organizacji transportu. Odpowiedź: brak możliwości.  […]

21.00 Walki w okolicach Czarnkowa. Droga Czarnków-Chodzież przerwana przez wroga […]

22.00 Rozpoczęły się walki w bezpośrednim pobliżu Czarnkowa.

24 I

00.00 Rozmowa telefoniczna z polową kwaterą Reichsführera SS. Poinformowano go, że Trzcianka jest pełna uciekinierów […]

1.00 Nadzór dworca kolejowego w Trzciance donosi, że w Pile zostaną podjęte próby złożenia pociągu [ewakuacyjnego].

4.20 Informacja z punktu łączności [Meldekopf] prowincji, że zostaną podstawione dwa pociągi na dworce w Trzciance i Wieleniu.[…]

15.30 Duży pociąg towarowy z uciekinierami, głównie z Włocławka, odjeżdża z Trzcianki. Na dworcu działacz polityczny z Włocławka apeluje, aby zapobiec wsiadaniu do wagonów osób nieuprawnionych, głównie z rejonu Czarnkowa i Trzcianki oraz żołnierzy. Burmistrz Schulz, z Włocławka, nakazuje ogłosić we wszystkich grupach: pociąg nie odjedzie, dopóki Wehrmacht nie skontroluje wszystkich wagonów. To pomaga. Dalsze miejsca dla kobiet i dzieci pozostają wolne.

Popołudnie

[…] W ciągu dnia wielu osobom z kolumny [ewakuowanych z Włocławka], którzy dotarli w rejon Rogoźna, Chodzieży i Czarnkowa a tam ich wozy zostały ostrzelane, a niekiedy rozjechane przez czołgi, udało się pieszo dotrzeć do Noteci, i po zamarzniętej Noteci przemknąć się za linię frontu. […]

25 I

[…]

15.30 Na zapytanie w Zarządzie Kolei [Oberzugleitung]we Frankfurcie nad Odrą odpowiedziano, że zostaną podstawione jeszcze cztery pociągi. Powiadomiono o tym obóz dla uciekinierów w Trzciance.

26 I

14.00 Wieleń został ewakuowany jako rejon działań zbrojnych[…]

15.30 Odprawa ostatniego pociągu, szóstego, z Trzcianki. Tym ostatnim składem odjeżdża także wielu mieszkańców Trzcianki. Wszyscy uciekinierzy z Kraju Warty z trzcianeckiego obozu są już odtransportowani na Zachód. Urzędnik starostwa włocławskiego Sandelman (z Narodowosocjalistycznej Pomocy Społecznej) tworzy w Trzciance odwód [Nachhut]. Działania nieprzyjaciela w pobliżu Trzcianki.

16.00 Odjazd do Człopy

18.00 Człopa […]

22.00[…] w międzyczasie Trzcianka zajęta przez bolszewików.

[…]Miejscowi urzędnicy w Trzciance byli w większości uczynni i pomocni, jednak w niewielka ich część była nieporadna. Na przykład mojej energicznej interwencji wymagało, by dla głodujących w Czarnkowie dzieci z Kraju Warty zorganizować w Trzciance ciepłe mleko.[…]


W tym czasie w mieście widoczny już był niepokój i przygotowania do ewakuacji. W powiecie noteckim zaczęto ją przygotowywać 20 stycznia. Plany zakładały całkowite wysiedlenie ludności cywilnej w okolice Szczecina. Z Trzcianki dotarło tam ostatecznie kilkanaście osób. Przez miejscowość ciągnęły niekończące się kolumny uciekinierów. Dworzec kolejowy był oblegany przez wszystkich usiłujących wydostać się z Trzcianki.

http://www.herder-institut.de/bilder_katalog/bilder_brodt/4c250.jpg

http://www.herder-institut.de/bilder_katalog/bilder_brodt/125994.jpg

http://www.herder-institut.de/bilder_katalog/bilder_brodt/125991.jpg

http://www.herder-institut.de/bilder_katalog/bilder_brodt/4c249.jpg

http://www.herder-institut.de/bilder_katalog/bilder_brodt/130725.jpg

Pojazdy uciekinierów na trzcianeckim rynku. Styczeń 1945. Linki do fotografii ze zbiorów Instytutu Herdera

Sytuacja na froncie zmieniała się błyskawicznie. Wieczorem dwudziestego drugiego stycznia czołówka radzieckiego 12 Korpusu pancernego dotarła pod Szamocin i zepchnęła Niemców w kierunku Chodzieży. Jednocześnie Rosjan zablokowały jednostki niemieckie wycofujące się z rejonu Poznania na północ. Dwa dni trwały walki pod Szamocinem i Chodzieżą. Gen. Teliakow w bój – w kierunku Ujścia – wysłał 48 Brygadę Pancerną, która nocą z 22 na 23 stycznia zniszczyła niemiecką placówkę ochrony mostu pod Białośliwiem. Do Białośliwia wjechało 30 radzieckich czołgów – 5 zniszczono. Następnego dnia brygada zmiotła kolejny punkt niemieckiej obrony pod Śmiłowem i spod Jeziorek rozpoczęła atak na Piłę.

23 stycznia dowodzący obroną Pomorza Heinrich Himmler wyjął podtrzcianeckie umocnienia z kompetencji XXI okręgu wojskowego i przekazał pod dowództwo gen. Wernera Kienietza. Ten nakazał ich obsadzenie uczestnikom okręgowego kursu podoficerskiego (Wehrkreis-Unterführer-Lehrgang II) ze Szczecinka, pod dowództwem pułkownika von Oertzena których wzmocnić miała znajdujące się w drodze kompania alarmowa zapasowego oddziału motorowego ze Szczecina (Alarm Kompanie der Kraftfahr-Ersatz Abteilung 2). Kursanci ze Szczecinka dotarli do Czarnkowa Zanoteckiego wczesnym rankiem 24 stycznia. Nieco później w okolicach Kużnicy pojawili się żołnierze ze szkolnego pułku artyleryjskiego z Bornego Artillerie-Lehr-Regiment 1 Groß-Born. Pododdziały zajęły pozycje na nadnoteckich łąkach, a sztab ulokował się w kuźnickim pałacu.

Tego dnia jednostki Armii Czerwonej zajęły Czarnków. Wycofujący się Niemcy zdążyli wysadzić most na Noteci. Niedługo później zniszczona została przeprawa na rzece w Jędrzejewie.

Czarnkowski Sherman

Radziecki czołg Sherman rozbity na rynku w Czarnkowie. Fot. ze zbiorów Muzeum Ziemi Czarnkowskiej

Informacje o wkroczeniu Rosjan do Czarnkowa musiały szybko dotrzeć do Trzcianki. Jeszcze 25 I przebywał w Trzciance gauleiter NSDAP i wygłosił w Ratuszu uspakajające przemówienie do mieszkańców.

A w Czarnkowie radziecka piechota pod osłoną armat czołgowych po lodzie przekroczyła Noteć zdobywając niewielki przyczółek na północnym jej brzegu. Umożliwiło to saperom rozpoczęcie budowy prowizorycznego mostu, mającego umożliwić Czerwonoarmistom wkroczenie na terytorium niemieckiej prowincji Pomorze. Prace te trwały do rana 26 stycznia. Mniej więcej wtedy dotarła nad Noteć kompania alarmowa ze Szczecina, która obsadziła odcinek między Czarnkowem Zanoteckim a Wieleniem Północnym oraz kompania podoficerskiej szkoły grenadierów pancernych z Choszczna, która zajęła stanowiska w rejonie Bukowca.

Ostatni numer gazety powiatowej z 26 I 1945r. Fot. ze zbiorów Kreisarchiv Nordfriesland w Husum

W Trzciance, mimo narastającego niepokoju, cały czas pracowała administracja, kierująca ewakuacją Niemców z Kraju Warty oraz starająca się prowadzić ewakuację mieszkańców. Na 26 stycznia datowany jest ostatni numer gazety powiatowej – Kreisblatt fur den Netzekreis. Do miasta kierowano też niemieckie oddziały, które stąd miały ruszyć do Piły.

Niemieccy żołnierze z pancerfaustami, luty 1945 r. Zdjęcie ze zbiorów Bundesarchiv (źródło:http://www.histomil.com/viewtopic.php?f=95&t=3918&start=1070).

W południe 26 stycznia 1945, około 40 czołgów T-34 ruszyło z przyczółka Czarnków na północ, w stronę Kuźnicy Czarnkowskiej. Sądząc po spisach poległych należały one do 47 i 65 gwardyjskiej brygady pancernej, a także 35 brygady zmechanizowanej 1 korpusu zmechanizowanego. Miejscem, z którego rozpoczeły atak były okolice dawnego urzędu celnego, przy moście na Noteci. Wkrótce dotarły do umocnionych stanowisk niemieckich znajdujących się w lasku na skraju doliny Noteci, bronionych przez kursantów ze Szczecinka. Po krótkiej walce zostały one przerwane. Oddział czołgów parł początkowo na północ, w kierunku Trzcianki. Został jednak zatrzymany w Kuźnicy Czarnkowskiej, gdzie u skrzyżowania drogi na Czarnków z wjazdem do kuźnickiego dworu kapitan Breuning, dowódca jednej z baterii Szkolnego Pułku Artyleryjskiego, zniszczył strzałami z panzerfaustów 3 radzieckie czołgi. Było ok. godz. 14.

Działania wojenne na terenie Netzekreis 26-27 stycznia 1945r.

Tymczasem do Trzcianki krótko przed godziną 14 przywieziono oddziały brunszwickiej Baterii Alarmowej D XI. Pociąg z wojskowymi został wkrótce cofnięty do Siedliska, a w mieście pozostał jedynie wyznaczony przez dowódcę obserwator.


Relacja żołnieża Baterii Alarmowej D XI z pobytu w Trzciance.

Publ. H. Lindenblatt, Pommern 1945 : eines der letzten Kapitel in der Geschichte vom Untergang des Dritten Reiches, Rautenburg 1984.

Uw. Tłumaczenie własne.

Krótko przed godz. 14 nasza Alarmowa Bateria D XI […] znalazła się w Trzciance. Na torach przed nami mrowiło się od kobiet, dzieci i starców, którzy ze swoimi bagażami starali się dostać do towarowych wagonów. Nasz pociąg stał długo na wolnym torze. Obok nas przejechał pociąg z Piły pełen uciekinierów. Później przez stację przejechał kolejny. Ale my staliśmy dalej na sygnale. To znaczyło, że nie zostaniemy skierowani do Piły […] [Później] zostaliśmy cofnięci na poprzednią stację[…].


Wczesnym popołudniem Kuźnica Czarnkowska znalazła się jednak w rękach Rosjan. W tym czasie w pobliskim Bukowcu stacjonowały jeszcze oddział Podoficerskiej Szkoły Grenadierów z Choszczna, mające flankować obronę przeprawy przez Noteć. Jednak, na wiadomość o zajęciu przez Rosjan Kuźnicy, obawiając się okrążenia rozpoczęły wycofywanie się w kierunku Radosiew-Runowo-Siedlisko-Górnica-Dębogóra-Człopa.

Po zajęciu Kuźnicy Rosjanie skierowali główne siły ku zachodowi. Radosiew został zajęty bez walk, a mających go bronić niemieckiego oficera i ośmiu żołnierzy Rosjanie rozstrzelali. Wkrótce czołgi zbliżyły się do Runowa. Tam doszło do potyczki z tylną strażą wycofujących się z Bukowca oddziałów choszczeńskiej szkoły podoficerskiej. W jej trakcie Rosjanie stracili jeden czołg. Jednocześnie cały południowy kraniec wsi stanął w ogniu.

Oddział niemieckich grenadierów w płonącej wsi. Styczeń 1945r. Zdjęcie ze zbiorów Bundesarchiv (źródło: http://www.histomil.com/viewtopic.php?f=95&t=3918&start=1070)

Druga grupa czołgów skierowała się ku północy, drogą na Wałcz. Według relacji świadków, około 15-16 zaczęło się ściemniać. Wtedy drogą od Czarnkowa pod trzcianecki dworzec podjechało 6 radzieckich czołgów. Dla zgromadzonych na stacji uchodźców było to mimo wszystko zaskoczenie. Czołgi rozpoczęły ostrzał miejscowości. Wkrótce w ogniu stanął jeden z domów przy dzisiejszej ul. Sikorskiego, niektóre zabudowania kolejowe a wreszcie sam dworzec. Jeden z czołgów został trafiony przez obrońców, według niektórych relacji członka Hitlerjugend, pociskiem z pancerfausta i stanął w płomieniach. Według H. Lindenblatta w Trzciance miał zostać zniszczony również drugi T-34. Jego wrak miał pozostać w pobliżu tartaku. Pozostałe czołgi wycofały się w rejon leśniczówki Teresin. Miejsce to wyznaczono na punkt koncentracji sił radzieckich przed dalszym atakiem.

Po zwycięskiej potyczce w Runowie oddziały rosyjskie ruszyły w pościg za wycofującymi się siłami szkoły podoficerskiej z Choszczna. Goniąc niemieckie oddziały czołgiści zauważyli wyjeżdżający ze stacji Siedlisko pociąg. Był to ostatni pociąg ewakuacyjny, który ok. 13.30 wyjechał z Piły. Skład został ostrzelany z dział. Celny strzał unieruchomił lokomotywę, a wtedy wagony zostały ostrzelane z broni maszynowej. Niektóre z nich stanęły w płomieniach. Tymczasem rosyjskie czołgi parły dalej na Przyłęki i Górnicę w kierunku Krzyża i Człopy. Do Górnicy wjechały wieczorem 26 stycznia. Ostrzelane zostały wozy uciekinierów blokujące przejazd. Na skutek ostrzału wiele położonych przy drodze domostw stanęło w płomieniach. W Siedlisku tymczasem odpoczywały po walce oddziały szkoły podoficerskiej z Choszczna, niewiedzące o zajęciu przez Rosjan Górnicy. Wysłany w tamtą stronę samochód pancerny, mający rozpoznać możliwość przebicia się w kierunku Człopy-Starego Osieczna został ostrzelany przez radziecki czołg. Być może doszło wówczas do wymiany ognia, skoro niektóre relacje, ale też literatura, wspominają o potyczce, do której miałoby dojść właśnie pod Górnicą. Jeśli poprawnie identyfikujemy wydarzenia, miałyby one miejsce około godziny 22. Jeszcze 26 stycznia radzieckie czołgi zajęły Siedlisko. W walkach we wsi zniszczony został pojazd dowodzony przez ppłk. Jakowa Zadorożnego, dowódcę 35 brygady zmechanizowanej, który po wojnie ustawiono na mogile żołnierzy radzieckich w Czarnkowie.

Czołg Jakowa Zadorożnego na pomniku w Czarnkowie

Na południu Netzekreis już około 16.30 bez większych walk radzieckie czołgi dotarły do Nowych Dworów.


Meldunek Grupy Armii Wisła, z 26 I 1945r. informujący o sytuacji w regionie.

Publ. H. Lindenblatt, Pommern 1945 : eines der letzten Kapitel in der Geschichte vom Untergang des Dritten Reiches, Rautenburg 1984.

Uw. Tłumaczenie własne.

Na prawej granicy stanowisk II Korpusu Armijnego nieprzyjacielska brygada pancerna przeprawiła się przez Noteć w okolicach Czarnkowa i ruszyła grupą 29 czołgów na północ wzdłuż Noteci w kierunku Wielenia, grupą 8-10 czołgów w kierunku północnym na Trzciankę, trzecią grupą o nieokreślonej sile w kierunku północno-zachodnim.


 Tymczasem, ze względu na fakt, że Trzcianka znalazła się w zasięgu nieprzyjacielskiego ognia artyleryjskiego, około godz. 24 wydany został rozkaz ewakuacji urzędów. Jednocześnie wydane zostały rozkazy wzmocnienia obrony miasta. Jednocześnie z garnizonu pilskiego wydzielono oddziały mające wzmocnić obronę Trzcianki. Z kierunku Niekurska zmierzał ku miastu oddział żołnierzy ze szkoły podoficerskiej w Kołobrzegu, uzbrojone w pancerfausty, a także armaty przeciwpancerne. Według relacji jednego z żołnierzy marsz oddziału osłaniać miały czołgi. Do miasta został też skierowany Regiment „Harder”, z oddziału Ludwigsluster Reiter, a obrony miasta wyznaczono pułkownika Hardera. Regiment Harder był słabo uzbrojony: brakowało mu artylerii, a nawet środków łączności. Stąd jego przemarsz z Piły do Trzcianki przeciągnął się do ranka 27 stycznia, mimo iż pierwsze jego oddziały dotarły do miasta już około północy. Prawdopodobnie część oddziałów Hardera zajęła pozycje w samym mieście, oraz okolicach drogi na Wołowe Lasy podczas gdy żołnierze z kołobrzeskiej szkoły podoficerskiej rozlokowali się w okolicach Sarcza, być może z rozkazem zamknięcia drogi na Wałcz.


1.

Relacja żołnierza z Regimentu Harder opisująca sytuację w Trzciance w nocy z 26 na 27 I 1945 r.

Publ. H. Lindenblatt, Pommern 1945: eines der letzten Kapitel in der Geschichte vom Untergang des Dritten Reiches, Rautenburg 1984.

Uw. Tłumaczenie własne. Uwagi w nawiasach kwadratowych pochodza od WMT.

Do północy przeszliśmy spory kawałek drogi. Kierujemy się na Trzciankę. [W końcu] dotarliśmy do miasta. Na ulicach mocno tętni życie. Wszystkie możliwe pojazdy, działa [Geschütze] i ciężarówki, wozy – tylko nie czołgi- jeżdżą z jednego krańca miasta na drugi. Jest to widok, jaki mieliśmy poprzedniego dnia w Pile.

2.

.Relacja żołnierza ze szkoły podoficerskiej w Kołobrzegu z zajęcia stanowisk w okolicach Sarcza w nocy z 26 na 17 I 1945 r.

Publ. H. Lindenblatt, Pommern 1945: eines der letzten Kapitel in der Geschichte vom Untergang des Dritten Reiches, Rautenburg 1984.

Uw. Tłumaczenie własne. Uwagi w nawiasach kwadratowych pochodza od WMT.

Pod osłoną czołgów zajęliśmy stanowiska. Leśniczówka Torfbruch [Kochanówka] była opuszczona. Trzcianka miejscami płonęła. Według doniesień, które do nas dotarły, Rosjanie zostali z Trzcianki wyparci.

 3.

Fragment relacji Georga Schmidta (zob. niżej) dotyczący żołneży szkoły podoficerskiej z Kołobrzegu w kontekście walk o Niekursko 28/29 I 1945 r.

Publ. Geflohen - Geblieben - Vertrieben: Pommern 1945, hrsg. von W. Dallmann, F.-W. Kremer, Leverkusen 1994.

Uw. Tłumaczenie własne. Uwagi w nawiasach kwadratowych pochodza od WMT.

Niszczyciele czołgów [Panzerjäger], którzy należeli do uczniów szkoły podoficerskiej i byli jeszcze na pół dziećmi, zniszczyli strzałami z działa przeciwpancernego 7,5 cm dwa sowieckie czołgi.


Jednocześnie przebywający na urlopie u rodziny w Trzciance kapitan Wehrmachtu zaczął organizację doraźnego oddziału złożonego z rekonwalescentów, żołnierzy, którzy przypadkowo znaleźli się w mieście oraz członków Hitlerjugend.

W nocy z 26 na 27 stycznia doszło do kłótni pomiędzy komendantem Harderem a burmistrzem Trzcianki Erichem Froese. Ten drugi chcąc zapobiec zniszczeniu miasta i bezsensownym ofiarom zamierzał poddać miasto. Harder jednak utrzymywał, że decyzja o obronie bądź kapitulacji należy wyłącznie do jego kompetencji.

Znaki taktyczne pododdziałów 2 Armii Pancernej Gwardii (źródło: http://imf.forum24.ru/)i symbole widoczne na czołgu ustawionym w Trzciance

Nocą pod Teresinem koncentrowały się oddziały radzieckie. Poszczególne jednostki, biorące udział w walkach o miasto można wskazać dzięki opracowaniom rosyjskich historyków i spisom poległych. Według oficjalnych opracowań radzieckich uczestniczyć w nich miały 47 gwardyjska brygada pancerna, 33 gwardyjska brygada strzelców zmotoryzowanych, oraz 386 gwardyjski pułk artylerii zmotoryzowanej. Z tego pisy poległych potwierdzają udział w walkach czołgów 47 brygady pancernej oraz żołnierzy 33 brygady strzelców zmotoryzowanych. Nie wykluczone, że oddziały 386 pułku artylerii samobieżnej pozostawiono na tyłach, skoro około 27 stycznia 1945r. nie zanotował on żadnych strat.  Oprócz tych jednostek pod Trzcianką znajdowały się pododdziały innych jednostek wchodzących w skład 9 korpusu pancernego 2 Armii Pancernej Gwardii.

Żołnierze Volkssturmu, styczeń 1945r. Zdjęcie ze zbiorów Bundesarchiv (źródło:

http://www.histomil.com/viewtopic.php?f=95&t=3918&start=1070)

Wczesnym rankiem 27 stycznia wojska radzieckie wkroczyły do Wielenia Północnego. W tym samym czasie udało się jeszcze dotrzeć do Trzcianki uciekinierom z Teresina i Radolina. Tymczasem według wspomnień uciekinierów z Jaraczewa [w pobliżu Szydłowa] mieli oni słyszeć ok. 9.00 z rana dochodzącą od strony Trzcianki kanonadę.

Załoga T-34 w zimowym umundurowaniu (źródło:http://imf.forum24.ru/)

Zapewne wówczas pod miasto podeszły ponownie czołgi z 47 gwardyjskiej brygady pancernej, osłaniane przez 1 i 2 batalion 33 gwardyjskiej brygady strzelców zmotoryzowanych. Niewykluczone, że w walkach uczestniczyły również pododdziały 50 gwardyjskiej brygady pancernej (1 batalion i zmotoryzowany batalion fizylierów) oraz żołnierze z 17 samodzielnego batalionu motorowego. Niemieckie władze próbowały poddać miasto. Ku wjeżdżającym do Trzcianki oddziałom rosyjskim wyszedł socjaldemokrata Paul Plumbaum z białą flagą, który od burmistrza Froesego otrzymał pełnomocnictwo do prowadzenia negocjacji. Według przytaczanej przez G. Pieskego relacji Plumbaum został na miejscu zastrzelony. Później zaczęła się walka, której przebieg jest niejasny, a relacje sprzeczne. P. Mueller, [P. Mallach – nauczyciel w jednej z trzcianeckich szkół] w opublikowanych on-line wspomnieniach pisze, że po niemieckiej stronie uczestniczyło w niej 50 rekonwalescentów z miejscowych szpitali. Według innych relacji Rosjanie mieli próbować oskrzydlić miasto od wschodu, wysyłając część oddziałów w kierunku Białej, gdzie wkroczyły one około południa. Walki koncentrowały się w centrum miasta i według Lindenblatta po dotarciu Rosjan do rynku niemiecka obrona miała pójść w rozsypkę. Niewykluczone, że już na początku rosyjskiego ataku niektórzy żołnierze regimentu Harder po prostu uciekli. Nie wiemy nic o postawie żołnierzy kołobrzeskiej szkoły podoficerskiej. Nie można więc wykluczyć, że i oni na wieść o upadku obrony miasta, zagrożeni oskrzydleniem wycofali się. Oczyszczanie miasta z niedobitków trwało zapewne całe popołudnie, a pojedyncze strzały było słychać jeszcze 28 stycznia.

Oddział radzieckich strzelców zmotoryzowanych (źródło: http://imf.forum24.ru/)


 1.

Relacja z wydarzeń 26 [27?] stycznia 1945 spisana przez żołnierza piechoty Georga Schmidta.

Publ. Geflohen - Geblieben - Vertrieben: Pommern 1945, hrsg. von W. Dallmann, F.-W. Kremer, Leverkusen 1994.

Uw. Tłumaczenie własne. Uwagi w nawiasach kwadratowych pochodza od WMT.

 Około godz. 19 alarm. […] Nasza droga wiodła na Stadberg [Piła Górne]. Na placu Skagerrak [plac Inwalidów] formuje się nasz oddział. Cisza, absolutna cisza, żadnych sygnałów bojowych, nigdzie samochodów, tylko mocno marznący Landser [żołnierz piechoty], uzbrojony w lekką broń, przed którym stawia się zadanie nie do wykonania.

Ze Stadtberg mieliśmy się posuwać w kierunku południowozachodnim, gdzie znajdowali się Rosjanie. […] Żadnych aramat, żadnych środków łaczności, żadnych moździerzy. Do tego ryzyko, że ciemną nocą zostaniemy ostrzelani przez Rosjan u bram miasta.

O poranku 26 stycznia dotarliśmy do Trzcianki. Ruch na ulicach był duży. Wszystkie możliwe pojazdy, samochody, wozy, tylko nie czołgi i działa, przejeżdżały przez miasto. Widok, jaki mieliśmy wczoraj w Pile. Fala uciekinierów nie miała końca.

Jezioro Sarcz jest już za nami. Mamy iść dalej, w kierunku południowym. Łączność z innymi oddziałami, jak to często zdarzało się w mimonych godzinach, została przerwana. W mylącym terenie musimy teraz – brnąc po kolana w śniegu- próbować odzyskać połączenie. Rzeczywiście udało się połączyć nasz regiment z małymi oddziałami. Równie kiepsko uzbrojone jak my, znajdują się teraz na naszych skrzydłach osłaniając flanki. Drżąc z zimna posuwaliśmy się jeszcze jakiś czas do przodu. Po jakiejś pół godzinie marszu na południowy zachód coś nad nami wybuchło. Błyskało przed i za nami, jakby rozpętało się piekło. Odgłosy wystrzałów i wybuchów pocisków z Katiusz [Stalinorgel] mieszały się ze sobą. Prawdopodopodobnie natknęlismy się na czołówkę sowieckich oddziałów, które przeprawiły się przez Noteć między Czarnkowem a Wieleniem. Teraz mają pierwszy kontakt z wrogiem na terytorium Rzeszy.

Zostałem sam. W tych mglistych ciemnościach, mrozie nie pozwalającym na odczuwanie czegokolwiek innego, biegnę potykając się w kierunku Trzcianki. Nagle spostrzegam, że jest już jasny dzień. Ogień z artylerii i broni maszynowej zmusza mie do ukrycia się w rowie przy drodze Trzcianka-Wołowe Lasy.

Wrogi ostrzał minął. Powoli zacząłem ponownie orientować się w terenie. W dużym lesie na południe od Kępy trafiłem na towarzyszy z regimentu.

 

 2.

Relacja z walk w Trzciance i pierwszych miesięcy 1945 r..

Publ. Ocalić od…(Zbiór wywiadów uczniów Gimnazjum nr 2 im. Ziemi Trzcianeckiej w Trzciance z powojennymi mieszkańcami tego regionu), Trzcianka 2005 [maszynopis].

 Nadeszły dla nas tragiczne dni stycznia i sam dzień 27 stycznia ]945 roku. Nie pamiętam, czy to był czwartek czy piątek. Siedzieliśmy w domu i jedliśmy obiad. Usłyszeliśmy ryk syren. To byt sygnał, że zbliża się front. Wiedzieliśmy, że należy natychmiast opuścić miasto lub zejść do piwnicy. Już po chwili w pomieszczeniach piwnicznych pojawili się pozostali lokatorzy naszego budynku. Nie zabrakło Polaka o imieniu Józek, nieznanych mi z imienia Rosjanina i Francuza, którzy jako jeńcy wojenni pracowali w warsztacie szewskim. Po kilku godzinach moja mama zdecydowała, abym poszedł do naszego mieszkania i otworzył drzwi. Myślała, że w ten sposób uchroni je przed zniszczeniem podczas przeczesywania budynku przez żołnierzy Armii Czerwonej. Z duszą na ramieniu poszedłem do góry, włączyłem radio i usłyszałem komunikat, że front przemieszcza się w okolice Wrocławia. Uspokoiło to mnie, ale tylko na chwilę. W tym samym momencie usłyszałem ogromny huk. Ostrożnie wyjrzałem przez okno i ujrzałem daleko płynące czarne chmury. Okazało się potem, że od strony Czarnkowa nadjechały trzy czołgi radzieckie i ostrzelały budynek przy przejeździe kolejowym [dziś piekarnia Bochenek]. To był ostatni raz, kiedy byłem w naszym mieszkaniu. Zszedłem do piwnicy. Nie pamiętam dokładnie ile dni siedzieliśmy w piwnicy, może dwa a nawet trzy. Potem wjechały do miasta czołgi. Kilka z nich zostało zniszczonych. Do piwnicy weszli żołnierze radzieccy krzycząc: German! German! Szukali mieszkańców narodowości niemieckiej. Wspomniani wcześniej jeńcy wojenni i Polak Józef stanęli w naszej obronie. To, co wcześniej sprawiało nam wiele problemów, aby żyć w przedwojennej społeczności niemieckiej nasze polsko brzmiące nazwisko teraz okazało się być zbawienne. Ale na krótko.


 Wieczorem 27 stycznia oddziały radzieckie podjęły dalszy marsz na północ: ku Róży Wielkiej, Skrzatuszowi, a następnego dnia dotarły do Niekurska. Tu uciekające z Trzcianki oddziały szkoły podoficerskiej z Kołobrzegu oraz Regimentu Harder zdążyły przygotować prowizoryczną rubież obronną. W czasie walk o miejscowość udało im się zniszczyć dwa radzieckie czołgi.


1.

Fragmenty stenogramu z narady w kwaterze Adolfa Hitlera dotyczącej sytuacji na froncie 27 I 1945r.

Publ. http://forum.axishistory.com/viewtopic.php?t=60911 [dostęp: 20 I 2012]

 

Guderjahn: […]Sytuacja mocno się skomplikowała. Silne jednostki rozpoznawcze II Armii Pancernej sforsowały Noteć i zmierzają w kierunku Trzcianki, Człopy i Wielenia. Dzisiaj została zaatakowana Piła. Przyczółek [na południowym brzegu Noteci] pod Ujściem dziś rano nadal pozostawał w naszych rękach. Jednak wróg ominął go i przeprawił się przez Noteć.

Hitler: Ta rzeka nie jest przeszkodą.

Guderjahn: Jest teraz zamarznięta.

Hitler: Całkowicie zamarznięta...

 

2.

Rozkaz J. Stalina honorujący żołnierzy Armii Czerwonej biorących udział w Walkach o Trzciankę

Publ. Верховного Главнокомандующего в период Великой Отечественной войны Советского Союза, Moсква 1975, s. 248-350.

Uw. Tłumaczenie własne. Uwagi w nawiasach kwadratowych pochodza od WMT.

Rozkaz Najwyższego Głównodowodzącego

29 stycznia 1945r.

Nr 265

Do:

Dowódcy
1 Frontu Białoruskiego
Marszałka Związku Radzieckiego

Żukowa

Szefa sztabu frontu
Generała pułkownika Malinina

Wojska 1 Frontu Białoruskiego, rozwijając pomyślnie ofensywę, przekroczyły granicę Niemiec na zachód i północny-zachód od Poznania, i wdarły się na terytorium niemieckiego Pomorza, a dzisiaj, 29 stycznia, zdobyły szturmem miasta Trzcianka, Łokacz-Krzyż, Dobiegniew i Drezdenko - ważne węzły komunikacyjne i silne punkty obrony Niemców.

W walkach przy wkraczaniu na niemieckie Pomorze i zdobywaniu miast Trzcianka, Łokacz-Krzyż, Dobiegniew i Drezdenko wyróżnili się żołnierze: [następuje imienna lista wyróżnionych].

Dla upamiętnienia tego wielkiego zwycięstwa, najbardziej zasłużone w walkach o wkroczenie na niemieckie Pomorze [jednostki], odznaczone zostaną przyznaniem nazwy "Pomorska" i orderami.

Dzisiaj, 29 stycznia, o godzinie 24 stolica naszej Ojczyzny Moskwa w imieniu całego kraju uczci dzielne wojska 1. Frontu Białoruskiego, które wkroczyły w granice niemieckiego Pomorza, dwudziestoma artyleryjskimi salwami z dwustu dwudziestu czterech armat.

Za doskonałą postawę bojową składam podziękowanie dowodzonym przez Was wojskom, uczestniczącym w walkach o wkroczenie w granice niemieckiego Pomorza.

Wieczna chwała bohaterom poległym w walce o wolność i niepodległość naszej Ojczyzny!

Śmierć niemieckim najeźdźcom!

Najwyższy Głównodowodzący

Marszałek Związku Radzieckiego

Stalin

 


Podziękowanie Naczelnego Dowództwa Armii Czerwonej za udział w walkach o wkroczenie w granice Niemiec (źródło: http://ak-group.ru/forum/showthread.php?t=7930&page=28)

Podziękowanie Naczelnego Dowództwa Armii Czerwonej za udział w walkach o miasta Trzcianka, Krzyż, Drezdenko i Dobiegniew (źródło: http://ak-group.ru/forum/showthread.php?t=7930&page=28)

W Trzciance rozpoczął się czas radzieckiej okupacji.


1.

Relacja z pierwszych miesięcy 1945 r. w Trzciance.

Publ. Ocalić od…(Zbiór wywiadów uczniów Gimnazjum nr 2 im. Ziemi Trzcianeckiej w Trzciance z powojennymi mieszkańcami tego regionu), Trzcianka 2005 [maszynopis].

Tak jak wszyscy mieszkańcy Trzcianki musieliśmy stawić się w komendanturze wojennej, której pierwsza siedziba mieściła się na terenie fabryk mebli przy ulicy Żeromskiego a potem przeniesiono ją na dzisiejszy plac Pocztowy. Wszystkie budynki od ul. Chopina do dzisiejszego targowiska zajmowali oficerowie i żołnierze komendantury wojskowej. Zostałem wyznaczony do grupy mającej doprowadzić do porządku pomieszczenia szpitalne. W międzyczasie zostaliśmy wysiedleni z naszego mieszkania przy ul. Kościuszki i zamieszkaliśmy całą naszą 7 osobową rodziną w jednym pokoiku na poddaszu małego domku na rogu ul. Gorzowskiej i Fałata. Codziennie przemierzałem drogę z domu do szpitala Posenerstrasse dzisiaj ul. Dąbrowskiego napotykając po drodze zgliszcza, leżące zabite konie, łuski nabojów, panzerfausty.

Doskonale pamiętam pobyt wojsk radzieckich w Trzciance i komendanta wojennego majora Rubcowa, twórcę mauzoleum na placu Pocztowym. Do dziś przechowała się wypisana przez niego przepustka oraz dyplom potwierdzający mój udział w odgruzowywaniu miasta z ruin. Zapamiętałem również tłumacza mjr Rubcowa - Fjorda, dzięki któremu kilka razy uniknąłem aresztowania i śmierci z rąk NKWD.

 

2.

Fragmenty listu wysłanego z Trzcianki 5 kwietnia 1946r. opisującego wydarzenia w mieście od stycznia do listopada 1945.

Publ. Die Vertreibung der deutschen Bevölkerung aus den Gebieten östlich der Oder-Neiße, Bd. 2  Hrsg. vom Bundesministerium für Vertriebene, Flüchtlinge und Kriegsgeschädigte, München 1954-1961.

Uw. Tłumaczenie własne. Uwagi w nawiasach kwadratowych pochodza od WMT.

 

Walki w naszym mieście trwały dwa dni i były znośne w porównaniu z następującymi po nich tygodniami. Od razu wyłączono wodę i światło, które zostały uruchomione ponownie dopiero we wrześniu lub październiku. Ponieważ, ze względu na instalację wodociągów, w Trzciance zachowały się tylko nieliczne pompy, możesz sobie wyobrazić w jak prymitywnych warunkach musieliśmy żyć, licząc każdą kroplą wody.

Problem oświetlenia zaczął znikać dopiero wraz z wydłużaniem się dni. Nie było bowiem ani nafty ani świec. Nie było zapałek. […]

Kłopoty były także z żywnością. Chleb pojawił się po raz pierwszy w marcu, a więc po około sześciu miesiącach [?!]. Żyć udawało się tylko dzięki zapasom z piwnic: mianowicie kartoflom. […]

Dla kilku ulic łącznie urzędnicy powoływali zarządcę kwartału [Strassenführer], który reprezentował zamieszkałych tam Niemców wobec władz okupacyjnych. Owi zarządcy, wywodzący się głównie z dawnej KPD, byli odpowiedzialni za wszystko, co działo się wśród Niemców. Musieli też pilnować w swoich kwartałach obowiązku pracy.

Około ośmiu-dziesięciu dni po zajęciu miasta przez nieprzyjaciela, wszyscy mężczyźni w wieku 16 - 60 lat musieli zgłosić się do władz. Rzekomo zostali włączeni do brygad robotniczych [Arbeitskolonnen]. Mówiło się, że zostali wywiezieni do Czarnkowa, Poznania, Gorzowa itp. W Trzciance nie widzieliśmy więcej żadnego z nich. Chorzy zostali później odesłani do „Rzeszy”.

[W tym czasie] Widziałam często burmistrza Fröse i nadinspektora Kluge pertraktujących z oficerami z komendantury. Obaj zostali jednak wkrótce wywiezieni. Dokąd, tego nikt nie wie. Panią Fröse eksmitowano z jej mieszkania, a panienka Fröse została zastrzelona.

Ze strachu przed bestiami ze Wschodu wielu mieszkańców Trzcianki (około 500) odebrało sobie życie. Zginęły w ten sposób całe rodziny. Jednym z nich było dr Mohr, szef lekarzy trzcianeckiego szpitala, który też zastrzelił kilka pielęgniarek [Krankenschwestern] na ich własną prośbę. […]

Po tym, jak wywieziono z Trzcianki mężczyzn, przyszedł czas na kobiety. Nie wystarczyło, że wszystkie byłyśmy nieludzko męczone przez frontowych żołnierzy, to zaczęła się teraz droga cierpień przez „piwnice”. NKWD patrolowało dzień i noc ulice wywlekając to tu to tam kobiety i dziewczęta. Nie można było być pewnym dnia ani godziny. Najpierw były to członkinie związków kobiecych i BDM [Bund Deutscher Mädel, Związek Niemieckich Dziewcząt, żeńska sekcja Hitlerjugend], później jednak wszystkie, bez różnicy. Po wielu przesłuchaniach w piwnicach były i one wywożone. Po raz pierwszy usłyszeliśmy o tym w kwietniu, kiedy to pojawiła się polska administracja.  

Nie rozpoznalibyście Trzcianki. Przez tydzień płonęły „ognie zwycięstwa”, to znaczy dom po domu był podpalany i w ten sposób całe śródmieście stało się gruzowiskiem. Ale budynki publiczne, a także szkoły (z wyjątkiem Hindneburgschule [dziś Szkoła nr 2], gdzie był lazaret) i szpital nie zostały zniszczone. Willa starosty spłonęła. Także dom radcy policyjnego Krause stanął w płomieniach, mimo tego budynki przy Friedrichstrasse [dziś ul. Fryderyka Chopina] zachowały się dość dobrze.

Z tych nielicznych domów, które nie uległy zniszczeniu (około jednej trzeciej), zrabowano i splądrowano wszystko, co tylko w nich się ostało. My, kobiety, na ręcznych wózkach zwoziłyśmy meble i elementy wyposażenia mieszkań do dużego składu [Lager], gdzie były pakowane i wysyłane do Rosji. Również wszystkie maszyny zostały wywiezione. Ponieważ nie było żadnych koni (a także krowy zostały nam odebrane) wiosenne prace polowe były przeprowadzane bardzo prymitywnie. Kobiety musiały przekopać ziemię, a następnie zaprzęgały się do bron, które same ciągnęły przez pole. Podobnie sadzenie ziemniaków i siew, wszystko trzeba było robić własnoręcznie. […]

Rosjanie za swoje główne zadanie uznali upamiętnienie swoich poległych okazałym pomnikiem. Pracowano przy nim całe lato. W efekcie przekopano cały rynek i zamieniono go w piękny park. W jego centrum spoczywają w świątyni z kolumnadą polegli w walkach o Trzciankę. W miejskich ciemnościach pomnik aż do rana jest rzęsiście oświetlony. Prąd pochodzi ze specjalnego agregatu. W początkach listopada pomnik ten został uroczyście przekazany pod opiekę Polaków.

Ponieważ teraz nie ma rynku, pierzeja ulicy ud sklepu Plumbauma do Donnera została wyburzona i zamieniona w pusty plac. W efekcie idąc Bahnhofstrasse [dziś ul. Sikorskiego] już na wysokości Ratusza ma się widok na pomnik z kościołem ewangelickim w tle.

W momencie wkroczenia Rosjan panowała w Trzciance panika. Już ciągnący z Kraju Warty uciekinierzy wprowadzili wiele zamieszania. Brakowało samochodów czy pociągów do wywiezienia ludności. […] A grzmoty artylerii słychać były coraz mocniej.

25 stycznia [!] wjechały do Trzcianki pierwsze czołgi, które jednak zostały tuż przed dworcem ostrzelane. W środek tej bitwy wjechał akurat pociąg, który też został ostrzelany. Dojechał on tylko do Siedliska, bowiem później tory zostały przerwane przez Rosjan. Jego maszynista został śmiertelnie trafiony. 

Nocą pociąg został przyholowany do Trzcianki. Wtedy, każdy kto tylko mógł, uciekał na własnych nogach, głównie w kierunku Dębogóry. Tam owe ludzkie masy zostały zatrzymane przez rosyjskie czołgi i musiały wracać do Trzcianki. Dlatego mamy w mieście jeszcze 4-5 tysięcy Niemców.

Oni walczyli o Trzciankę

47 gwardyjska brygada pancerna

 

47-я гвардейская танковая Уманско-Померанская ордена Ленина Краснознаменная орденов Суворова, Кутузова и Богдана Хмельницкого бригада

Wchodziła w skład 9 korpusu pancernego 2 armii pancernej gwardii. Powstała na mocy rozkazu z 20 listopada 1944r. z przekształcenia 51 brygady pancernej. Tworzyło ją:

 - Dowództwo – 54 ludzi

- Kompania dowodzenia – 164 ludzi

- 1 batalion pancerny – 148 ludzi

- 2 batalion pancerny – 148 ludzi

- 3 batalion pancerny – 148 ludzi

- Zmotoryzowany batalion fizylierów – 507 ludzi

- Kompania przeciwlotniczych ckm– 123 ludzi

- Kompania techniczna – 123 ludzi

- Pluton medyczny 14 ludzi

Za zasługi w walce z Niemcami Brygada została wyróżniona przyznaniem nazwy Humańska [marzec 1944] i Pomorska [kwiecień 1945] oraz odznacona orderami Lenina, Czerwonego Sztandaru, Suworowa (2 klasy), Kutuzowa (2 klasy) oraz Bohdana Chmielnickiego (2 klasy).

 Dowódca: płk. Nikołaj Kopyłow. Ur. 1910, zm. 1965, z wykształcenia mechanik, w szeregach Armii Czerwonej od 1927r. W roku 1941 ukończył akademię od listopada 1944r. do końca wojny dowódcz 47 gwardyjskiej brygady pancernej. Za zasługi wojenne otrzymał tytuł Bohatera Związku Radzieckiego oraz został odznaczony orderami: Lenina [dwukrotnie], Czerwonego Sztandaru [czterokrotnie], oderem Suworowa 2 klasy, Oderem Wojny Ojczyźnianej 1 i 2 klasy, 3 oderami Czerwonej Gwiazdy i wieloma innymi.


 50 gwardyjska brygada pancerna

 50-я гвардейская танковая Уманско-Померанская ордена Ленина Краснознаменная орденов Суворова, Кутузова и Богдана Хмельницкого бригада

 Wchodziła w skład 9 korpusu pancernego 2 armii pancernej gwardii. Powstała na mocy rozkazu z 20 listopada 1944r. z przekształcenia 50 brygady pancernej. Tworzyło ją:

- Dowództwo – 54 ludzi

- Kompania dowodzenia – 164 ludzi

- 1 batalion pancerny – 148 ludzi

- 2 batalion pancerny – 148 ludzi

- 3 batalion pancerny – 148 ludzi

- Zmotoryzowany batalion fizylierów – 507 ludzi

- Kompania przeciwlotniczych ckm– 123 ludzi

- Kompania techniczna – 123 ludzi

- Pluton medyczny 14 ludzi

Za zasługi w walce z Niemcami Brygada została wyróżniona przyznaniem nazwy Humańska [marzec 1944] i Pomorska [kwiecień1945] oraz odznaczona orderami Lenina, Czerwonego Sztandaru, Suworowa (2 klasy), Kutuzowa (2 klasy) oraz Bohdana Chmielnickiego (2 klasy).

 Dowódca: płk. Josif Czeriapkin, ur. 1905, zm. 1995. W szeregach Armii Czerwonej od 1925r. W 1929r. uczestniczył w konflikcie radziecko-chińskim o Kolej Wchodniochińską. Dziesięć lat później brał udział w zajmowaniu przez Armię Czerwoną polskich Kresów Wschodnich. W wojnie z Niemcami uczestniczył od czerwca 1941r. Odznaczył się szczególnie w walkach na przedpolach Warszawy w styczniu 1945. Dowódcą 50 gwardyjskiej brygady pancernej był od 16 stycznia do 15 lutego 1945r. Tylko pomiędzy 16 a 25 stycznia 1945r. dowodzone przez niego oddziały zniszczyły 3 bataliony piechoty wroga (około 2000 ludzi). Za zasługi wojenne w kwietniu 1945 r. otrzymał tytuł bohatera Związku Radzieckiego oraz został odznaczony orderem Lenina (dwukrotnie), orderem Czerwonego Sztandaru (trzykrotnie), orderem wojny Ojczyźnianej (1 i 2 klasy) i orderem Czerwonej Gwiazdy. 

 


33 gwardyjska brygada strzelców zmotoryzowanych

  

33-я гвардейская мотострелковая Уманско-Берлинская Краснознаменная, орденов Суворова, Кутузова, Богдана Хмельницкого бригада

 

Wchodziała w skład 9 gwardyjskkiego korpusu pancernego 2 armii pancernej gwardii. Została utworzona w grudniu 1942r. jako 57 brygada strzelców zmotoryzowanych. W końcu tego roku została włączona w skłąd 3 korpusu pancernego, w listopadzie 1944r. przemianowanego na 9 gwardyjski koprpus pancerny. Tworzyło ją:

- Dowództwo

- Kompania dowodzenia

 - Oddział Smiersz

- I batalion strzelców zmotoryzowanych (dowódca starszy lejtnant gwardii Iwan Daniłowicz Romaszkin)

- II batalion strzelców zmotoryzowanych (dowódca: major Szułajew)

- III batalion strzelców zmotoryzowanych (dowódca: major gwardii Anatolij Piotrowicz Gołowczenko)

- Samodzielny batalion moździerzy

- Samodzielny dywizjon artylerii lekkiej

- Kompania przeciwlotniczych ckm

- Samodzielna kompania rusznic przeciwpancernych

- Samodzielna kompania inżynieryjno-minerska

- Samodzielna kompania zwiadu

- Samodzielna kompania fizylierów

- Kompania techniczna

- Kompania samochodowa (zaopatrzenia)

Ogółem brygada liczyła ponad 3000 żołnierzy, 14 transporterów opancerzonych amerykańskiej produkcji, 7 samochodów pancernych, 12 dział przeciwpancernych 57 mm, 12 dział 76 mm, 30 moździerzy

82 mm, 6 moździerzy 120 mm, 91 rusznic przeciwpancernych, 16 wkm DSzK 12,7 mm, 172 ckm i rkm, 5 motocykli i 205 samochodów. Jednak w czasie walk na Pomorzu, jej stan skurczył się tak, że według danych z 11 lutego liczyła zaledwie 480 żołnierzy.

Dowódca: płk. Paweł Szamardin, ur. 1907, zm. 1976. Do armii wstąpił w 1929r. Początkowo służył w 1 Dywizji Specjalnego Przeznaczenia Strzelców Zmtoryzowanych NKWD im Dzierżyńskiego. W 1942r. ukończył przyspieszony kurs na Akdemii im. Frunzego. Od 1942r. dowódca 33 [57[ brygady. Dowodzone przez niego oddziały zasłużyły się szczególnie w walkach na Kujawach, kiedy to zniszczyli ok. 1500 żołnierzy niemieckiej piechoty, samolot, kilka czołgów, miotaczy min, transporterów opancerzonych i wiele innego sprzętu. Za zasługi w kwietniu 1945r. otrzymał tytuł bohatera Związku Radzieckiego oraz został odznaczony orderami: Lenina, Czerwonego Sztandaru (dwukrotnie), Wojny Ojczyźnianej (2 stopnia), oraz dwukrotnie orderem Czerwonej Gwiazdy.

 


386 pułk artylerii samobieżnej

 

386-й гвардейский самоходно-артиллерийский Люблинский орденов Кутузова и Александра Невского полк

Wchodział w skład 9 korpusu pancernego 2 armii pancernej gwardii. Powstał na mocy rozkazu z 1 grudnia 1944r. z przekształcenia 1219 pułku artylerii zamobieżnej. Tworzyło go:

- dowództwo

- sztab pułku i pluton dowodzenia

- 1 bateria (5 dział samobieżnych SU-76)

- 2 bateria (5 dział samobieżnych SU-76)

- 3 bateria (5 dział samobieżnych SU-76)

- 4 bateria (5 dział samobieżnych SU-76)

- pluton amunicyjny

- pluton remontowy

- pluton transportowy

- pułkowy punkt medyczny

- oddział gospodarczy

Za zasługi w walce z Niemcami pułk został wyróżniony nazwą „Lubelski” oraz orderami Aleksandra Newskiego i Kutuzowa (3 klasy).

Dowódca: mjr. Borys Koczkarenko. Odznaczył się i był imiennie wymienieny w rozkazach Naczelnego Dwództwa w związku z walkami o Brześć Kujawski, Inowrocław i Bydgoszcz i Poczdam.




 17 gwardyjski samodzielny batalion motocyklowy

 

 17-й отдельный гвардейский мотоциклетный Померанский Краснознаменный батальон

Wchodział w skład 9 gwardyjskkiego korpusu pancernego 2 armii pancernej gwardii. Został utworzony w listopadzie 1944r. na w wyniku reorganizacji 74 samodzielnego natalionu motocyklowego.

Dowódca: mjr Wasilij Ławrieniuk

  

 

 

Lista 16, spośród 56, znanych z imienia i nazwiska czerwonoarmistów pochowanych w trzcianeckim mauzoleum (na podstawie spisów z akt Powiatowej Rady Narodowej w Trzciance):

major

Androsiuk

Józef

Iw.

1906

1945

 

st. lejtnat

Michajlec

Michał

Gregor

1909

1945

 

m. lejtnat

Czernokon

I.a

 

 

25.02.1945

 

st. szeregowiec

Naimowicz

Semion

Iw.

1909

1945

 

sierżant

Rassułow

M.

 

1913

1945

 

lejtnant

Szumiłow

Petr

Petrowicz

1921

1945

 

lejtnat

Igorow

Nikołaj

Alekiejewicz

1907

27.01. 1945

 

sierżant

Pristażniuk

Aleksander

Jakowlewicz

1925

27.01.1945

ur. Brasławka, obw. czkałowski;    47 gwardyjska brygada pancerna, działonowy T-34

st. sierżant

Andrejew

Siergiej

Mitrofanowicz

1918

27.01.1945

ur. Wilkowskoje, obw. stalingradzki; 47 gwardyjska brygada pancerna, mechanik-kierowca T-34

 sierżant

Fofanow

Jakow

Nikołajewicz

1906

26.01.1945

ur. Glinki, obwód kaliniński;     47 gwardyjska brygada pancerna, mechanik-kierowca T-34

sierżant

Spirydonow

Iwan

Artemowicz

1926

27.01.1945

ur. Duziricha, obw. swierdłowski; 47 gwardyjska brygada pancerna, działonowy

st. sierżant

Frołow

Aleksiej

Nikiforowicz

1925

27.01.1945

ur. Romanki, obw. kaliniński; 47 gwardyjska brygada pancerna, mechanik-kierowca T-34

sierżant

Baszkinow

Grigorij

Jakowlewicz

1926

27.01.1945

ur. Pimienowski, obw. kurgański;     47 gwardyjska brygada pancerna, radiotelegrafista T-34

m. sierżant

Czerkaszyn

Iwan

Filipowicz

1912

27.01.1945

ur. Krukowo, obw. kurski;  47 gwardyjska brygada pancerna, działonowy T-34

starszyna

Siemoczkin

Iwan

Fedorowicz

1905

27.01.1945

ur. Grański, obw. tulski;   47 gwardyjska brygada pancerna, mechanik-kierowca T-34

sierżant

Andriuchin

Wiktor

Aleksandrowicz

1914

27.01.1945

ur. Saratow; 47 gwardyjska brygada pancerna, radiotelegrafista T-34

Lista żołnierzy radzieckich poległych w Trzciance i okolicach w bazie danych strony Pomorze.1945.com (w oknie "Miejsce śmierci" wyszukiwarki należy wybrać z listy Trzcianka lub Trzcianka, rejon).

 

Post scriptum

po publikacji wiersza Grzegorza Przybyszewskiego "w środku paskudnej zimy..."

na forum trzcianka.info

 

W środku paskudnej zimy
gdzieś tak w okolicach 27 stycznia

W środku paskudnej zimy,
W ponurym pejzażu styczniowym
Dziwna rzecz się zdarzyła
W Trzciance na Placu Pocztowym.

Ciemno było i mroźno
I trochę po północy,
I sypał wiatr szarym śniegiem
Tamtej styczniowej nocy.

I dzwon się nagle rozdzwonił
Na czubku kościelnej wieży
I śpiących w mauzoleum
Radzieckich zbudził żołnierzy.

Wstali, przetarli oczy,
Strzepnęli zbutwiałe mundury,
Sprawdzili palcem wszystkie
Poprzestrzelane dziury,

Stanęli i patrzą wkoło
I żaden z nich nie wierzy,
Bo chociaż ciemno i zimno
Chociaż zadyma i śnieży,

To całkiem tu przyjemnie,
A pewnie piękniej w lecie,
Gdy ciepło jest i słonko,
Ptaszki, na skwerach kwiecie.

Oj warto było ginąć
I bić się za Stalina,
Gdy teraz taka piękna
Sowietskaja rodina!

Wielu musiało zginąć,
Wybranych jest niewielu,
Oj każdy chciałby spocząć
W tak cudnym mauzoleum!

Stali jakiś czas jeszcze,
Śnili i wspominali,
I może było im smutno,
Że tamten czołg zabrali?

Aż zastał ich wczesny ranek,
Gdy stali wciąż zamyśleni,
Prześwietlił ich mgliste kształty
I wrócił do świata cieni.

 

 

Oto Ich twarze:

Dowódcy:

 N. Kopyłow, dowódca 47 gwardyjskiej brygady pancernej 

 J. Czeriapkin, dowódca 50 gwardyjskiej brygady pancernej

 P. Szamardin, dowódca 33 gwardyjskiej brygady strzelców zmotoryzowanych

Żołnierze:

Żołnierze 47 gwardyjskiej brygady pancernej, lato [1944?]  źródło: http://imf.forum24.ru/

Żołnierze 47 gwardyjskiej brygady pancernej i oddział piechoty, styczeń 1945r. źródło: http://imf.forum24.ru/

Żołnierze 47 gwardyjskiej brygady pancernej, kwiecień 1945 r. źródło: http://imf.forum24.ru/

Willis ze znakiem taktycznym 47 gwardyjskiej brygady pancernej w Berlinie, maj 1945r. źródło: http://imf.forum24.ru/

Żołnierze 50 gwardyjskiej brygady pancernej, marzec 1945r. źródło: http://imf.forum24.ru/

Pogrzeb żołnierzy niustalonego pododdziału 9 gwardyjskiego korpusu pancernego, w skład którego wchodziły wszystkie jednostki walczące w Trzciance. źródło: http://imf.forum24.ru/